Wola Steph i umiejętności nie wystarczą, aby uratować nakręcający się sezon Warriors pierwotnie pojawił się Obszar zatoki sportowej NBC

SAN FRANCISCO – Tak, Warriors wymagają od Stephena Curry’ego zbyt wiele.

I tak, Curry jest wymagać od siebie zbyt wiele.

I nie ma łatwego rozwiązania żadnego z problemów.

Curry jest próbując zmusić Wojowników z długiego okresu (siedem tygodni), w którym mają gorszy bilans (6-15) niż takie przebudowujące się drużyny, jak Portland Trail Blazers, Utah Jazz i Brooklyn Nets. Golden State zajmuje 26. miejsce pod względem punktacji, 29. pod względem odsetka celnych rzutów z gry i ostatni martwy pod względem odsetka rzutów wolnych.

Warriors, wraz z czteroringowymi mistrzami Draymondem Greenem i Currym, nie chcą znajdować się w pobliżu mieszkańców piwnic NBA, a tym bardziej wśród nich. Nikt nie wydaje się bardziej zdeterminowany niż Curry, aby wyciągnąć ich z bagna.

Dwa dni po zdobyciu 26 punktów bez asysty, gdy Warriors zostali zrzuceni z parkietu przez Sacramento Kings, Curry wrócił z 31 punktami bez asysty 16-punktową porażką u siebie do Miami Heat. Dwa mecze, 57 punktów, zero groszy – pomimo wysiłków, czasem przesadnych, mających na celu zaangażowanie członków drużyny.

Próbując odblokować Buddy’ego Hielda, Curry rzuca mu podania w łuk. W ciągu ostatniego miesiąca Hield trafiał z dystansu ze skutecznością 28,4%. Stał się niepewny, mimo że przez osiem lat był specjalistą od rzutów za trzy punkty. Curry stara się ustawić Dennisa Schrödera w podobny sposób, karmiąc go przy każdej okazji. Schröder, który na Brooklynie trafiał ze skutecznością 38,7% z dystansu, jego skuteczność wynosi 26,4%, odkąd Nets sprzedali go Warriors.

Wysiłek Curry’ego jest obecny i będzie nadal obecny, ponieważ nie wie, że ani on, ani żaden inny zawodnik, który kiedykolwiek żył, nie może wygrać bez pomocy.

„Jesteśmy zespołem” – powiedział późnym wtorkowym wieczorem po porażce z Miami. „I jesteśmy ze sobą związani. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za wyniki każdego wieczoru, w którym zakończy się nasz sezon. To nie jest tylko sprawa „ja i Draymond”. To nie jest kwestia tylko „ja”. To sprawa „my”.

„Więc wszyscy musimy grać z pewnością siebie, grać z asertywnością, grać z wiarą, że wychodząc na parkiet, możesz pokonać każdego. Niezależnie od tego, czy tak się stanie, czy nie, musi to być sposób myślenia. Dopóki wszystko się nie zmieni, za wygrywanie meczów odpowiedzialna jest zbiorowa jednostka. To musi być sposób, w jaki przez to przebrniemy. To nie może być tylko wytykanie palcami. Nie może to być po prostu pytanie: „Och, co zamierzasz zrobić, aby mi pomóc?”. Tak musi być,My muszę to rozgryźć.

„To jedyny sposób, w jaki to się stanie”.

Ponieważ rozmowy handlowe nie ustają, a transakcja może poprawić skład, żadna pojedyncza transakcja nie zapewni Warriors natychmiastowej rywalizacji o mistrzostwo. Nierozsądne jest oczekiwanie, że jakikolwiek zespół spełni ich to życzenie.

W wieku 36 lat Curry słyszy tykanie zegara swojej kariery. Z każdą grą robi się nieco głośniej i znacznie głośniej z każdą porażką.

Nie żeby miał ochotę ogłosić publicznie takie niepożądane wyznanie. To wysłałoby złą wiadomość. Zbyt blisko ustępstw, a Curry nie chce być częścią niczyjej białej flagi. Jeśli ktokolwiek w szatni Golden State wykaże choćby najmniejsze oznaki takiego zachowania, uprzejmie skieruje dezertera do drzwi.

Trudy każdego sezonu zbierają żniwo, ale są bardziej bolesne, wręcz irytujące, gdy straty wciąż nadchodzą.

„Widzę to w przypadku Steph” – powiedział we wtorek wieczorem trener Steve Kerr. „Nadal spisał się znakomicie, noc po nocy. Ale w głębi duszy jest zwycięzcą. On jest mistrzem. Chce rywalizować na najwyższym poziomie. Widziałeś to kilka miesięcy temu w Paryżu. Najlepszy z najlepszych i przejmuje czwartą kwartę, gdy wszystko jest zagrożone.

„Taki właśnie jest. Po to właśnie żyje. Naprawdę zmaga się teraz z emocjami związanymi z brakiem rywalizacji. Prawdopodobnie nie musiał sobie z tym radzić od kilku pierwszych lat w lidze.

Sezon 2009-10, debiutancki sezon Curry’ego w NBA, Warriors zakończyli z bilansem 26-56. W następnym sezonie mieli bilans 36-46, a w sezonie 2011-12 23-43. Dotarli do drugiej rundy play-offów NBA w roku 4, wygrali finały NBA w roku 6, co było pierwszym z pięciu kolejnych występów w finałach.

Golden State zanotowało jeden przegrany sezon od sezonu 2011/12, a był to sezon 2019/20, kiedy Kevin Durant odszedł jako wolny agent, Klay Thompson przechodził rehabilitację po operacji więzadła krzyżowego przedniego (ACL), a Curry doznał kontuzji, przez którą opuścił 77 meczów.

Przegrana podczas dobrej gry pomimo dokuczliwych bólów w obu kolanach – i z Greenem u boku – powoduje wycięcie maleńkich dziur w pelerynie Curry’ego.

„Kiedy doświadczasz zwycięstwa, jeszcze bardziej nienawidzisz przegrywać” – powiedział Curry we wtorek wieczorem. „Ponieważ wiesz, czego potrzeba, aby się tam dostać. A jeśli nie znasz odpowiedzi, z nocy na noc jest ci ciężko, zwłaszcza gdy zdarzają się noce takie jak dzisiejsza.

W trudnych czasach jest jedna cecha Curry’ego, która nigdy się nie waha. Pokonuje niepowodzenia w ciągu kilku sekund, zawsze wierząc, że sukces będzie następny. Kiedy więc zapytałem go, jak może zachować pewność, że Warriors uda się przed sezonem, jego odpowiedź była przewidywalna:

„Ponieważ jest więcej gier do rozegrania. Założymy tę koszulkę (czwartek) i wyjdziemy z szatni z pewnością, że wygramy mecz. Jesteśmy zawodowymi koszykarzami. To nasza praca. Właśnie to zamierzamy zrobić.”

Zespół Pistons wystąpi w czwartek wieczorem w Detroit. Pistons mają bilans 19-18 i wygrali osiem z ostatnich dziewięciu meczów, podczas gdy Warriors przegrali sześć z ostatnich dziewięciu. Curry oczekuje, że jego zespół opuści arenę ze zwycięskim rekordem.

Jeśli Warriors spełnią te oczekiwania, podadzą mu bardzo cenioną rękę.

Pobierz i śledź podcast Dubs Talk

Source link