LAS VEGAS — Jay’s Market On Flamingo to narożna stacja benzynowa, jak wiele innych w Las Vegas i okolicach, oferująca wszystkiego po trochu. Fakt, że znajduje się na skrzyżowaniu dwóch najbardziej ruchliwych dróg w Las Vegas, sprawia, że jest to wygodny przystanek dla osób spoza miasta, które potrzebują zaopatrzenia podczas wjazdu lub wyjazdu z miasta.
Jednak w ciągu ostatnich dwóch listopada tę wygodę przerwała budowa toru Formuły 1 Grand Prix Las Vegas, obejmującego 6,8 km ulic miasta, co spowodowało konieczność wprowadzenia ograniczeń w ruchu i całkowitego zamknięcia dróg, co spowodowało znaczne korki w całym mieście. Dla Wade’a Bohna, właściciela Jay’s Market, zlokalizowanego na skrzyżowaniu Flamingo Road i Koval Lane, korki to nie tylko koszmar drogowy, ale także koszmar finansowy. Jego sklep znajduje się na prostej pomiędzy zakrętami 4 i 5.
„Kiedy nie mam kontroli nad swoją firmą, sukcesem czy porażką, tak, jestem sfrustrowany” – powiedział Bohn. „Nie mam kontroli. Dosłownie żadnej kontroli. Przez 13 lat kontrolowałem swój biznes, przynosiłem duże zyski i zapewniałem świetne warunki do życia sobie i moim pracownikom. F1 przyjeżdża do miasta, dosłownie bez interesu. To niewiarygodne i frustrujące.
„Nie mogę spać w nocy”.
Kiedy Bohn mówił, jego gniew wyrażał się słowami, drżącą górną wargą i przenikliwymi niebieskimi oczami. Wyjaśnił, w jaki sposób Grand Prix Las Vegas zagraża jego źródłom utrzymania.
Bohn powiedział, że w listopadzie 2022 r., kiedy po raz ostatni F1 się tu nie ścigało, sprzedaż brutto w Jay’s Market wyniosła 628 000 dolarów. Jednak w następnym roku sprzedaż w listopadzie znacznie spadła. W chwili pisania tego tekstu jego zarobek w tym miesiącu wynosi 144 000 dolarów. Ogólnie rzecz biorąc, biorąc pod uwagę całą budowę, zamknięcia dróg, utrudnienia w ruchu i zamknięcie podsklepu, który wynajmował powierzchnię wewnątrz sklepu za 4000 dolarów miesięcznie, Bohn twierdzi, że w latach 2022–2023 stracił 3,4 miliona dolarów rok do roku. A to rok będzie jeszcze gorszy.
Właściciele lokalnych firm złożyli cztery pozwy przeciwko hrabstwu Clark, domagając się odszkodowania finansowego, twierdząc, że wyścig miał negatywny wpływ na ich działalność. (Clive Mason/Getty Images)
Winowajcą jest głównie wyścig, którego Bohn i wielu innych właścicieli firm w okolicy nie chcą kontynuować poza ten rok, argumentując, że prawdopodobnie wypchnie ich to poza możliwości finansowe. Bohn był już zmuszony zredukować liczbę pracowników o połowę i zaczął szukać drugiej pracy, aby uzupełnić swoje dochody.
„Jeśli będzie czwarty rok (Grand Prix Las Vegas w 2026 r.), założę się, że zbankrutuję i stracę firmę” – powiedział Bohn. „Obecnie poszukuję pracy. Ja, właściciel, potrzebuję pracy. Muszę zarabiać pieniądze. Nie zarabiam żadnych pieniędzy. To straszne.”
Właściciele lokalnych firm, w tym Bohn, złożyli cztery pozwy przeciwko hrabstwu Clark, domagając się odszkodowania finansowego za negatywny wpływ na ich działalność. Grand Prix Las Vegas odmówił komentarza w związku z toczącym się sporem sądowym.
„Nie jesteśmy jak Nowy Jork, gdzie większość ludzi mieszka w Nowym Jorku i gdzie można dojść do pracy” – powiedziała Lisa Mayo-DeRiso, rzeczniczka jednej z grup właścicieli firm pozywających hrabstwo. Sportowiec. „Tutaj musimy jechać do pracy samochodem lub jechać autobusem do pracy. Ludzie mają od godziny do dwóch do trzech godzin dziennie więcej na dotarcie do pracy i powrót do domu. F1 nie rekompensuje nikomu tych dodatkowych godzin, czasu opieki nad dziećmi, czasu w samochodzie, straconych godzin, straconego czasu. Nie rekompensują nikomu niczego. Nie wierzą, że powinni.
„Nasze firmy straciły pieniądze”.
Widok na most zainstalowany obok Jay’s Market na Flamingo. (Jordan Bianchi / Sportowiec)
Organizatorzy wyścigu i hrabstwo Clark poczynili znaczne wysiłki, aby odciążyć lokalne firmy, powiedziała Lori Nelson-Kraft, starsza wiceprezes ds. korporacyjnych Grand Prix Las Vegas. Sportowiec. Budowa toru na tegoroczny wyścig była krótsza niż rok temu o 65 proc. W miarę możliwości budowę prowadzono w nocy, aby zminimalizować zakłócenia w godzinach szczytu. Przedstawiciele wyścigu spotkali się także z właścicielami lokalnych firm, w tym z Bohnem, i twierdzą, że są otwarci na pomysły, które jeszcze bardziej pomogłyby społeczności.
„Dostosowaliśmy plany w oparciu o te opinie” – powiedział Nelson-Kraft. „Więc każda z firm biorących udział w programie mogła mieć te fora, na których można było dzielić się tymi informacjami i zawsze są one uwzględnione”.
Jednym z pomysłów mających pomóc w zmniejszeniu zatorów w ruchu było zmniejszenie tymczasowego mostu na Flamingo Road nad Koval Lane z czterech pasów ruchu, jakie były w zeszłym roku, do dwóch. Most stanął w październiku.
„Wprowadzono wiele ulepszeń i powiem, że osobiście jadłem w restauracjach znajdujących się na torze i w jego pobliżu, szczególnie w tym korytarzu, odkąd powstał most samochodowy” – powiedział Nelson-Kraft. „I anegdotycznie, kiedy jadłam tam z mężem w tym miejscu, rozmawiałam z ich personelem, podczas którego powiedzieli mi, jako gościowi ich lokali, że zaobserwowali niezwykłą poprawę w ciągu ostatniego roku”.
Jednak według Bohna most jeszcze nie pomógł. Zamiast tego skutecznie umieścił ścianę wokół jego sklepu. Płynność ruchu jest dodatkowo wspierana w miejscu, w którym nawet stali klienci nie powinni się zatrzymywać.
W innej małej firmie w okolicy sprzedawca (który prosił o zachowanie anonimowości) zdjął okulary i potarł skroń, gdy zapytano go o most. Następnie westchnął z irytacją, zrzucił bombę atomową i oświadczył, że nie ma innego komentarza niż nazwanie mostu szyderczym pseudonimem używanym przez niektórych mieszkańców: „Most do bankructwa”.
„F1 mówi mi, że to mi pomoże, ale wygląda jak trzypiętrowe więzienie przykryte czarną plandeką” – powiedział Bohn. „Od Kovala nie ma dojazdu na moją posesję, jest całkowicie zamknięta. Kiedy nie ma tu F1, siedzę na rogu, do którego są dwa punkty dostępu. Mam tylko jednego, kiedy oni tu są. Kiedy tu są, jest źle.”
Mayo-DeRiso powiedział: „Zbudowali ten głupi most, który ogranicza ruch. Całkowicie utrudnia to płynność ruchu.”
Organizatorzy wyścigów i hrabstwo Clark poczynili znaczne wysiłki, aby zmniejszyć obciążenie lokalnych przedsiębiorstw, ale wielu nadal jest urażonych obecnością F1. (Patrick T. Fallon / AFP za pośrednictwem Getty Images)
Idealnie byłoby, gdyby krytycy wyścigu woleli, aby zmiana Grand Prix Las Vegas odbywała się poza miastem, aby nie było już konieczności zamykania dróg szybkiego ruchu. Jednak prawdopodobieństwo, że Formuła 1 będzie skłonna ścigać się na torze innym niż ten, na którym kierowcy pędzą po Strip, jest w najlepszym razie odległe. Miasto i F1 mają 10-letni kontrakt.
Według Nelsona-Krafta zeszłoroczne inauguracyjne Grand Prix miało wpływ gospodarczy na miasto na 1,5 miliarda dolarów. Liczba ta przekroczyła oczekiwania, a Super Bowl w Las Vegas, który odbył się w lutym, przyniósł 1 miliard dolarów. Dochody podatkowe z wyścigu przyniosły 77 milionów dolarów, najwięcej w historii Las Vegas.
Prognozy przychodów na tegoroczną Grand Prix są niższe niż w edycji na rok 2023, choć oczekuje się, że pozostaną solidne. Dokładna liczba będzie znana dopiero kilka tygodni i miesięcy po sobotnim wyścigu. Oczekuje się, że podczas trzydniowego weekendu wyścigowego bramę przekroczy trzysta tysięcy uczestników.
„Jesteśmy gospodarką napędzaną turystyką, jesteśmy uzależnieni od zapełnienia ponad 150 000 pokoi hotelowych” – powiedział Nelson-Kraft. „Wydarzenia specjalne to jeden z najważniejszych sposobów, w jaki to robimy. A nikt nie organizuje dużych wydarzeń lepiej niż Las Vegas.
Stojąc przed lodówką w swoim sklepie, Bohn zastanawia się, dokąd idą te wszystkie pieniądze. Stwierdził, że żadna z tych kwot nie jest skierowana w jego stronę, podczas gdy jego rachunki w dalszym ciągu piętrzą się w wyniku zdarzenia, które uważa za niepotrzebne obciążenie.
„Stos… ciągle się powiększa” – powiedział Bohn. „Potrzebuję, żeby to odeszło. Ten koszmar odejdzie, będę lepiej spał.”
(Górne zdjęcie właściciela Jay’s Market, Wade’a Bohna: KM Cannon/Las Vegas Review-Journal/Tribune News Service za pośrednictwem Getty Images)


















