Książę Harry wściekle odpowiedział na kontrowersyjne uwagi Donalda Trumpa na temat wojny w Afganistanie. Prezydent USA znalazł się pod ostrzałem po tym, jak powiedział, że wojska NATO unikały linii frontu.
Prezydent USA fałszywie twierdził, że siły sojuszu „pozostawały nieco z tyłu, trochę poza linią frontu” w Afganistanie, wywołując oburzenie weteranów, rodzin wojskowych i polityków.
Harry powiedział w odpowiedzi: „W 2001 roku NATO po raz pierwszy – i jedyny – w historii powołało się na Artykuł 5. Oznaczało to, że każdy naród sojuszniczy był zobowiązany stanąć u boku Stanów Zjednoczonych w Afganistanie w dążeniu do naszego wspólnego bezpieczeństwa. Sojusznicy odpowiedzieli na to wezwanie.
„Służyłem tam. Poznałem tam przyjaciół na całe życie. I tam straciłem przyjaciół. W samej Wielkiej Brytanii zginęło 457 żołnierzy.
„Życie tysięcy ludzi zmieniło się na zawsze. Matki i ojcowie chowali synów i córki. Dzieci pozostawiono bez rodziców. Rodziny ponoszą tego koszty.
„Te ofiary zasługują, aby mówić o nich zgodnie z prawdą i szacunkiem, ponieważ wszyscy pozostajemy zjednoczeni i lojalni w obronie dyplomacji i pokoju”.
W odpowiedzi także Książę Harry opublikował dwa zdjęcia przedstawiające go na linii frontu w Afganistanie, wykonane przez Johna Stillwella
Prezydent Trump został skrytykowany za komentarze udzielone w wywiadzie dla Fox News w Davos, w których sugerował, że sojusznicy z NATO powinni pozostać „trochę poza linią frontu” w Afganistanie.
79-latek wątpił także, czy sojusz dotrze do Stanów Zjednoczonych, gdyby kiedykolwiek potrzebował pomocy.
Harry służył w armii brytyjskiej przez 10 lat, w latach 2004–2015.
W trakcie swojej służby awansował do stopnia kapitana – odbył dwie tury operacyjne w Afganistanie jako wysunięty kontroler lotnictwa, a później jako pilot helikoptera Apache.


















