To, czego dowiedzieliśmy się podczas bójek w grze, zaowocuje zwycięstwem Kings nad Rockets pierwotnie pojawił się Obszar zatoki sportowej NBC

WYNIK PUDEŁKA

SACRAMENTO — Doszło do bójek, wyrzutów, darmowej pizzy i – po raz pierwszy od długiego czasu – skandowania „Light the Beam”, gdy Kings (10-12) pokonali rozpaloną do czerwoności drużynę Houston Rockets (15- 7) końcowym wynikiem 120-111 we wtorek wieczorem w Golden 1 Center.

Sacramento nie spisywało się dobrze przed własną publicznością w tym sezonie, ale poprawiło ten rekord do 5-7 dzięki swojemu pierwszemu zwycięstwu w rozgrywkach Pucharu NBA.

I chłopcze, fani G1C od początku do końca czekali na ucztę.

Po słabej pierwszej kwarcie obu drużyn, w drugiej kwarcie napięcie wzrosło Dillona Brooksa popadł w swoje typowe wybryki. W kwarcie trafił na ławkę rezerwowych, co doprowadziło do kilku fauli technicznych. Ale przede wszystkim potyczka dała drużynie Kings paliwo do mocnego zakończenia kwarty i przeniesienia energii na drugą połowę.

Domantas Sabonis zakończył mecz z prowadzeniem w drużynie, zdobywając 27 punktów, trafiając 13 z 19 rzutów z gry, a także siedem zbiórek i cztery asysty w 32 minuty. De’Aaron Fox zdobył 22 punkty, trafiając 9 z 19 trafień z gry i 4 z 6 z głębi pola, a także miał sześć zbiórek, sześć asyst, trzy przechwyty i jeden blok w 37 minut.

DeMar DeRozan i Malik Monk łącznie zdobyli 33 punkty.

Nowicjusz, wielki zawodnik, Isaac Jones, miał wieczór w karierze, kończąc z 12 punktami w doskonałej nocy strzeleckiej 5 z 5.

Wymagało to wysiłku zespołowego, ale Kings znaleźli sposób na doładowanie drużyny Rockets, która przystąpiła do wtorkowych zawodów po serii trzech zwycięstw z rzędu i wygrywając pięć z ostatnich sześciu.

Bójka w drugiej kwarcie

Napięcie wzrosło w drugiej kwarcie wtorkowego meczu, a w środku tego wszystkiego znajdował się nikt inny jak samozwańczy czarny charakter z NBA, Brooks.

Zaczęło się, gdy Brooks odebrał Sabonisowi martwą piłkę długo po gwizdku, ale Sabonis nie zwrócił na to większej uwagi.

Zrobili to jego koledzy z drużyny.

Monk i Fox podzielili się kilkoma słowami z Brooksem i Jabarim Smithem Jr. i ostatecznie musieli się rozdzielić, gdy ławki rezerwowych prawie opadły po 4:19 drugiej kwarty.

Po kilku minutach narady sędziów, która obejmowała obsypanie Brooksa buczeniem w ramach pokazu teatralnego na jumbotronie, wszyscy Monk, Brooks i Smith Jr. zostali ukarani faulami technicznymi.

I to rozpaliło ogień pod rządami królów…

Gwiazdy świecą pod presją

Kiedy sytuacja wymknie się spod kontroli w wyniku efektu Dillona Brooksa, zespół może zareagować na dwa sposoby.

W większości przypadków wychodzi to na korzyść Brooksa, który wie, jak wejść za skórę przeciwnikom.

Chociaż Kings z pewnością nie wycofali się z tej bzdurnej gadki, wsparli ją swoją grą.

Zaczęło się od Foxa, który jest jednym z tych graczy, których nie chcesz wkurzyć.

Po ocenieniu fauli technicznych Kings zakończyli kwartę serią 11-1. Fox miał 10 z tych punktów. Mecz zakończył z dorobkiem 22 punktów.

Sabonis jak zawsze zachował spokój i doskonale odegrał swoją rolę, kończąc sezon z 27. miejscem.

DeRozan był weteranem, którego zespół w tej chwili potrzebował, wykazując się przywództwem zarówno na parkiecie, jak i poza nim. DeRozan dodał 16 przy trafieniach 6 z 15.

Aby wygrać ważne mecze, potrzeba całej wioski, a Wielka Trójka Królów zrobiła to, co powinna we wtorek wieczorem.

Strzelcy strzelają

Sacramento nie jest w tym sezonie dobrym zespołem rzucającym za trzy punkty. Nie da się tego inaczej powiedzieć. Dwóch strzelców wyborowych, Kevin Huerter i Keegan Murray, miało w tym sezonie problemy z nabraniem rytmu wychodzącego zza łuku.

Nie we wtorek.

Murray wziął udział w konkursie, strzelając ze śródmieścia w 21 meczach ze skutecznością 27,4%. Zapytano go o pogorszenie sytuacji w strzelaniach po poniedziałkowym treningu, na co odpowiedział, że się tym nie martwi i nadal ma pewność, że uda mu się odwrócić sytuację.

Jego niezachwiana wiara opłaciła się we wtorek i wydaje się, że debiutant strzelecki, który pobił rekord dwa sezony temu powraca w klasie 3.

Murray zakończył mecz z 13 punktami, zdobywając trzy trójki, sześć zbiórek i trzy bloki.

Tymczasem Huerter, który powrócił po opuszczeniu ostatniego meczu z powodu kontuzji kostki, również miał ogromne trudności z oddaniem jakiegokolwiek strzału, mimo że został usunięty z podstawowego składu i grał przez ograniczoną liczbę minut na ławce rezerwowych.

W 18 meczach w tym sezonie wchodził na wtorkowy mecz ze średnią 27,7% skuteczności. We wtorek zdobył 13 punktów i trzy razy trafił za trzy punkty.

Pobierz i śledź podcast The Deuce & Mo

Source link