
Andrea Yates zabiła całą piątkę swoich dzieci (Zdjęcie: Getty Images)
W jednym z najbardziej niepokojących i rozdzierających serce przypadków, jakie ostatnio pamiętamy, matka tragicznie utopiła pięcioro swoich dzieci, cierpiąc na poważne urojenia, że je „ratuje”.
Andrea Yates, wówczas 37-letnia, dokonała niszczycielskiego czynu w domu rodzinnym w Clear Lake City w Teksasie. Ofiary miały od siedmiu lat do zaledwie sześciu miesięcy.
Po urodzeniu czwartego dziecka podjęła kilka zamachów na życie i wielokrotnie trafiała do zakładów psychiatrycznych.
W lipcu 1999 roku zdiagnozowano u niej psychozę poporodową, a psychiatra stanowczo odradzał posiadanie kolejnych dzieci ze względu na potencjalnie katastrofalne skutki dla jej zdrowia psychicznego.
Pomimo tego ostrzeżenia, w listopadzie 2000 roku ona i jej mąż Rusty powitali na świecie piąte dziecko.
Wydawało się, że stan Yates poprawia się aż do śmierci ojca w marcu 2001 roku. Wtedy to przestała brać leki, zaczęła samookaleczać się i obsesyjnie pogrążyła się w czytaniu Biblii.

Andrea Yates (po prawej) i jej prawnik George Parnham (Zdjęcie: AFP za pośrednictwem Getty Images)
20 czerwca 2001 roku Yates czekała, aż Rusty, inżynier NASA w Johnson Space Center, wyjdzie do pracy, po czym systematycznie odbierała życie swoim dzieciom – Noah (7 lat), John (5 lat), Paul (3 lata), Luke (2 lata) i Mary (6 miesięcy) – relacjonuje raport. Lustro.
Przerażony Noe próbował uciec, ale tragicznie złapała go matka. Po zabiciu każdego dziecka po kolei, położyła ich martwe ciała na łóżku.
Starannie przeprowadziła tę czynność, układając ciała swoich młodszych dzieci i przykrywając je prześcieradłem, a następnie zadzwoniła pod numer 911.
Zgłosiła śmierć swoich dzieci, a następnie zadzwoniła do męża Rusty’ego, prosząc go, aby wrócił z pracy.
„Właśnie zabiłam swoje dzieci” – przyznała funkcjonariuszom policji, którzy odpowiedzieli na wezwanie. Yatesowi postawiono pięć zarzutów morderstwa ze skutkiem śmiertelnym w sprawie, którą prokuratorzy nazwali „ohydną” i domagającej się kary śmierci.

Andrea Yates prawdopodobnie spędzi resztę życia za kratkami (Zdjęcie: wikipedia.org)
Jednak jej zespół obrońców argumentował, że po urodzeniu Mary Yates cierpiała na ciężką depresję i psychozę i to właśnie ten stan psychiczny doprowadził ją do zabicia wszystkich pięciorga swoich dzieci.
Wezwali do kompleksowego leczenia psychiatrycznego zamiast więzienia.
W 2002 roku uznano ją winną morderstwa ze skutkiem śmiertelnym i skazano ją na dożywocie z możliwością zwolnienia warunkowego po 40 latach. Prawnicy Yatesa złożyli apelację i udało im się uzyskać uchylenie wyroku.
Podczas ponownego procesu w 2006 roku uznano ją za niewinną ze względu na niepoczytalność. Nawet w więzieniu Yates nadal głosił urojeniowe przekonania.
Powiedziała władzom, że przez dwa lata myślała o zabiciu swoich dzieci, aby ocalić je przed, jak to określiła, „wiecznym potępieniem”.
„Moje dzieci nie były prawe” – według akt sądowych wyznała swojemu więziennemu psychiatrze.
„Potknęli się, bo byłem zły. Sposób, w jaki ich wychowywałem, uniemożliwiał im uratowanie. Byli skazani na śmierć w ogniu piekielnym”.
Obrońca George Parnham konsekwentnie stwierdza, że Yates jest zadowolona i dobrze prosperuje w Kerrville, gdzie mieszka od 24 lat. Zgodnie z orzeczeniem sądu resztę swoich dni może spędzić w tym ośrodku.
Pomimo ich rozwodu i późniejszego ponownego małżeństwa, ona podobno utrzymuje comiesięczny kontakt z Rusty’m.
„Jest tam, gdzie chce być, tam, gdzie powinna być” – Parnham powiedziała ABC News w 2021 r. „I mam na myśli, hipotetycznie, dokąd by poszła? Co by zrobiła?”.


















