NOWYMożesz teraz słuchać artykułów Fox News!
Niektóre z najbardziej zaciętych stanów w tegorocznych wyborach radzą sobie również z największymi trudnościami w kraju taryfa rachunki, wynika z analizy danych handlowych US Census.
Ta zbieżność stwarza nowy punkt presji gospodarczej w czasie, gdy w krajowej debacie śródokresowej dominuje przystępność cenowa, a koszty towarów codziennego użytku pozostają głównym przedmiotem zainteresowania wyborców. Kandydaci obu partii prowadzą kampanię opierając się na obietnicach ograniczenia kosztów artykułów spożywczych, mieszkania i inne przedmioty codziennego użytku.
W tym roku w głosowaniu weźmie udział wszystkie 435 mandatów w Izbie Reprezentantów i 33 w Senacie, co zagraża niewielkiej większości Republikanów. Demokraci potrzebują czterech mandatów, aby odzyskać Senat, podczas gdy Republikanie mogą sobie pozwolić na utratę zaledwie dwóch w Izbie.

Kandydaci obu partii uczynili gospodarkę głównym tematem swoich kampanii śródokresowych. (Patrick T. Fallon/Bloomberg za pośrednictwem Getty Images)
Taryfy bezpośrednio wpływają na te koszty.
Cła to podatki nakładane przez rząd federalny na importowane towary. Choć amerykańscy importerzy płacą te cła na granicy, ekonomiści twierdzą, że przedsiębiorstwa często przerzucają dodatkowe koszty na siebie, podnosząc ceny w miarę przenoszenia wydatków przez łańcuchy dostaw.
Kalifornia i Teksas – dwie największe gospodarki stanowe w kraju – zajmują pierwsze miejsca na liście pod względem łącznej kwoty ceł wynoszącej 38 i 21 miliardów dolarów, na co wpływa wielkość importu przepływającego przez główne porty i przemysłowe łańcuchy dostaw.
Wśród stanów z najbardziej konsekwentnymi wyścigami do Senatu znajdują się Gruzja i Michigan, które dźwigają znaczne obciążenia celne, co podkreśla, jak głęboko ich gospodarki są powiązane z handlem międzynarodowym.
Inne stany, na których ciąży największy ciężar wysokich ceł, to Illinois (9,6 miliarda dolarów), Ohio (6,5 miliarda dolarów), Pensylwania (6,3 miliarda dolarów), Karolina Północna (5 miliardów dolarów), Karolina Południowa (5,2 miliarda dolarów) i Kentucky (4 miliardy dolarów).
Mimo że państwa ponoszą miliardowe koszty ceł, zbiory w całym kraju wzrosły o 300% od czasu prezydentury Donalda Trumpa powrócić na urząd, znacznie zwiększając dochody federalne.
Styczniowe zbiory osiągnęły poziom 30,4 miliarda dolarów, co stanowi wzrost o 275% w porównaniu z rokiem poprzednim, zwiększając przychody w roku finansowym do 124 miliardów dolarów, czyli ponad trzykrotnie więcej niż w zeszłym roku.
TRUMP NAZWA WINDFAT TARYFOWY „TAK PIĘKNY DO ZOBACZENIA”, GDY PRZYPŁYWA GOTÓWKA
Wzrost dochodów stał się kamieniem węgielnym programu gospodarczego Trumpa, a administracja argumentuje, że cła mogą finansować priorytety krajowe, uszczuplić dług państwa wynoszący 38 bilionów dolarów i sfinansować proponowany Czek dywidendowy w wysokości 2000 dolarów dla Amerykanów. Trump promował tę politykę jako strategię ożywienia krajowego przemysłu i wyciągnięcia koncesji od zagranicznych partnerów handlowych.
KLIKNIJ TUTAJ, ABY POBRAĆ APLIKACJĘ FOX NEWS

Prezydent Donald Trump podróżował po całym kraju, aby rozwiązać problemy związane z przystępnością cenową. (Cornell Watson/Bloomberg/Getty Images)
Polityka ta stoi jednak przed kluczowym sprawdzianem przed Sądem Najwyższym, który nie rozstrzygnął jeszcze, czy cła wchodzą w zakres kompetencji Trumpa. Decyzja przeciwko rządowi mogłoby zagrozić kluczowemu źródłu dochodów federalnych i zmienić strategię handlową administracji.
W sytuacji, gdy w grę wchodzą miliardowe dochody i kontrola Kongresu wisi na włosku, orzeczenie sądu może odbić się echem daleko poza Waszyngtonem.


















