W ultraortodoksyjnym mieście Bnei Brak, na wschód od Tel Awiwu, doszło do gwałtownych starć, gdy tysiące demonstrantów wyszło na ulice, aby sprzeciwić się proponowanym przepisom dotyczącym poboru do wojska. Na nagraniu wideo z miejsca zdarzenia widać dwie kobiety IDF żołnierze popędzani przez policję, gdy tłumy mężczyzn goniły ich przez miasto.

Władze podały, że 26 osób, w tym żołnierze i funkcjonariusze, którzy wzięli udział w akcji, zostało bezpośrednio ujętych w początkowym napływie tłumu. W odpowiedzi izraelski Premier Benjamina Netanjahu potępiła ataki, określając uczestników zamieszek jako „skrajną mniejszość”. W swoim wpisie w serwisie X Netanjahu powiedział: „Zdecydowanie potępiam gwałtowne zamieszki w Bnei Brak przeciwko kobietom-żołnierzom IDF i Izrael funkcjonariusze policji. Jest to skrajna mniejszość, która nie reprezentuje całej społeczności charedim. Jest to sprawa poważna i niedopuszczalna.”

Protesty mają miejsce w kontekście trwających napięć związanych z ustawodawstwem, które mogłoby zmusić członków społeczności ultraortodoksyjnej do służby w izraelskim wojsku.

Wiele osób w Bnei Brak wielokrotnie organizowało demonstracje, twierdząc, że dzienne studia religijne są ich najwyższym obowiązkiem i sprzeciwiając się obowiązkowemu poborowi.

W niedzielę przemoc nasiliła się, a władze zgłosiły co najmniej 23 aresztowania. Protestujący zniszczyli autobus, podpalili policyjne motocykle i przewrócili radiowóz.

Doniesienia Ziratnews potwierdziły, że trzech funkcjonariuszy policji zostało rannych, a nadawcy Roi Janowski i drugi dziennikarz zostali zaatakowani podczas relacjonowania.

Netanjahu dodał w swoim poście: „Nie pozwolimy na anarchię i nie będziemy tolerować żadnej krzywdy żołnierzy IDF i sił bezpieczeństwa, którzy wykonują swoje obowiązki z oddaniem i determinacją”.

Jego uwagi podkreśliły determinację rządu, aby utrzymać prawo i porządek wśród niepokojów.

Około 1,3 miliona ultraortodoksyjnych Żydów stanowi około 13% populacji Izraela. Szerokie zwolnienia tej społeczności ze służby wojskowej od dawna są źródłem kontrowersji, a proponowane zmiany ponownie odsłoniły głębokie podziały społeczne.

Kwestia ta zyskała jeszcze większą wrażliwość podczas trwającego konfliktu Izraela z Gazą.

Niepokoje w Bnei Brak zbiegły się z doniesieniami o ciągłej przemocy w Gazie, gdzie według szpitali w izraelskich atakach w ciągu ostatnich 24 godzin co najmniej 11 Palestyńczyków zginęło. Według szpitala Nasser wśród ofiar śmiertelnych było pięciu mężczyzn w wieku około 20 lat, zabitych w Khan Younis.

Izraelskie wojsko potwierdziło, że przeprowadziło wiele ataków w odpowiedzi na kilka naruszeń zawieszenia broni w pobliżu Żółtej Linii.

Dowódca okręgu w Tel Awiwie Sargaroff oświadczył, że żołnierze nie koordynowali wcześniej swojej wizyty, podczas gdy szef sztabu IDF Zamir skontaktował się z wybranymi dowódcami. Policja zauważyła później, że po tak intensywnych tarciach nie jest w stanie łatwo zarządzać wjazdem IDF do tych dzielnic.

Policja i siły bezpieczeństwa w dalszym ciągu utrzymują dużą obecność w pobliżu ulicy Żabotyńskiego, próbując zapobiec dalszej przemocy, w miarę jak protestujący w dalszym ciągu blokują szlaki transportowe. Obserwatorzy ostrzegają, że jeśli nie zostanie osiągnięte rozwiązanie, przyszłe protesty mogą stać się jeszcze bardziej gwałtowne.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj