Obrazy Timothy’ego T. Ludwiga-Imagn
Kiedy gracze udają się do Buffalo Sabres, dość szybko dowiadują się, że stan Nowy Jork nakłada na nich dość wysokie podatki i że od czasu do czasu będzie padał śnieg.
Jednak każdy, kto grał tam, gdy drużyna była konkurencyjna, powie, że w NHL jest niewiele lepszych miejsc do gry. Kibice niesamowicie nas wspierają, hokej się tam liczy, a przedmieścia wokół miasta są piękne i niedrogie.
Zatem GM Kevyn Adams ma rację, kiedy mówi, że nie ma palm i wysokie podatki. Jednak myli się, jeśli choć na chwilę zasugeruje, dlaczego gracze mogą nie chcieć tam grać.
#Szable GM Kevyn Adams „W tej chwili nie jesteśmy miastem docelowym”.
— Michael Augello (@MikeInBuffalo) 6 grudnia 2024 r
Gracze, przynajmniej ci, którzy mają wybór w tych kwestiach, przywiązują dużą wagę do potencjału wygranej, stabilności i tego, jak są traktowani. Sabres czasami nie radziły sobie we wszystkich trzech obszarach.
Dlatego gracze nie chcą tam grać. I sytuacja nie ulegnie poprawie, dopóki ten cykl się nie zakończy.
Oto więcej w dzisiejszej kolumnie wideo:
(Nie widzisz filmu? Kliknij tutaj.)
















