Zapraszamy na Odprawę, gdzie w każdy poniedziałek Sportowiec omawia trzy najważniejsze pytania stawiane przez weekend Pierwsza liga działanie.

Podczas tego zestawu spotkań, Darwin Nunez ponownie uruchomił swoje oprogramowanie nawigacyjne wynieść Liverpool nad Brentford, Arsenal w końcówce stracił dwubramkowe prowadzenie nad Aston Villą stracić grunt pod nogami, Nottingham Forest nadal zachwycał, Manchester City powrócił do czołowej czwórki a cała trójka przegrała (znowu).

Ale tutaj, po kolejnej porażce na Evertonzapytamy, czy Tottenhamunajwiększym problemem jest ich menadżer lub człowiek, który go zatrudnił, co Manchesteru United mógłby uczyć się od najnowszego zespołu ze środka tabeli, jak ich pokonać, i dlaczego Andoni Iraola jest przeznaczony na większy etap niż Bournemouth.


Z pewnością ktoś musi odejść do Tottenhamu – ale kto?

Wszyscy znamy odpowiedź na to pytanie: kluby piłkarskie nie mogą zwalniać swoich zawodników, a zwolnienie asystenta menadżera drużyny raczej nie wywoła pożądanej reakcji.

Tak więc, pomimo zdobycia trzech nagród menedżera miesiąca z rzędu w zeszłym sezonie, powrotu Spurs do europejskich rozgrywek i zapewnienia mnóstwa rozrywki zawodnikom neutralnym w ciągu ostatnich 18 miesięcy, Dni Ange Postecoglou na stanowisku menadżera Tottenhamu wydają się policzone.

Niedzielna porażka 3:2 z Evertonem, która nie była tak wyrównana, jak sugeruje wynik, oznacza, że ​​zdobyli tylko jeden punkt w ostatnich sześciu meczach ligowych i pozostają na 15. niedawny zdobywca, ale jest na dobrej drodze, aby wyrównać najgorsze miejsce klubu w lidze od 31 lat.

Biorąc pod uwagę fakt, że lepsze zyski nie utrzymały na stanowiskach Mauricio Pochettino, Nuno Espirito Santo i Antonio Conte, Postecoglou nie może twierdzić, że spekulacje na temat jego przyszłości są bezpodstawne. Jego prośbom o cierpliwość nie pomaga fakt, że Everton właśnie pokazał, co świeża twarz i zmiana głosu mogą zrobić dla drużyny, która ma mało pewności siebie.

Ale czy to naprawdę wszystko wina Ange? Czy to także wina jego poprzedników?

Tottenham od ćwierć wieku plasuje się w pierwszej szóstce przychodów i wynagrodzeń, ale w tym czasie zdobył tylko jedno trofeum, Puchar Ligi 2008.

Przodują jednak w kwestii wynagrodzeń kadry kierowniczej. Rok po roku prezes Tottenhamu Daniel Levy zajmuje pierwsze miejsce w tym rankingu. 62-latek, który dołączył do zarządu w grudniu 2000 roku, oddał się za ostatni sezon pakiet wynagrodzeń wart 6,5 miliona funtów (7,9 miliona dolarów).w tym premię w wysokości 3 milionów funtów.


Daniel Levy w ponurym nastroju w Goodison Park (Michael Regan/Getty Images)

OK, za jego rządów Tottenham zbudował nowy poligon i najlepszy stadion w kraju, a klub może pochwalić się obecnie gigantycznymi przychodami (głównie dzięki temu stadionowi). Ale spalił także 11 stałych menedżerów, zadłużył się na rekordowym poziomie, odnotował straty finansowe za ostatnie cztery lata i wywołał awantury wśród swoich najbardziej lojalnych klientów o cenach biletów i ulgach.

Może problemem nie jest to, kto siedzi w ziemiance, ale facet, który ich zatrudnia i zwalnia?

Prezesi oczywiście nie zwalniają się, zwłaszcza gdy posiadają duże udziały w przedsiębiorstwie. Jednak Levy siedział w pierwszym rzędzie w loży dyrektorskiej w Goodison Park, więc nie mógł przegapić skandowania „Levy Out” z końca meczu.

Levy kieruje Tottenhamem, ponieważ jest właścicielem jednej trzeciej firmy inwestycyjnej ENIC, który jest właścicielem klubu. Ale Joe Lewisajego wspólnik w ENIC, ma obecnie 87 lat i przekazał swoje udziały w przedsiębiorstwie rodzinnemu funduszowi powierniczemu. A przez ostatni rok rodzina Lewisów, która zawsze była otwarta na oferty, aktywnie szukała kupca na swoje udziały.

Być może nadszedł czas, aby Levy zdał sobie sprawę, że nadszedł czas, aby spieniężyć swoje żetony i pozwolić komuś innemu też spróbować.

zejść głębiej

ZEJDŹ GŁĘBEJ

Tottenham Daniela Levy’ego szuka ratunku na boisku i zmian poza boiskiem


Manchester United musi zaakceptować swoje miejsce i uczyć się

Choć Manchester United chwilami radzi sobie w tym sezonie bardzo słabo, jest bardzo mało prawdopodobne, że spadnie z ligi.

Zatem nie, Rubenie Amorimie, zespół, którym zdecydowałeś się zarządzać, taki nie jest najgorszy w historii klubu — Manchester United spadał z ligi pięć razy w swojej historii, więc co najmniej pięć zespołów z tej grupy jest lepszych.

Ale wszyscy wiemy, do czego Amorim zmierza, prawda?

Trzy zwycięstwa w ostatnich 10 meczach ligowych, cztery porażki w pięciu u siebie, 13. miejsce w tabeli, siedem punktów straty do 10. miejsca Fulham.

Ale czego się spodziewamy? Właśnie tam można by się spodziewać znalezienia takiego zespołu Brighton pokonać u siebie i na wyjeździe, przegrać w West Hamu I Wilki i daj się zmiażdżyć u siebie Bournemouth. Przegrali nawet ze Spurs.


Ruben Amorim nie zadał Manchesterowi United ciosu po ostatniej porażce (Stu Forster/Getty Images)

Manchester United gra przeciętnie. Właściwie Fulham jest przeciętne, więc nie jest nawet aż tak dobre.

Teraz już to wyjaśniliśmy, skupmy się na tym, jak mogą otrząsnąć się z tego snu.

Cóż, na początek mogliby dokładnie przyjrzeć się Brighton, drużynie, która większość swojej historii spędziła na trzeciej lidze angielskiej piłki nożnej, ale ostatnio stała się częścią Pierwsza liga meble dzięki jasnemu przywództwu, ukierunkowanym inwestycjom i inteligentnej rekrutacji.

Oczywiście Manchester United powinien mieć większe ambicje niż wygodne życie w najwyższej klasie rozgrywkowej angielskiego futbolu, ale w tej chwili nie zaszkodzi odrobina pokory, co oznacza uznanie, że tacy jak Brighton są teraz od nich lepsi, na boisku i poza nim.

Amorim nie jest winny takiego stanu rzeczy, ale jest częściowo odpowiedzialny za jego naprawienie. Oczywiście potrzebuje pomocy z góry i to właśnie na tym poziomie poprawa jest najbardziej potrzebna. Sir Jim Ratcliffe sprawował ogólną kontrolę dopiero od roku, ale jak dotąd rozbieżność między deklaracjami misji a wymiernymi rezultatami jest wyraźna.

Dla kontrastu, właściciel Brighton, Tony Bloom, rzadko wypowiada się publicznie. Nie musi, wszyscy możemy zobaczyć rezultaty.


Czy ktoś wie, gdzie słabo radzący sobie gigant mógłby znaleźć swojego następnego trenera?

Znam tego!

W rzeczywistości to samo robią wszyscy, którzy przez ostatnie półtora sezonu zwracali uwagę na to, co działo się 150 km na zachód od Brighton.

Kiedy latem 2023 roku nowy właściciel Bournemouth, Bill Foley, zastąpił popularnego Gary’ego O’Neila Andonim Iraolą, panowała zgodna opinia: „Co robisz?”

O’Neil poprowadził Bournemouth do przetrwania w Premier League dzięki pięciu zwycięstwom w siedmiu meczach, w tym kluczowym zwycięstwom nad klubowymi rywalami ze spadku.

Jednak Foley, który zbił fortunę na usługach finansowych, jest specjalistą od liczb. Znał tego niesławnego faceta, który stał się niemodny Rayo Vallecano trudny przeciwnik dla każdej drużyny Liga był lepszym wyborem.

Dziewięć meczów ligowych bez zwycięstwa w zeszłym sezonie, ten zakład wyglądał jak porażka. Ale potem Bournemouth zwyciężyło Burnleya i wszystko zaczęło mieć sens. Pod koniec sezonu Bournemouth odniosło jeszcze 12 zwycięstw ligowych i wspięło się na 12. miejsce z rekordową liczbą punktów.

Jest jednak mało prawdopodobne, aby ten rekord utrzymał się długo, biorąc pod uwagę zwycięstwo Bournemouth 4:1 Newcastle United w sobotę zajęli 10. miejsce w 22 meczach ligowych i zapewnili sobie siódme miejsce w tabeli. Nie było to jednak zwykłe zwycięstwo na wyjeździe.

Newcastle przystąpiło do meczu jako faworyci. Po pierwsze, wygrali dziewięć meczów z rzędu. Dwa, w Aleksander Isak mieli najgorętszego napastnika w kraju. Po trzecie, w Bournemouth brakowało 10 zawodników z powodu kontuzji.

W obliczu takich przeciwności Iraola roześmiała się i wypowiedziała słowa przypominające „atakujemy o świcie” (niemal dosłownie, gdy autokary wiozące kibiców Bournemouth na 550-kilometrową podróż na północ odjechały o 2 w nocy).


Andoni Iraola to pożądany talent trenerski (George Wood/Getty Images)

Z dziewięcioma młodzieżowcami na ławce rezerwowych i środkowym pomocnikiem Lewisa Cooka na prawym obrońcy Iraola powiedział swoim zawodnikom, żeby się trzymali ich zaciętej, wymagającej i szybkiej gry i zaatakuj Newcastle od samego początku. Do czasu Justina Kluiverta strzelił pierwszego ze swoich trzech goli w szóstej minucie, powinni już prowadzić dwa.

Kluivert, którego słynny tata Patrick grał kiedyś w Newcastle, oczywiście zyskał większość pochwał po meczu, ale Ryana Christiego I Davida Brooksa byli niesamowici w środku pola, Dziekan Huijsen I Illia Zabarnyi bezbłędny w sercu obrony i jaki zawodnik na lewym obrońcy Milosa Kerkeza Jest.

Na początku tego sezonu przekazałem Foleyowi pochwały od dyrektora sportowego konkurencyjnego klubu. Ten ostatni powiedział, że Bournemouth go niepokoi, „ponieważ wyglądają, jakby wiedzieli, co robią”.

„Wolę, żeby myśleli, że nie wiemy, co robimy” – odpowiedział Foley.

Przykro mi, Bill, tajemnica wyszła na jaw. Iraola i wielu twoich graczy jest genialnych.


Pojawi się w tym tygodniu

  • Uzupełniamy menu na ten weekend meczem pomiędzy dwiema drużynami, które bardzo potrzebują punktów, ale z zupełnie innych powodów. Chelseagospodarze, od miesiąca nie wygrali w lidze i zostali wciągnięci w kłopoty związane z grą w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie, podczas gdy Wilki walczą o przetrwanie w lidze.
  • Po miesiącu diety składającej się wyłącznie z krajowych rozgrywek, we wtorek powracają europejskie rozgrywki z dużymi porcjami Liga Mistrzów i piłki nożnej Ligi Europy. Najwyżej w tabeli Liverpool we wtorek gospodarze Lille, z Aston Villi odwiedzając Monako.
  • Wybór środowej taryfy to Paris Saint-Germain kontra Manchesteru City ale nie z powodu, który większość przewidywała kilka miesięcy temu, ponieważ jest to mecz pomiędzy 25. a 22. najlepszymi drużynami Ligi Mistrzów w tym sezonie. Porażka któregokolwiek z nich pozostawiłaby tę drużynę z poważnym strachem przed przegapieniem. Arsenałtrzecie w rankingach nie mają takich obaw przed wizytą Dinama Zagrzeb.
  • Czwartek, jak wszyscy wiedzą, jest Liga Europy dnia, ale najlepszy mecz tego tygodnia nie jest rozważany później, ponieważ jest to „Bitwa o Anglię” pomiędzy Manchesterem United i Strażnicy. Tottenham z nadzieją pojedzie do Hoffenheim. A jeśli lubisz starcia transgraniczne o północnoamerykańskim zabarwieniu, w League One znajdziesz coś dla siebie: Wrexham w Miasto Birmingham.

(Zdjęcie górne: Getty Images)

Source link