Konflikt między Siłami Obronnymi Izraela (IDF) a Hezbollahem w południowym Libanie nabrał tempa od czasu Izraelzamach stanu z eksplodującymi pagerami i krótkofalówkami, który miał miejsce około tydzień temu.

IDF szybko podążył za tym szczególnym triumfem intensywnym bombardowaniem powietrznym pozycji terrorystów i bojowników, a wszystko wskazuje na to, że Hezbollah został mocno uderzony. Są w bardzo trudnej sytuacji, chwieją się po ataku i próbują się podnieść. To może im zająć trochę czasu.

A jednak nie są całkowicie pokonani. Mieli 18 lat, aby przygotować się na ten moment, odkąd Izrael ostatnie wycofanie wojsk z południowego Libanu nastąpiło w 2006 r., gdy poziom ponoszonych tam strat stał się politycznie akceptowalny dla społeczeństwa Izraela.

Podobnie jak Hamas w Strefie Gazy, Hezbollah wykorzystał ten czas na zbudowanie sieci tuneli i punktów oporu, których zniszczenie z powietrza jest trudne, a niektóre wręcz niemożliwe.

Podczas gdy Siły Obronne Izraela nadal atakują z powietrza, mimo wezwań zewnętrznych obserwatorów do zaprzestania działań, Izrael przygotowuje się do inwazji lądowej, która może nastąpić w ciągu kilku najbliższych dni. Były konserwatywny poseł Tom Tugendhat, poprzedni minister bezpieczeństwa i człowiek z pewnym doświadczeniem operacyjnym, powiedział, że spodziewa się Izrael ruszyć w ciągu najbliższych 48-72 godzin. Może się nie mylić.

Tymczasem na spotkaniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ w USA w tym tygodniu pojawiło się wiele apeli o pokój. USA, Francja, Wielka Brytania i wiele innych państw zaproponowało nawet 21-dniowe zawieszenie broni, aby umożliwić rozpoczęcie negocjacji.

Rząd Izraela odrzucił tę propozycję, a dowódca izraelskiej armii, generał porucznik Herzi Halevi, powiedział żołnierzom IDF, że „przygotowują proces manewru, co oznacza, że ​​wasze buty wojskowe… wejdą na terytorium wroga”. Jego uwagi opublikowano po Izrael wezwano kolejne dwie brygady rezerwowe „do misji operacyjnych na arenie północnej”. Znaki są złowrogie.

Gdyby Siły Obronne Izraela rzeczywiście zaatakowały południowy Liban, co wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, jakie mogłyby być główne cele tej operacji?

Przede wszystkim będzie trwała degradacja i niszczenie Hezbollahu i jego zasobów. Kiedy twój wróg leży na ziemi, ważne jest, aby nie pozwolić mu się podnieść; to nie jest mecz bokserski według zasad Queensberry. To walka, aby pozwolić około 60 000 obywateli Izraela, którzy opuścili północną część Izrael aby uniknąć ostrzału rakietowego Hezbollahu i bezpiecznie powrócić do domu.

To nie będzie łatwe zadanie. Terroryści nie tylko nadal mają pokaźny arsenał, Izrael’s attriting, będą również czaić się w budynkach i jaskiniach, które mieli wystarczająco dużo czasu, aby przygotować defensywnie, i będą mieli również przewagę lokalnej znajomości terenu. IDF będzie musiało stąpać ostrożnie, gdy ich wywabi, podobnie jak musiało to zrobić w Gazie, choć tym razem w mniej zurbanizowanym kontekście.

Następnie będzie dążyć do wypchnięcia resztek Hezbollahu na północ, aż nie będą już stanowić takiego samego zagrożenia dla północy Izraelco oznacza, że ​​zasadniczo jest poza zasięgiem ich licznych, niekierowanych rakiet krótkiego zasięgu. Realistycznie rzecz biorąc, oznacza to, że jest poza zasięgiem 40 km ich radzieckich wyrzutni rakietowych BM-21 i BM-27.

To odpowiadałoby pewnej odległości na północ od rzeki Litani w Libanie, która płynie mniej więcej równolegle do Izrael-Granica z Libanem. Była używana jako linia demarkacyjna do zakończenia działań wojennych w poprzednich wojnach, ale Hezbollah zawsze znów przesącza się na południe.

To by obejmowało Izrael w okupowaniu znacznej części terytorium Libanu i nie ma żadnych oznak, że skorzystałoby z okazji, ale jeśli to jest to, co jest potrzebne do osiągnięcia ich celu wojennego, to może to być właśnie to, co muszą zrobić. Potem obie strony prawdopodobnie byłyby wyczerpane i z radością przyjęłyby negocjacje pokojowe.

Właśnie w tym miejscu jesteśmy w tej chwili. Izrael jest gotowy do inwazji. Hezbollah spodziewa się najgorszego, a jego sponsor i sojusznik Iran jak dotąd odmawia przyłączenia się do walki. Następne kilka dni będzie krytycznych.

Podpułkownik Stuart Crawford jest komentatorem politycznym i obronnym oraz byłym oficerem armii. Zapisz się na jego podcasty i newslettery na www.DefenceReview.uk

Source link