Obrazy zapierają dech w piersiach. W miejscu, gdzie kiedyś znajdowała się część okazałego wschodniego skrzydła Białego Domu, obecnie znajduje się miejsce rozbiórki – wraz ze sprzętem budowlanym i gruzem, a ściana budynku została całkowicie zerwana.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, na jego miejscu powstanie sala balowa o powierzchni 90 000 stóp kwadratowych i wartości 250 milionów dolarów, która Ogłosił to w lipcu prezydent Donald Trumpwielką przestrzeń eventową, która przyćmi istniejącą rezydencję o powierzchni 55 000 stóp kwadratowych.
Zarówno dla mieszkańców Waszyngtonu, jak i turystów jest to szokujący widok. W końcu prezydent Trump stwierdził, że budowa nie „koliduje z obecnym budynkiem”. Nowa sala balowa będzie największą zmianą konstrukcyjną Białego Domu od czasu renowacji i rozbudowy wschodniego skrzydła w 1942 roku.
Dlaczego to napisaliśmy
Według doniesień nowa sala balowa prezydenta Trumpa i proponowany łuk zostaną sfinansowane przez prywatnych darczyńców. Jednak poza kosztami jego sposobem działania wydaje się być podjęcie decyzji i radzenie sobie z konsekwencjami później.
We wtorek rano, dzień po rozpoczęciu rozbiórki, grupa fotografów prasowych Białego Domu z drabiną i teleobiektywami zebrała się poza ogrodzonym terenem, aby uchwycić, co się dało, między drzewami i wokół innych przeszkód. Najlepsze zdjęcia pochodzą jednak z sąsiedniego Departamentu Skarbu od tego czasu pracownikom nakazano zaprzestać udostępniania.
Pod koniec wtorku „Washington Post” doniósł, że „znaczna część wschodniego skrzydła” została zniszczona, sądząc po zdjęciu, które uzyskała gazeta. W skrzydle wschodnim znajdują się biura pierwszej damy, jej zespołu i sekretarza ds. społecznych Białego Domu.
Dla pana Trumpa, z zawodu dewelopera, projekt sali balowej jest jak dotąd największym przykładem połączenia jego osobowości publicznej i prywatnej. Od czasu swojej drugiej inauguracji w styczniu szybko zaczął wprowadzać własne zmiany w swojej rezydencji i miejscu pracy – ozdabiając Gabinet Owalny złotym filigranem, brukując Ogród Różany i zamieniając go w prywatną kawiarnię oraz dodając 20-metrowe maszty flagowe na północnym i południowym trawniku.
Centrum sztuk performatywnych im. Johna F. Kennedy’ego – który Trump objął w lutym na stanowisku przewodniczącego – również przechodzi metamorfozę, podobnie jak łazienka w słynnej sypialni Lincolna w Białym Domu. Żaden szczegół nie jest zbyt mały, łącznie z rodzajem trawy posadzonej w przestrzeni publicznej stolicy, nawet na rondach.
„Wiem o trawie więcej niż jakikolwiek człowiek, jak sądzę, gdziekolwiek na świecie” – Trump, właściciel wielu światowej klasy pól golfowych, pochwalił się podczas spotkania z funkcjonariuszami amerykańskiej policji parkowej w sierpniu.
Pod tym względem żaden projekt nie jest zbyt duży. Prezydent ogłosił plany wzniesienia wielkiego łuku – podobnego do Łuku Triumfalnego w Paryżu – na rondzie na końcu mostu Arlington Memorial Bridge, pomiędzy pomnikiem Lincolna a Cmentarzem Narodowym w Arlington. W zeszłym tygodniu podczas kolacji dla darczyńców przekazujących fundusze na nową salę balową pan Trump podniósł model planowanego łukunieuchronnie nazwany „Łukiem Trumpa”, który ma nadzieję zainstalować do 4 lipca – w 250. rocznicę założenia narodu.
Według doniesień nowy łuk będzie również finansowany przez prywatnych darczyńców. W zeszłym tygodniu około 130 osób wzięło udział w kolacji East Wing dla sponsorów sali balowej, w której uczestniczyli przedstawiciele takich firm jak Lockheed Martin, Meta Platforms, Alphabet, Amazon i Palantir Technologies, – podaje „Wall Street Journal”..
Dzięki tym wszystkim projektom Trump demonstruje charakterystyczną cechę swojej drugiej kadencji: po prostu zrób to i zobacz, czy ktoś będzie próbował go powstrzymać. W pierwszej kadencji, kiedy instalował nowe ogrodzenie zabezpieczające i pawilon tenisowy o powierzchni 1200 stóp kwadratowych na terenie Białego Domu, Krajowa Komisja Planowania Kapitałowego spędziła ponad rok na procesie zatwierdzania każdego z nich. NCPC to agencja federalna, która sprawdza budowę i renowację budynków federalnych.
Tym razem NCPC nie było zaangażowane – i nie musiało, według sekretarza personelu Białego Domu Willa Scharfakluczową postać w najbliższym kręgu Trumpa, którą prezydent mianował na szefa NCPC. Kiedy prezydent Harry Truman nadzorował szeroko zakrojony remont Białego Domu, nakłonił Kongres do przyjęcia takiej ustawy utworzył komisję zająć się projektem.
W swojej poprzedniej karierze dewelopera Trump był dumny ze swojego podejścia „można to zrobić”. Rozdział w jego książce „The Art of the Deal” opisuje, jak przejął nieudany sześcioletni wysiłek miasta Nowy Jork mający na celu renowację lodowiska Wollman Skating Rink w Central Parku, kończąc go w 3,5 miesiąca i przy budżecie, zdobywając uznanie burmistrza Eda Kocha.
Dziś stawka jest znacznie wyższa, ponieważ Trump rozpoczyna największą inwestycję budowlaną podczas swoich dwóch kadencji. Biały Dom to nie tylko budynek, to symbol Stanów Zjednoczonych – nazywany „domem ludu”.
Odzew opinii publicznej był ostry, podobnie jak reakcja Białego Domu we wtorkowe popołudnie.
„W ostatnim przypadku wywołanego oburzenia niezrównoważeni lewicowcy i ich sojusznicy z fałszywych wiadomości ściskają perły w związku z wizjonerskim dodaniem przez prezydenta Donalda J. Trumpa wielkiej, finansowanej ze środków prywatnych sali balowej do Białego Domu” – powiedział zespół ds. komunikacji prezydenta w długim oświadczeniu które zawiera zdjęcia renowacji Białego Domu na przestrzeni dziesięcioleci.
We wtorek rano, gdy w Internecie pojawiły się zdjęcia ogromnej dziury w skrzydle wschodnim, mały tłum mieszkańców i turystów z całego świata zebrał się, aby to sprawdzić.
Pewien mężczyzna, pracownik miejscowego uniwersytetu, nazwał projekt sali balowej wyrazem „ego Trumpa”. Inny, przybyły z Libanu po biegu w maratonie w Chicago, poprosił o zrobienie sobie zdjęcia przed budynkiem skarbu państwa, na którym częściowo widoczna była pobliska konstrukcja. Rodzina przyjeżdżająca z Wielkiej Brytanii wydawała się zaintrygowana tym widowiskiem, gdy rozległy się dźwięki młotów pneumatycznych.
Któregoś dnia nowa sala balowa Białego Domu, która pomieści 650, a nawet 999 osób, jak teraz mówi pan Trump – może wydawać się całkowicie normalne. Ale na razie to kolejny decydujący moment dla ery Trumpa.


















