ORCHARD PARK, NY — Z każdą stratą Ravens, każdym golem z gry zamiast poddać się przyłożeniem i każdą nieudaną dwupunktową konwersją, która trzymała przeciwników tuż poza zasięgiem, Bills coraz bardziej zbliżali się do tego, czego pragnęli do którego można wracać latami.
Wreszcie Bills powrócili do meczu o mistrzostwo AFC. Ich triumf 27-25 nad Krukami wypędził kilka demonów zarówno w tym sezonie, jak i w poprzednich.
Przez ostatnie trzy lata czułem się, jakby płyta zapętliła się i powtarzała tę samą część utworu, która napędza wszystkich słuchających. W rundzie dywizji niezwykle utalentowana i obiecująca drużyna Billsa ostatecznie ustąpiła miejsca w finałowej czwórce innemu supermocarstwu AFC. Po pierwsze, byli to Chiefs. Potem były Bengale. Potem znowu Chiefs. Ale w tym roku… ten rok był inny.
„Wyciągasz wnioski ze wszystkich blizn” – powiedział lewy obrońca Dion Dawkins. „Nigdy więcej nie chcesz tego uczucia”.
„Myślę, że jest coś nieuchwytnego w tym zespole, co sprawia wrażenie innego” – powiedział zacięty Dawson Knox. „Trudno wskazać palcem”.
Knox nie jest sam. To uczucie podzielane przez całą szatnię i przenikające całą rzeszę fanów. Niektórzy myślą, że to gracze. Inni mogą wskazać na sposób, w jaki pełnił funkcję głównego trenera Sean McDermott ewoluował. Jednak to niewymierne wrażenie dotyczące różnic w projektach ustaw na lata 2024–2025 w rzeczywistości przyniosło inny wynik niż w przeszłości.

ZEJDŹ GŁĘBEJ
„Zobaczmy, kto jest lepszy”: obrona Billsa wysłuchała hejterów i wykorzystała motywację, aby postawić Ravens na nogi
Ponieważ wszystkie rozmowy skupiały się na Krukach i tym, jak Bills będą musieli się do nich dostosować, zmusili Ravens do dostosowania się. Zespół Bills utrzymał Derricka Henry’ego poniżej progu stulecia po tym, jak w czwartym tygodniu pozwolił mu trafić w biegu na prawie 200 jardów. Przenieśli walkę do linii defensywy Ravens, która nie bez powodu zebrała entuzjastyczne recenzje za grę w obronie. Biegacze Bills osiągali średnio 4,9 jarda na prowadzenie w 26 próbach. Zmusili rozgrywającego Ravens Lamara Jacksona do dwóch przełomowych strat.
Pod koniec wieczoru Bills stali tam, a padający śnieg sprawił, że jaskrawe czerwone, białe i królewskie błękitne światła tablicy wyników jeszcze jaśniej rozświetliły długi na jumbotron sztandar.
„Następny przystanek, Mistrzostwa AFC”.
Następnym przystankiem będzie Kansas City – bo oczywiście tak jest.
Ten sam zespół Chiefs, który cztery lata temu dał Billsom okrutną lekcję na temat tego, czego potrzeba w meczu o mistrzostwo AFC, który ukarał ich za błędy w grze i błędne decyzje prowadzące do przegranej, cóż, znowu to samo – Bramkarze AFC Super Bowl.
W składzie pozostaje tylko 13 zawodników z drużyny AFC Championship Game Bills. Byli tam Allen, Dawkins i Knox, a także Micah Hyde, Matt Milano, Taron Johnson, Ed Oliver, AJ Epenesa, Cam Lewis, Reggie Gilliam, Quinton Jefferson, Tyler Bass i Reid Ferguson.
Oryginalna 13-tka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak poetycki będzie nadchodzący pojedynek.
„Tak, na 100 procent” – powiedział Lewis. „Czuję, że nie chcielibyśmy tego w żaden inny sposób”.
„Pewnego wieczoru oglądałem mecz Chiefs-Texans z moją dziewczyną” – zaczęła Epenesa. „Pomyślała: «A co, jeśli Teksańczycy wygrają?». Pomyślałem sobie: „Tak, wiesz, na papierze to słabsza drużyna, nieważne, nieważne, ale o ile słodsza byłaby możliwość pokonania drużyny, która zapewniła nam kilka zwycięstw w przeszłości i wszystko w stylu To?’ Zdecydowanie jestem teraz na dobrej drodze, ponieważ mamy szansę coś zrobić i nie mogę się tego doczekać.

ZEJDŹ GŁĘBEJ
Bills at Chiefs: jak oglądać, kursy, typy ekspertów na coś, co powinno być natychmiastowym klasykiem
Wiele zmieniło się w przypadku Billsów pomiędzy pierwszym pojedynkiem o mistrzostwo AFC a obecnym dniem.
W tamtym momencie Billowie byli po prostu nowicjuszami. Wszystko było dla nich nowością, gdyż zaledwie rok wcześniej zdobyli dziką kartę. Nie wiedzieli tego, czego nie wiedzieli o głębokich fazach play-offów. Oczekiwano, że wrócą – i to wkrótce. To była tylko kwestia czasu.
„Wkrótce” nie było tym, czego wszyscy oczekiwali. Rok po roku Bills wyciągali trudne lekcje, a większość z nich otrzymała dzięki franczyzie, z którą zmierzą się w najbliższy weekend.
W niedzielę Bills zagrają w Kansas City więcej razy niż z jakimkolwiek rywalem w swojej lidze w ciągu ostatnich pięciu lat. Bywają tam co roku od czasu pierwszego zdobycia tytułu AFC, a w niedzielę przypada ich szósty wieczór w Arrowhead. Będzie to ósme spotkanie tych dwóch gigantów z AFC w ciągu ostatnich pięciu lat, cztery z nich odbędą się po sezonie.
Ale nie trzeba przypominać, jak wypadły trzy ostatnie. Większość fanów zespołu dźwigała ten ciężar jak słoń siedzący na ich zbiorowej klatce piersiowej.
Mecz o mistrzostwo AFC w 2021 r. – bolesna porażka. Runda dywizji AFC w 2022 r. — bolesna porażka, a zwycięstwo było tak blisko, że mogli go posmakować. Runda dywizji AFC w 2024 r. — kolejna porażka tak bliska, że wielu zastanawiało się, czy Bills w ogóle wrócą po odświeżeniu składu poza sezonem.
Wszystko doprowadziło do tego roku – powrotu do meczu o mistrzostwo AFC w roku, w którym nikt przed sezonem nie myślał o tym, że jest to możliwe. W niedzielę przed Chiefs staną Bills, wyrzeźbiony pretendent do Super Bowl, zahartowany po kolejnych bolesnych wyjściach z play-offów.
„Myślę, że dla chłopaków, którzy tam byli (w 2021 r.), na pewno będzie to dodatkowy cios” – zaczął Knox. „W pewnym sensie może to pomóc. Możesz pozwolić, żeby cię to trochę napełniło, ale jeśli będziesz się nad tym skupiać zbyt mocno lub zbyt długo, myślę, że w pewnym momencie będzie to rozpraszać. Ale jeśli po prostu pozwolisz, żeby to leżało pod powierzchnią, jeśli pomoże ci to wnieść trochę dodatkowej motywacji, trochę dodatkowej pracy w tygodniu, świetnie. Ale nie będziemy się nad tym zbytnio rozwodzić.”
To jedna z wielu rzeczy, które zmieniły się w zespole Billsa.
Nie ma już przebiegłego Allena, który przy całej swojej błyskotliwości miał skłonność do łamiących kark strat. Dawno minęły jednowymiarowe, chętnie podające Billsy, które dobrze prowadziły piłkę dopiero po udanych podaniach w powietrzu. Dawna linia ofensywna oparta na słabych ogniwach, która prowadziła do nierównych wyników, już minęła. Nie ma już głównego trenera, który zwykle podejmował konserwatywne decyzje w trakcie meczów.
Na ich miejscu pojawia się rozgrywający franczyzowy grający najlepszy futbol w swoim życiu, gra biegowa, która może odciążyć rozgrywającego franczyzowego w dowolnym momencie meczu, linia ataku będąca jedną z największych mocnych stron zespołu oraz trener pełne zaufanie do swoich zawodników i matematyki, nie bojąc się czwartych upadków.
Przeciwnikiem ich będzie jednak drużyna Chiefs, która w ciągu swojej niesamowitej passy wielokrotnie dokonywała zwrotów akcji, a jednocześnie pozostawała klasą NFL. I z pewnością zespół, który chce odrobić swoją samotną porażkę w sezonie zasadniczym 2024 przeciwko drużynie, która zepsuła jego doskonały sezon.
Bills i Chiefs są doskonale ze sobą powiązani, zarówno pod względem osobistych powiązań, jak i historii play-offów. Jednak, jak zawsze, żaden nie może żyć, podczas gdy drugi przeżyje.
„Historia lubi się powtarzać” – stwierdził Dawkins. „Czasami jednak kończy się to inaczej. Zobaczymy, jak pójdzie w tym przypadku.”
(Zdjęcie na górze: Tina MacIntyre-Yee / USA Today)


















