Chociaż piątkowy pojedynek z Purdue na Mackey Arena nie był meczem, który trzeba wygrać, aby zapewnić drużynie Indiana szanse na turniej NCAA, bycie podekscytowanym do tego stopnia, że w drugiej połowie nie będzie już w stanie rywalizować, nigdy nie jest dobre. Zwłaszcza przeciwko Purdue.
Matt Painter, po zdenerwowaniu w Auli Zgromadzeń pod koniec stycznia, przygotował swój zespół na to spotkanie. Boilermakers skutecznie ograniczali Lamara Wilkersona przez większą część meczu, utrzymując go w pierwszej połowie na zaledwie dwóch punktach przy wyniku 1-3 FG.
Reklama
Purdue był również gotowy na Nicka Dorna, zamykając się przed nim na obwodzie i nie dając się zaskoczyć jego strzałem po raz drugi w tym sezonie. Dorn borykał się z problemami od czasu swojej gorącej passy w środku sezonu, ale dzisiejszy mecz był dla niego szczególnie trudny, ponieważ przez pierwsze 30 minut meczu utrzymywał się bez punktów.
Po drugiej stronie kortu Braden Smith wyglądał jak Braden Smith, który będzie walczył o liczne nagrody na koniec sezonu i wyróżnienia ogólnokonferencyjne, prawdopodobnie ogólnoamerykańskie. W stanie Indiana udało mu się utrzymać go w ryzach w Assembly Hall przez całą jego karierę, ale dzisiejszego wieczoru w Mackey tak się nie stało.
Smith nie oddał swojego pierwszego skoku w meczu, ale wbił otwartą trójkę przy drugim posiadaniu Purdue po stracie Wilkersona. Mackey wybuchł, a fani nie usiedzieli aż do końcowego gwizdka.
Purdue powiększył prowadzenie do aż 30 punktów w ostatniej fazie meczu, pozwalając Painterowi opróżnić ławkę rezerwowych, co było przekonującym zwycięstwem drużyny Boilermakers.
Hoosiers mają kilka dni wolnego przed wtorkowym meczem z Northwestern, którego Indiana naprawdę nie może sobie pozwolić na przegraną, jeśli chce pozostać po prawej stronie bańki.