Kanclerz Rachel Reeves została skrytykowana po tym, jak wyszło na jaw, że wystawiła podatnikom rachunek na kwotę tysięcy dolarów za własne rachunki za energię, zanim ogłosiła decyzję o obniżeniu dodatku opałowego dla emerytów.
Tylko w ciągu ostatnich pięciu lat pani Reeves wnioskowała o zwrot 3700 funtów rachunków za energię, oprócz swojej pensji wynoszącej 91 346 funtów i innych wydatków mieszkaniowych.
Kwota ta jest o 2,5 razy wyższa od kwoty, jaką emeryt mógłby otrzymać w tym samym okresie za paliwo zimowe.
Łączna kwota jej wydatków wzrosła do 4400 funtów, a teraz pojawiły się żądania zwrotu tej kwoty.
Analiza przez Telegrafopublikowane dzisiaj, ujawniają ponadto, że w tym samym pięćdziesięcioletnim okresie parlamentarzyści Partii Pracy zażądali od podatników ponad 425 000 funtów na ogrzewanie swoich drugich domów.
Niektóre z tych roszczeń stanowią kwotę o tysiące dolarów wyższą niż wydatki przeciętnego gospodarstwa domowego.
Z artykułu wynika, że kwota 425 000 funtów jest aż o 83 000 funtów wyższa od średniej kwoty wydanej na ogrzewanie przez podobną liczbę gospodarstw domowych w tym samym okresie.
Posłowie mają prawo doliczyć koszty zakwaterowania do wydatków, pod warunkiem, że wynajmują mieszkanie i nie jest ono ich własnością.
Całkowity limit kosztów mieszkaniowych w Londynie wynosi 29 290 funtów, z czego 19 940 funtów musi pokryć koszty wynajmu i ogrzewania.
Dziś popołudniu parlamentarzyści Partii Pracy masowo zagłosowali za poparciem planów pozbawienia emerytów zarabiających co najmniej 11 343 funtów rocznej kwoty dodatku na opał zimowy wynoszącej 300 funtów, podczas gdy nadal mogą pobierać tysiące funtów, aby pomóc sobie w ten sposób.
Liz Kendall, która przewodniczyła dzisiejszej burzliwej debacie w Izbie Gmin na temat polityki rządu, zażądała sumy jeszcze wyższej niż ta, jaką kanclerz otrzymywał przez ostatnie pięć lat, tj. 5700 funtów.
Wystarczyłoby to na opłacenie zimowego zasiłku opałowego dla aż 19 emerytów w te święta Bożego Narodzenia.
Starszy poseł Partii Pracy Liam Byrne został również odznaczony tytułem najwyższego posła w ciągu ostatnich pięciu lat pod względem wydatków na energię, z kwotą 18 400 funtów.
Pan Byrne powiedział Telegraf stało się tak, ponieważ „dostawca energii naliczył nam ogromne opłaty i obecnie jest w trakcie spłacania ogromnego salda kredytowego, jakie u niego mamy”.
W międzyczasie parlamentarzystka Partii Pracy Yasmin Qureshi wystawiła podatnikom rachunek na kwotę 11 800 funtów za ten okres, a Naz Shah zażądał 10 300 funtów.
Te liczby są jeszcze bardziej zdumiewające, jeśli weźmiemy pod uwagę, że posłowie zazwyczaj mieszkają w dwóch nieruchomościach – jednej w Londynie i drugiej w swoim okręgu wyborczym. W związku z tym rachunki za energię nie odzwierciedlają jej pełnego zużycia.
Rewelacje te spotkały się z wściekłością w mediach społecznościowych tego popołudnia, a pisarz i felietonista Gareth Roberts zapytał: „Jak mogli nie zdawać sobie sprawy, że ktoś to zauważy?”
Użytkownik BreakTheSilence z X wściekł się: „Najpierw zadbała o siebie, prawda?”
Christian Cawley krzyknął: „Każcie im wszystkim oddać dług”.
Simon Francis z organizacji charytatywnej End Fuel Poverty Coalition powiedział: „Podczas gdy parlamentarzyści ogrzewają się na koszt publiczny, rzeczywistość emerytów tej zimy będzie zupełnie inna.
„Jeśli parlamentarzyści Partii Pracy tak bardzo chcą oszczędzać pieniądze dla Skarbu Państwa, to może powinni szukać oszczędności bliżej kraju, zamiast zabierać je potrzebującym emerytom?”
John O’Connell, prezes TaxPayers’ Alliance, powiedział: „Podatnicy mają już dość wysłuchiwania wykładów polityków, którzy nie potrafią wcielić w życie tego, co głoszą.
„Nieudana polityka podniosła ceny energii do poziomu, którego rodziny nie są w stanie sprostać, a mimo to posłowie są odizolowani od rosnących kosztów. Nasi przedstawiciele powinni pamiętać o swoich wyborcach, decydując o polityce”.


















