TUSCALOOSA, Ala. — Są drużyny SEC, które szczycą się spokojnym, nieustannym marszem do zwycięstwa, ale są też drużyny, które żyją w chaosie, a każdy mecz jest przygodą, w której zwycięstwa nie są pewne, ale szaleństwo jest. Alabama była kiedyś jedną z byłych drużyn. Teraz, w epoce Kalena DeBoera i Jalena Milroe, to raczej to drugie.
Nikt w promieniu stu mil od Tuscaloosa nie przyznałby się do tego, ale… Zeszłotygodniowa porażka z Vanderbiltem wstrząsnęła drużyną Tide do głębi. Było to widać na wtórnym rynku biletów, który załamał się w kolejnych godzinach ubiegłego tygodnia. W sobotę można było to zobaczyć na pustych trybunach w górnej części stadionu Bryant-Denny. Można było to zobaczyć w ostatnich 97 sekundach pierwszej połowy, kiedy obrona Tide całkowicie się rozpadła i pozwoliła drużynie Gamecocks z Karoliny Południowej zdobyć 12 punktów – po trzech różnych posiadaniach.
Tak, Alabama wygrała w głęboko nieprzekonujące zwycięstwo 27-25 po przechwyceniu Karoliny Południowej w potencjalnie zwycięskim jeździe w ostatnich sekundach.
Gamecocks zostali zatrzymani w ostatniej minucie po potencjalnie decydującej próbie za dwa punkty, a po odzyskaniu kopnięcia spalonego oddali jeszcze jeden strzał. Jednak Domani Jackson w ostatnich sekundach pokonał rozgrywającego SC LaNorrisa Sellersa, ratując sytuację dla drużyny Tide.
Ale wow, czy są problemy w T-Town.
To ma sens, zachwiany obraz samego siebie Tide. Kiedy ustanawiasz swoją tożsamość w oparciu o pokoleniowe oczekiwania doskonałości, nie jesteś specjalnie zbudowany, aby poradzić sobie z uderzeniem młotem w samo serce po stracie z Vanderbiltem. Gdyby słońce wzeszło błękitnie na zachodzie, też byłoby to dość przygnębiające.
Dano mu szansę odkupienia się za to Twarz Vanderbilta w meczu u siebie z Karoliną Południową w stanie Alabama po raz kolejny w niewytłumaczalny sposób irytująco odbiegał od oczekiwań. Zamiast tego Tide zrobił wiele, aby potwierdzić pogląd, że załoga, która rzuciła 28 prosto na Gruzję, była aberracją, a zespół, który walczył z Commodores, jest znacznie bliższy prawdziwego Tide z 2024 roku.
Alabama rozpoczęła pierwszy mecz i w ciągu czterech minut wmaszerowała 75 jardów do strefy końcowej, i przez chwilę wydawało się, że losy Crimson Tide odwróciły się w oczekiwanym kierunku. Kiedy Tide objął prowadzenie 14-0 na 4:38 przed końcem pierwszej połowy, cóż, nie było to ładne, ale hej, przynajmniej było prowadzenie dwoma posiadaniami, czego Tide nigdy nie udało się pokonać Vanderbiltowi.
Ale potem nadszedł końcowy czas 1:37 połowy, 97 sekund, który zdefiniował tegoroczny program Tide i prawdopodobnie przekreślił nadzieje Heismana QB Jalena Milroe z Alabamy. Po pierwsze, obrona Alabamy doznała kolejnego oszałamiającego błędu w defensywie, co pozwoliło odbierającemu Gamecockowi Mazeo Bennettowi Jr. na szerokie otwarcie w polu końcowym po czwartej i 9. To pozwoliło na zmniejszenie prowadzenia do 14:7.
Po zdobyciu piłki Milroe pod presją celowo wbił piłkę w ziemię, co doprowadziło do bezpieczeństwa. Alabama zmusił Karolinę Południową do uderzenia, ale Milroe następnie oddał pierwszy ze swoich dwóch przechwytów. Wydawało się, że zegar się skończył, ale urzędnicy cofnęli licznik o sekundę… a to nigdy nie jest dobra wiadomość dla Alabamy. Karolina Południowa kopnęła bramkę z gry, aby zakończyć połowę i zremisować 14-12.
Gamecocks podtrzymali tempo w trzeciej kwarcie, pokonując potworne 16 zagrań, 85 jardów i 8 i pół minuty jazdy, które zakończyły się zdecydowanym przyłożeniem. Oszałamiająca aura co się do cholery dzieje wisiało gęsto nad stadionem Bryant-Denny, a kiedy Milroe przechwycił piłkę w polu końcowym przy kolejnym posiadaniu Tide, niedowierzanie zmieniło się w fatalizm.
Ale to jest Alabama roku 2024, gdzie nic nie idzie zgodnie z oczekiwaniami. Już w następnej akcji rozgrywający z Karoliny Południowej LaNorris Sellers wybił piłkę, a Alabama zamienił ją w przyłożenie i odzyskał prowadzenie w zaledwie 1:23.
Stamtąd Milroe i załoga wyprostowali statek i utrzymali zwycięstwo. Milroe zapewnił pewne odkupienie, biegnąc po 7-jardowego niszczyciela i rzucając decydujący wynik z 34 jardów do Germie’go Bernarda na trzeciej i 10-tej pozycji w niecałe dwie minuty przed końcem meczu.
Fani Alabamy mogli na razie odetchnąć.
