Źródła branżowe podają Telegraf uważają, że pani Reeves planuje ogłosić zmiany we wtorek, co zbiegnie się z ogłoszeniem rządu o złagodzeniu zasad licencyjnych na mistrzostwa świata. Zażądali co najmniej 20 pensów obniżki stawek, popierani przez zbuntowanych parlamentarzystów Partii Pracy.
W zeszłym tygodniu kanclerz ujawniła, że rozważa wycofanie się z planów podwyżki stawek dla brytyjskich pubów, zapowiadając, że wkrótce ogłosi pakiet wsparcia. Ulga miałaby jednak dotyczyć jedynie pubów, a resztę sektora pozostawić na lodzie. Teraz znawcy powiedzieli mediom, że spodziewają się, że ulga będzie tymczasowa, a nie trwała.
Według doniesień Ministerstwo Skarbu zwróciło się do liderów biznesu o opinie na temat kilku opcji, w tym hojniejszego ograniczenia gwałtownie rosnących rachunków lub większego stałego rabatu w stosunku do „mnożnika” stawek, który jest używany do obliczania podatków płaconych przez firmy z branży hotelarsko-gastronomicznej.
Jedno ze źródeł branżowych stwierdziło, że według niego „jest mało prawdopodobne”, aby skarb państwa tak zrobił. Inny stwierdził: „Nie sądzę, żeby to wystarczyło dla pubów. Myślę, że będzie za wąskie i za płytkie (…) w tym sensie, że nie naprawi szkód poniesionych przez puby, i będzie za wąskie, bo reszta sektora nie będzie w pierwszej kolejności wspierana”.
Nawet parlamentarzyści Partii Pracy domagali się zmian, a Tonia Antoniazzi, szefowa Wszechpartyjnej Parlamentarnej Grupy Piwnej, stwierdziła: „Puby to ratunek – szczególnie na obszarach wiejskich – zapewniający społeczność i zatrudnienie. Już teraz działają na niewielkich marżach. Jeśli zwolnimy ciężar podatków, da im to szansę nie tylko na przetrwanie, ale na rozwój, a tego właśnie potrzebuje nasza gospodarka”.
Puby już mierzą się z ciosem za ciosem od czasu uchwalenia przez panią Reeve pierwszego budżetu zwiększającego podatki w październiku 2024 r. Obecnie odnotowują wyższe koszty energii, a Wielka Brytania płaci więcej niż gdziekolwiek indziej w krajach rozwiniętych za samo pozostawienie włączonego światła.
W rozmowie z „The Telegraph” kanclerz cieni Sir Mel Stride powiedział, że pani Reeves „tego nie rozumie” i że „obawy dotyczące stóp procentowych dławią nasze główne ulice”.
O komentarz zwrócono się do Ministerstwa Skarbu.


















