Pan Keir Starmer w końcu przerwał milczenie w tej sprawie spór o pensję Sue Gray po tym jak wyszło na jaw, że zarabia ona o 3000 funtów rocznie więcej niż premier, któremu służy.
Lider Partii Pracy pozostał jednak małomówny w kwestii całego zamieszania, mówiąc w wywiadzie dla The Guardian: „Nie będę mówił o pensjach żadnego członka personelu”.
To było pierwsze pytanie, jakie zadano Sirowi Keirowi, dlaczego jego szef sztabu na Downing Street zarabia więcej od niego.
Źródło w Partii Pracy zażartowało, że pani Gray, była starsza urzędniczka państwowa, „jest jedyną emerytką, której wiedzie się lepiej pod rządami Partii Pracy” po drastycznym obniżeniu przez partię zasiłków na opał zimowy dla większości osób starszych.
Według doniesień pani Gray została ostrzeżona przed akceptując ogromną sumę 170 000 funtów – co najmniej o 25 000 funtów więcej niż Liam Booth-Smith, Rishi Sunakszef sztabu, zarabiał – że to wywoła oburzenie.
Źródło podało, że BBCktóry podał tę wiadomość: „Zasugerowano, że może chcieć pójść o kilka tysięcy funtów mniej niż premier, aby uniknąć tej historii. Odmówiła”.
Panie Keir zarabia 166 786 funtów.
W wywiadzie dla Guardiana premier jest cytowany jako osoba, która po swoich uwagach mówi: „Jestem osobą, która rządzi rządem. Jestem osobą, która podejmuje decyzje i jestem osobą, która bierze odpowiedzialność za te decyzje”.
Zasugerowano, że pani Gray jest najpotężniejsza kobieta w Whitehall kto pociąga za sznurki za kulisami.
Ujawnienia dotyczące wynagrodzenia pani Gray wywołały podobno bunt wśród specjalnych doradców Partii Pracy, z których jeden najwyraźniej zagroził, że „spakuje się i wróci do domu”.


















