Z perspektywy Brytyjczyków napięcia wzrosły o jeden lub dwa stopnie w związku z obecnymi wydarzeniami w Liban. Sekretarz obrony Jan Healey opuścił Partia Pracy konferencja w Liverpool wcześnie, aby przewodniczyć spotkaniu COBR (lub czasami COBRA), rządowego Komitetu ds. Sytuacji Cywilnych zwoływanego w celu zajmowania się sprawami sytuacji nadzwyczajnych lub poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu państwa.

Oczywiste jest, że konflikt w Libanie, gdzie mieszka około 16 000 obywateli brytyjskich, mieści się w tej kategorii. Premier już wezwał obywateli Wielkiej Brytanii do „natychmiastowego opuszczenia kraju” choć nadal mogą to robić za pomocą środków komercyjnych, ponieważ walki między nimi się zaostrzają Izrael I HezbollahSytuacja rzeczywiście wygląda coraz gorzej.

Bezpośrednim i publicznie ogłoszonym rezultatem spotkania COBR jest to, że Wielka Brytania wyśle ​​dodatkowe 700 żołnierzy Cypr gdzie będą gotowi do pomocy w razie potrzeby.

Prawdopodobnie będzie to 40 Commando Royal Marines, którzy staną się na stałe jednostką docelową Wielkiej Brytanii w takich przypadkach. Elementy jednostki obecnie wracają z Australii (niektóre samolotami klasy biznes – nic nie jest zbyt dobre dla naszych chłopców i dziewcząt!), gdzie ćwiczyli.

Inne zasoby już dotarły do ​​kraju, do ambasady brytyjskiej w Bejrucie, w tym personel z Border Force, Foreign Office i brytyjskich sił specjalnych (SF). Obecność tych ostatnich może być kluczowa, jeśli dojdzie do ostateczności, zwłaszcza jeśli dojdzie do ewakuacji przez libańskie plaże na morze, jak niektórzy spekulują.

Obecność innych brytyjskich jednostek wojskowych obejmuje okręty RFA Mounts Bay i niszczyciel T45 HMS Duncan, a także samoloty RAF Typhoons i różnorodne śmigłowce w bazie RAF Akrotiri na Cyprze oraz na statkach.

Planowanie awaryjne na wypadek takiej ewakuacji obywateli jest od dawna praktykowane przez brytyjskie siły zbrojne. Dawniej różne możliwości były zawarte w serii Joint Service Plans (JSP), które były okazjonalnie odkurzane, aktualizowane i praktykowane. Ostatnia ewakuacja obywateli brytyjskich w Libanie w podobnym kontekście miała miejsce w 2006 r. podczas wojny izraelsko-hezbollahskiej, pod kryptonimem Operation Highbrow, kiedy to około 4500 z 22 000 osób, które według szacunków miały tam wówczas mieszkać, zostało przewiezionych do Limassol na Cyprze, głównie drogą morską. Wielu z nich zostało następnie przetransportowanych czarterowymi lotami do Wielkiej Brytanii.

Coś podobnego może się zdarzyć ponownie tym razem, jeśli sytuacja będzie się pogarszać. Media już mówią o współczesnej Dunkierce, ale oczywiście nie będzie to nic podobnego, jeśli się wydarzy; nie będzie to ani na taką skalę, jak ewakuacja wojsk brytyjskich i francuskich z Francji w 1940 r., ani (mam nadzieję) żaden inny podmiot próbujący temu zapobiec.

Tymczasem nie ma oznak osłabienia izraelskiego ataku powietrznego na Hezbollah. IDF właśnie ogłosiło, że kontynuuje „rozległe ataki” na grupę terrorystyczną, a odpowiedź w drugą stronę była w najlepszym razie anemiczna.

Hezbollah najwyraźniej uwierzył we własną retorykę i ugryzł więcej, niż może przeżuć. Jego siły i uzbrojenie zostały poważnie nadwyrężone do tego stopnia, że ​​niektórzy twierdzą, że cofnął się o co najmniej dwadzieścia lat. Apeluje do swoich zwolenników, Iranu, o bezpośrednią interwencję poprzez atak Izrael wydaje się, że w Teheranie ich głosy nie zostały wysłuchane. Irańczycy wiedzą, że ogólny atak na Izraelczyków mógłby wywołać konfrontację z USA, a to jest ostatnia rzecz, której potrzebują.

Więc Hezbollah jest teraz sam. Jego ból jest całkowicie samosprawiony. Więc czekamy, co się stanie dalej. Istnieje wyraźne prawdopodobieństwo, że Brytania zacznie ewakuować swoich obywateli na bezpieczniejszy teren, ale kości jeszcze nie zostały rzucone. Następne kilka dni może okazać się decydujące.

Podpułkownik Stuart Crawford jest komentatorem politycznym i obronnym oraz byłym oficerem armii. Zapisz się na jego podcasty i newslettery na www.DefenceReview.uk

Source link