Dokładnie rok temu, dzisiaj, Napisałem felieton o byciu starymi subtelnych rzeczy, za którymi tęsknię w związku z dawnym hokejem. Żeby było jasne, nie ma żadnych większych problemów – mówimy o tym, jak butelki z wodą wyskakiwały z siatek i jak sędziowie liniowi musieli wspinać się po szybie, aby uniknąć krążka. Jeśli mam być szczery, pomyślałem, że będzie to trochę wyrzucanie, rodzaj wypełniacza w środku sezonu, który jest zabawny przez jeden dzień, a potem szybko zanika. Zamiast tego stał się jednym z moich najpopularniejszych felietonów w tym sezonie i zdecydowałem się uczynić go stałym tematem.

Potem zapomniałem. Ponieważ jestem stary.

Ale jeśli jest coś, co my, starzy głupcy, robimy lepiej niż sporadyczne zaniki pamięci, to jest to świętowanie przypadkowej rocznicy rzeczy, które na początku nie były aż tak ważne. Dlatego dzisiaj, rok później, przywracam ten chwyt z pół tuzinem nowych przedmiotów. No cóż, stare. Rozwiążesz to.

Ale najpierw, tak jak ostatnim razem, zastrzeżenie: to wszystko jest w ramach dobrej zabawy i wcale nie ma na celu marudzenia o tym, jak dużo lepiej było kiedyś i jak Gary Bettman wszystko zrujnował, przeciągając grę do XX wiek. Jeśli masz silne uczucia co do tych rzeczy, proszę, zabierz je gdzie indziej, ponieważ jestem zgrzybiały i kruchy.

Zestarzejmy się.


Tęsknię za czasami, gdy sieci były luźne i workowate

Jak to było kiedyś: Gracz przenosił krążek przez strefę neutralną, nie mając nikogo na drodze, ponieważ nie wynaleziono jeszcze pułapki. Potem wjeżdżał na szczyt kręgu i kończył się uderzeniem typu „slap shot”, ponieważ nie wynaleziono jeszcze kontroli przerwy. Potem cisnął haubicą obok przerażonego małego człowieczka, bo nie wynaleziono jeszcze bramkarza.

A wtedy krążek pozostał w siatce. Gdzieś.

Widzicie, dzieci, w dawnych czasach sieci były luźne i workowate. Miało to dla nas sens, ponieważ ich zadaniem było zatrzymanie krążka po zdobyciu gola. Zatem nawet jeśli stracisz krążek, co na pewno zrobiłeś dzięki 14-calowemu telewizorowi o standardowej rozdzielczości, wokół którego tłoczyła się cała rodzina, zobaczysz duże wybrzuszenie w tylnej części siatki i będziesz wiedział, że gol został zdobyty. zdobył.

Dlaczego to się zmieniło: Prawdopodobnie dlatego, że sędziowie liniowi narzekali, że muszą zaciągać się po łokcie w sznurku wędkarskim, aby odzyskać krążek, podczas gdy wszyscy inni czekają na rozpoczęcie meczu. I jasne, rozumiem to. Jednak w pewnym momencie technologia zaciągania siatki wymknęła się spod kontroli do tego stopnia, że ​​wydawało się, że wszystko nie ma już żadnego sensu.

Dlaczego mi tego brakuje: Po pierwsze, ponieważ mam dość niepewności, czy gol w ogóle został zdobyty, ponieważ krążek wpada do siatki z prędkością 95 mil na godzinę, a wychodzi z prędkością około 96 mil na godzinę, ostatecznie wbijając się w deski po przeciwnej stronie lodowiska.

Ale było też coś fajnego w oprawie wizualnej. W zeszłorocznym komentarzu czytelnik Tom L. opisał to kiedyś jako „jak łapanie komety w sieć na motyle”, po czym natychmiast otrzymał stałą blokadę za napisanie czegoś lepszego niż ja kiedykolwiek mogłem.

Tęsknię za czasami, gdy trzech najlepszych napastników drużyny znajdowało się na pierwszym miejscu

Jak to było kiedyś: Był czas, gdy pierwszą linię drużyny tworzył najlepszy środkowy i dwóch najlepszych skrzydłowych. W drugiej linii znajdował się kolejny najlepszy środkowy, a w następnej kolejności dwóch najlepszych skrzydłowych. I nie tylko nie wydawało się to dziwne, ale nawet nie mogliśmy sobie wyobrazić innego sposobu, aby to zrobić.

Dla jasności nie była to sztywna zasada obowiązująca w całej lidze i czasami zdarzało się, że gracze grali wyżej w składzie, niż można było się spodziewać. (Było to szczególnie prawdziwe, gdy ktoś taki jak Dave Semenko mógł jeździć na strzelbie dla Wayne’a Gretzky’ego, na wypadek, gdyby kogoś trzeba było zabrać na przejażdżkę kajakiem.) Ale pomijając sporadyczne wyjątki, było to w zasadzie ustawienie domyślne.

Zaczęło się to zmieniać mniej więcej w momencie, gdy weszło ograniczenie, gdy zespoły zaczęły przesuwać się w stronę rozstawiania swoich najlepszych graczy na trzech, a nawet czterech liniach. Często oznaczało to, że środkowy środkowy miał jednego czołowego skrzydłowego, który regularnie z nim grał, a następnie rotacyjną obsadę zawodników głębinowych, którzy zajmowali trzecie miejsce. Czasami to zadziałało, a czasami nawet odkrywałeś wschodzącą gwiazdę Zacha Hymana tędy. Ale umieszczenie trzech najlepszych napastników zespołu w jednej linii przez cały mecz? W dzisiejszych czasach jest to rzadkie.

Dlaczego to się zmieniło: Domyślam się, że w grę wchodziły dwa główne czynniki, które sprawiły, że zrównoważone składy stały się ważniejsze. Pierwszą z nich był limit i parytet, jaki narzucił w lidze. Co innego umieścić trzech najlepszych napastników na pierwszym miejscu, a co innego, gdy jest to jedynych trzech dobrych napastników. Widzieliśmy także, jak gra ewoluowała do znacznie wyższego tempa niż w dawnych czasach, kiedy gracze zmieniali się na dłuższe i rzadko osiągali pełną prędkość. W dzisiejszych czasach, gdy wszyscy bez przerwy wciskają przycisk turbo, nie da się grać na najwyższym poziomie przez 25 czy 30 minut tak jak wcześniej, więc priorytetem staje się rozłożenie ataku.

Dlaczego mi tego brakuje: Ponieważ po prostu fajnie było zobaczyć cały ten talent na lodzie naraz, zwłaszcza gdy drużyny zrównały się z czołowymi pozycjami, a naprzeciw siebie stanęło sześciu gwiazd. I fajnie było, gdy twoja drużyna pozyskała gwiazdę, a ty zacząłeś w myślach zmieniać pewne rzeczy, zamiast dowiedzieć się, że został przydzielony do gry w trzeciej linii, ponieważ górny skład z 12 bramkami… roczny plugger ma zbyt dużo chemii, aby zakłócać.

Tęsknię za czasami, gdy wszyscy gracze z jakiegoś powodu nosili te same jasnoniebieskie koszulki

Jak to było kiedyś: Nie wiem dlaczego i kiedy to się zaczęło, ale kiedy dorastałem, zawsze NHL Gracz miał na sobie ten sam jasnoniebieski podkoszulek. (OK, tak, z wyjątkiem Roba Raya.)

Jeśli przyjrzysz się uważnie, niemal przez cały czas będziesz mógł zobaczyć, jak wystają spod koszulki. Ale naprawdę dobrze wyglądasz w dwóch sytuacjach: za każdym razem, gdy z graczem przeprowadza się wywiad w szatni lub gdy facet wdaje się w bójkę i ściąga mu koszulkę.

Znacznie rzadsza trzecia opcja, która jednak pomaga zilustrować nasz punkt widzenia: kiedy gracze byli zmuszani do wzięcia udziału w skeczach komediowych w przerwach.

Dlaczego to się zmieniło: Nie mam pojęcia, chociaż przyjmę, że ktoś wynalazł lepiej pochłaniający wilgoć materiał, który był lżejszy i/lub wygodniejszy, a współczesne pokolenie to przyjęło, bo są miękkie.

W związku z tym nie mam pojęcia Kiedy to się zmieniło. Wiem, że te koszulki były wszędzie gdzieś w 1993 roku, a teraz ich nie ma, ale mogłabyś mi powiedzieć, że zniknęły stopniowo lub w jakimś konkretnym roku pomiędzy nimi, a ja nie miałbym innego wyboru, jak tylko ci uwierzyć.

Dlaczego mi tego brakuje: Nie mam pojęcia. Mój mózg może być uszkodzony.

Tęsknię za momentami, w których sędziowie ogłaszali wynik przeglądu bramek w dramatyczny sposób

Jak to było kiedyś: Bramka zostanie zdobyta, a może nie i nikt nie będzie tego do końca pewien. Więc poszlibyśmy do powtórki recenzji, która zawsze działało świetnie i wszyscy byli kochanispróbować to rozgryźć. Oznaczało to, że sędzia będzie musiał podjechać na ławkę kar, gdzie spróbują podać mu beżowy telefon z komicznie długim przedłużaczem przez małą dziurkę w szybie, co zawsze było szczytem komedii. Słuchał, ktoś gdzieś oglądał powtórkę, a my wszyscy czekaliśmy, aż napięcie narastało.

A potem zapadała decyzja – w tym momencie sędzia uroczyście kiwał głową, oddawał telefon, a następnie robił kilka pewnych kroków w stronę środkowego lodowiska, po czym albo wskazywał na kropkę wznowienia (w przypadku bramki), albo machał rękami (na nie). bramka). To było stanowcze, zdecydowane i jedyne, co miało sens.

Dlaczego to się zmieniło: Ponieważ NHL zdało sobie sprawę, że NFL gdyby jej urzędnicy faktycznie ogłosili swoje wezwania do mikrofonów i pomyśleli: „Hej, założę się, że nasi ludzie też mogliby to zrobić”. Uwaga spoiler: Nie, nie mogli.

Dlaczego mi tego brakuje: Po pierwsze są najważniejsze, bo dzisiejsze mikrofony NHL rzadko kiedy działają. A w rzadkich przypadkach, gdy tak się dzieje, każdy sędzia, który nie jest Wesem McCauleyem, wyraźnie nienawidzi konieczności ogłaszania ogłoszenia i pośpiechu przez całą sprawę jak przestraszony trzecioklasista, który stara się usunąć z drogi swoje wystąpienie publiczne. W połowie przypadków kibice są po prostu zdezorientowani tym, co sędzia próbuje nam powiedzieć, zwłaszcza że wielu z tych zawodników nie wie, jak po prostu przejść do sedna i powiedzieć, że gol lub nie. To bałagan.

Ale nawet poza tym dynamika punktu lub fali była po prostu lepsza. To było bardziej dramatyczne. Jakie jest stare powiedzenie dotyczące pisania scenariuszy: pokaż, nie mów? NHL było lepsze, gdy pokazywało nam to zdecydowanym ruchem, zamiast informować nas za pomocą chaotycznych dialogów objaśniających.

Jedna dobra wiadomość: w przeciwieństwie do niemal wszystkich innych kwestii, na które narzekam w tej kolumnie, w przypadku których nie ma rozsądnej ścieżki powrotu do tego, jak było wcześniej, ten możemy naprawić w dowolnym momencie. Po prostu zadzwoń do związku sędziów i powiedz im, że zepsute mikrofony to już historia i wracamy do wskazywania. Jestem pewien, że byliby zachwyceni. Jedyne, co musielibyśmy zrobić, to zapewnić im trochę szkolenia, aby przypomnieć im, jak to się robi. Może Auston Matthews mógłby zostać wolontariuszem.

Tęsknię za fajnymi momentami przerywanymi włączającymi się lampami błyskowymi

Jak to było kiedyś: Nadchodził jakiś kluczowy moment, zwłaszcza wokół siatki, i zaciemniona arena eksplodowała od fleszy aparatów.

To było jak mini pokaz sztucznych ogni, który kojarzysz z „właśnie wydarzyło się coś bardzo ważnego”.

Dlaczego to się zmieniło: Nie znam się na fotografii na tyle, żeby to stwierdzić z całą pewnością, ale przypuszczam, że winna jest tu lepsza technologia aparatu i lepsze oświetlenie na arenach.

Dlaczego mi tego brakuje: Ponieważ lampy błyskowe automatycznie zwiększają dramaturgię danego momentu sportowego o około 300 procent.

Nawiasem mówiąc, nie jest to problem specyficzny dla NHL. Inne sporty również straciły swoje cebulki, szczególnie dotknięte tym zjawiskiem jest nocny baseball i piłka nożna. Jeśli czujesz się hojny w swoich definicjach, możliwe, że żaden „sport” nie ucierpiał tutaj bardziej niż pro wrestling. Ale hokej też miał swoje momenty i tęsknię za nimi. Wtedy fotografia była po prostu lepsza. Z jeden godny uwagi wyjątek.

W pewnym sensie tęsknię za momentami, gdy przypadkowi fani wskakiwali na lód, aby świętować z graczami

Jak to było kiedyś: Siedziałbyś w domu i obserwował, jak twoja drużyna zdobywa Puchar Stanleya. Rozlegnie się ostatni sygnał dźwiękowy, a ławka opadnie w eksplozji radości i ulgi, gdy supergwiazda napastnik i obrońca Studa zbiegną po stercie lodu na bramkarza rozpoczynającego mecz. A potem spoglądałeś w górę i Gord z księgowości też tam był.

Dlaczego to się zmieniło: Bo to była jedna z najgłupszych rzeczy w historii i nie mogę uwierzyć, że był czas, kiedy na to pozwoliliśmy właściwie każdy sport.

Dlaczego mi tego brakuje: Wiem, że nie powinnam, bo to było głupie i prawnie niebezpieczne. Było to również niezmiennie zabawne, a z czasem staje się jeszcze zabawniejsze, odkąd możesz cieszyć się wspaniałą modą z lat 70. i 80.

Całość fascynuje mnie jako introwertyka, który nie lubi nawiązywać kontaktu wzrokowego z własnymi dziećmi. Nie mogę wejść do głowy komuś, kto widzi, jak jego zespół świętuje ogromne zwycięstwo i myśli: „Wiesz, co, jak sądzę, sprawi, że będzie to jeszcze lepsze? Ja. Potrzymaj mi popcorn, za chwilę wrócę…”

Dzisiaj każdy, kto spróbuje wskoczyć na lód przy ostatnim rogu, zostanie natychmiast zatrzymany, aresztowany i dożywotnio wykluczony z areny. I tak dla jasności, nie mam z tym problemu, poza tym, że powinniśmy zrobić to także hulakom ze szkła. Ale był dziwny czas, kiedy wszyscy po prostu to zaakceptowaliśmy i trochę mi tego brakuje.

(Górne zdjęcie Wayne’a Gretzky’ego z Pucharem Stanleya: David E. Klutho /Sports Illustrated poprzez Getty Images)

Source link