Podczas dzisiejszej tury pytań do BBC parlamentarzyści Partii Pracy i Konserwatystów starli się od samego początku, a gospodarz Fiona Bruce była zmuszona wkroczyć. Minister pracy Douglas Alexander reprezentował partię Sir Keira Starmera podczas cotygodniowego programu BBC. Podczas dyskusji stosunków rządu z Chinamistarł się z torysowskim parlamentarzystą Jamesem Cartlidgem.
Oboje nie zgodzili się co do nowej chińskiej „megabasady”, która ma zostać zbudowana w pobliżu Tower of London. Cartlidge powiedział: „Oczywiście Chiny będą miały ambasadę. Nie wiedzieliśmy, że w piwnicy będą mieli tak zwane ciemne pokoje.
W tym momencie wtrącił się pan Alexander: „OK, więc porozmawiajmy o ambasadzie. Porozmawiajmy o ambasadzie”.
Próbując przywrócić wszystko na właściwe tory, pani Bruce wtrąciła: „OK, porozmawiajmy krótko o ambasadzie, a potem wprowadźmy publiczność”.
Pan Keira Starmera spotkał się z wezwaniami parlamentarzystów do odrzucenia planów nowej ambasady, choć ostatecznie je zatwierdził.
Rzecznik rządu powiedział, że w ten proces zaangażowane są agencje wywiadowcze i „opracowano szeroki zakres środków w celu zarządzania wszelkim ryzykiem”.
Chiny twierdziły także, że „przestrzegały zwyczajowych praktyk dyplomatycznych, a także niezbędnego protokołu i procedur”, a nowa ambasada działa w duchu „promowania zrozumienia i przyjaźni”.
„Ciemne pokoje”, o których wspomniał pan Cartlidge, odnoszą się do podziemnego kompleksu z 208 pokojami, który „The Telegraph” odkrył pod ambasadą.
Jedna przebiega bezpośrednio obok kabli przesyłających kluczowe dane finansowe między Canary Wharf a londyńskim City. Kompleks posiadał również systemy wyciągu gorącego powietrza, które umożliwiały instalację sprzętu szpiegowskiego, takiego jak komputery.
Rzecznik ambasady chińskiej powiedział, że twierdzenia, że nowa ambasada stwarza ryzyko dla bezpieczeństwa, są „całkowicie bezpodstawnym i złośliwym oszczerstwem, czemu zdecydowanie się sprzeciwiamy”.
Dodali: „Siły antychińskie wykorzystują ryzyko bezpieczeństwa jako pretekst, aby przeszkodzić rządowi brytyjskiemu w rozpatrywaniu wniosku w sprawie planowania. Jest to nikczemne posunięcie, które jest niepopularne i nie zakończy się sukcesem”.


















