Pierwszy sezon Patricka Agyemanga za granicą w dalszym ciągu nagradza wytrwałość. W tygodniu charakteryzującym się drobnymi marżami i dramatycznymi końcówkami napastnik Derby County po raz kolejny udowodnił, że potrafi przekuć presję w skuteczność, dostarczając decydujący moment w zaciętym starciu w mistrzostwach Anglii.
Agyemang otworzył wynik w 44. minucie zremisowanego 1:1 Derby z West Bromwich Albion, kończąc z bliskiej odległości po serii stałych fragmentów gry, które wpadły w pole karne. Bramka zakończyła aktywną pierwszą połowę, podczas której wielokrotnie wchodził w interakcję z obrońcami, wygrywał faule w zaawansowanych obszarach i utrzymywał Derby w ataku.
Jego wpływ wykraczał poza bramkę. Na początku drugiej połowy Agyemang w dalszym ciągu wywierał presję na obrońcę West Brom, wyciągając kolejny faul w ataku i utrzymując zaangażowanie, podczas gdy Derby starało się budować na prowadzeniu. Nawet gdy mecz był zaostrzony, jego tempo pracy nigdy nie spadło. W 68. minucie podał prosto do Bena Breretona po kontrataku, zapewniając wyraźne uderzenie, które o włos nie trafiło w bramkę.
Reklama
Bramka West Bromu w końcówce wyrównania w doliczonym czasie gry ostatecznie uniemożliwiła Derby wygraną u siebie, ale występ Agyemanga pozostał tego wieczoru najwybitniejszym wyrazem ataku. Zniszczony w 85. minucie po kolejnym wygranym faulu w fazie defensywnej, opuścił boisko, dyktując długie fragmenty rytmu ataku Derby.
W innym miejscu mistrzostw Haji Wright zapewnił Coventry City decydujący moment. Po pracowitej, ale nierównej pierwszej godzinie meczu z Millwall, Wright znalazł przełom w 78. minucie, trafiając lewą nogą w dolny róg ze środka pola karnego, zapewniając Coventry prowadzenie 2-1.
Gol był zwieńczeniem ciągłego napięcia. Wright przetestował już bramkarza Millwall Maxa Crocombe’a, strzelając głową z bliska, na początku meczu i pozostał zaangażowany w grę przez cały mecz, mimo że w pierwszej połowie został raz złapany na spalonym. Jego uderzenie w końcówce ostatecznie zwyciężyło i został wycofany kilka minut później, gdy Coventry zamknęło wynik.
W Premier League Chris Richards trafił do siatki po trudnym popołudniu dla Crystal Palace. Zaczynając od trójki obrońców przeciwko Chelsea, Richards przez całą drugą połowę był aktywny w defensywie, wielokrotnie wybijając piłkę, gdy Palace przyjął presję.
Reklama
Jego moment nadszedł późno. W 88. minucie Richards najszybciej zareagował w polu karnym podczas akcji z rzutu rożnego, wybijając piłkę z bliskiej odległości i wyciągając ją do Palace. Bramka ta była późnym pocieszeniem po porażce 3:1, ale była kamieniem milowym w jego karierze, gdyż był to jego setny występ we wszystkich rozgrywkach klubu.
We Włoszech Weston McKennie rozegrał kolejną parę występów, które wzmocniły jego rosnące wpływy na Juventus. W środku tygodnia w Lidze Mistrzów McKennie odegrał kluczową rolę w zwycięstwie Juventusu nad Benfiką 2:0, strzelając decydującego drugiego gola po zgrabnej akcji na skraju pola karnego i spokojnym finiszowaniu w dolny róg. Ten strajk był dla niego trzecim z rzędu golem w Lidze Mistrzów, co zapewniło mu 10. miejsce w klasyfikacji generalnej rozgrywek.
Przez cały czas był niebezpieczny, stwarzał okazje w późnych seriach i prawie dołożył drugą bramkę, gdy jego uderzenie trafiło w słupek po zamieszaniu w polu karnym. Juventus zapewnił sobie miejsce w rundzie pucharowej, kontrolując drugą połowę po zaciętej początkowej fazie.
Reklama
Następnie McKennie rozpoczął mecz przeciwko Napoli w Serie A, występując za napastnikiem i przyczyniając się do gry po obu stronach piłki. Chociaż nie przyczynił się do zdobycia bramki w wygranym 3:0 meczu, jego obecność w środku pola pomogła Juventusowi zarządzać okresami posiadania piłki przez Napoli i sprawnie przechodzić między fazami.
We Francji Timothy Weah kontynuował swoją produktywną passę w Marsylii. Działając na prawej skrzydle, Weah konsekwentnie angażował się w ofensywne akcje i asystował przy trzecim golu Marsylii w wygranym 3:1 meczu z Lens, po czym podał ostatnie podanie ze środka pola karnego i dośrodkował Amine Gouiri.
Weah również dopuścił się wielu fauli, gdy Marsylia podkręciła tempo w drugiej połowie, pomagając Lensowi rozciągnąć i utrzymać presję na obronie. Zwycięstwo zwieńczyło kolejny skuteczny występ, a Marsylia wycofała się w końcówce i zapewniła sobie trzy punkty.


















