Książę Andrzej nie ma „nic” do stracenia swój ostatni skandal z rzekomym chińskim szpiegiem– twierdzi królewski informator.
Książę Yorku wycofał się niedawno ze wszystkich uroczystości z udziałem rodziny królewskiej po tym jak trafił na pierwsze strony gazet w związku z ostatnim skandalem.
Rozprawa przed Wysokim Trybunałem ujawniła, że rzekomy chiński szpieg Yang Tengbo, któremu wydano zakaz wjazdu do Wielkiej Brytanii, był „bliskim” powiernikiem Andrew.
Było to następstwem poprzedniego skandalu, w który książę był zamieszany ze względu na jego powiązania ze skazanym pedofilem Jeffreyem Epsteinem, w wyniku którego w 2019 r. ustąpił ze stanowiska starszego członka rodziny królewskiej.
Teraz królewski historyk Hugo Vickers, znany ze swoich bliskich związków z rodziną królewską, powiedział, że Andrzej akceptuje swój los i zostaje „dosłownie z niczym”.
Powiedział Strona szósta: „Nikt nie chce go w życiu publicznym, a on to akceptuje.
„Nie ma nic innego poza jazdą po parku i golfem, swoimi dziećmi i wnukami – to wszystko, co ma, dosłownie nic”.
Yang, którego nazwisko nadano po uchyleniu w poniedziałek nakazu zachowania anonimowości, upierał się, że twierdzenie, że był zamieszany w szpiegostwo i że „nie zrobił nic złego ani niezgodnego z prawem”, jest „całkowicie nieprawdziwe”.
Biznesmen, wcześniej nazywany w sprawie jedynie H6, był założycielem i partnerem chińskiego oddziału inicjatywy księcia PitchPalace i w 2018 roku dwukrotnie odwiedził Pałac Buckingham, aby spotkać się z drugim synem zmarłej królowej.
Mówi się także, że na zaproszenie Andrzeja wszedł do Pałacu św. Jakuba i Zamku Windsor.
W ubiegły piątek biuro księcia poinformowało, że Andrzej „zerwał wszelki kontakt” z anonimowym wówczas biznesmenem, gdy po raz pierwszy pojawiły się co do niego obawy.
W oświadczeniu napisano, że Andrew spotkał się z Yangiem „oficjalnymi kanałami” i „nigdy nie omawiano żadnych drażliwych kwestii”.