Zagrożeni wojownicy podążają za zwycięskim planem i walczą o zwycięstwo pierwotnie pojawił się Obszar zatoki sportowej NBC
Korzyści płynące z rozbudowanego składu były wyraźnie widoczne we wtorek wieczorem i to nie tylko dlatego, że Warriors dotarli do zwycięstwa pod okiem Stephena Curry’ego i Andrew Wigginsa, którzy obserwowali mecz z ławek.
Ich zwycięstwo 124:106 nad New Orleans Pelicans było małą niespodzianką, biorąc pod uwagę, że byli nieco słabsi. Rozpoczynali od trzech graczy, którzy po raz pierwszy rozpoczęli sezon i 14-punktową pierwszą kwartą, która zakończyła się stratą 17 punktów do Golden State.
Biorąc pod uwagę skład tej drużyny, to, co wydarzyło się w ciągu następnych 36 minut, może stać się normą. Porażka Warriors 110-75 w ostatnich trzech kwartach była bezpośrednim skutkiem tego, że byli bardziej zaangażowani w drużynę.
„Byli po prostu bardziej agresywną drużyną i nie zareagowaliśmy, gdy poprawili swoją fizyczność” – powiedział reporterom w Chase Center gwiazda Pelicans, Zion Williamson.
Warriors pokazali w tym sezonie elitarną, emocjonującą grę i tak też było ponownie. Z zapałem gonili luźne piłki. Dręczyli Pelicans do tego stopnia, że popełnili 24 straty, z których Golden State zdobył 34 punkty.
„Czy można wygrać, jeśli nie strzela się dobrze? Jak to robisz?” – zapytał trener Steve Kerr na konferencji prasowej po meczu. „Bronisz się, odbijasz, utrzymujesz równowagę. Każdy, kto wchodzi z ławki, nadal wnosi energię. To właśnie najbardziej podobało mi się w dzisiejszym meczu. Widzieliśmy, jak te wszystkie rzeczy się działy, i to pozwoliło nam odwrócić sytuację.
Każdy zabierający głos robił to z ogniem w wnętrznościach i przekonaniem w sercu. Kiedy w zeszłym tygodniu Kerr ogłosił, że zamierza zagrać w całym składzie, było widać, że wszyscy są zaangażowani.
Wszyscy – szczególnie ci, którzy rozpoczynali sezon wchodząc z ławki – wyciągali wnioski, że rozkład minut będzie ustalany w czasie rzeczywistym i opierał się głównie na zasługach.
„Kiedy Steve znajdzie grupę, która gra naprawdę dobrze, popłynie na tej fali” – powiedział reporterom Buddy Hield. „Tak jak powinien, ponieważ daje to wszystkim energię z ławki rezerwowych i spływa po niej jako efekt drugiej ręki”.
Ta gra była ilustracją drużyny, w której większość graczy goni za szacunkiem i wiedzą, że najpewniejszą drogą do jego zdobycia jest pokazanie, jak wiele znaczy dla ciebie zwycięstwo. Każdy zawodnik w składzie chce udowodnić, że jest legalnym graczem NBA, a co więcej, że ma predyspozycje, aby wywierać wpływ.
Mówiąc prościej, każdy zawodnik chce być tak skuteczny w swoich minutach, że Kerr będzie miał trudności z wyeliminowaniem go. Zaciętość była widoczna w ataku i obronie.
Hield, zwykle szósty zawodnik drużyny, zaczął zamiast Andrew Wigginsa na pozycji rzucającego, nie miał przyczepności i w drugiej połowie zdobył tylko trzy punkty, trafiając 1 z 8 celnych strzałów, w tym 1 z 5 z głębi pola. W drugiej połowie wszedł z ławki rezerwowych i dał drużynie Pelicans 25 punktów, trafiając 8 z 10 celnych trafień oraz trafiając wszystkie sześć ze swoich trzech prób.
Lindy Waters, trzynasty zawodnik zespołu, odziedziczył rolę szóstego zawodnika i odniósł sukces, wykorzystując swoją pierwszą okazję do rozegrania znaczących minut. Skończył z 21 punktami, trafiając 8 z 13 celnych strzałów, w tym 3 z 7 zza łuku.
Waters zagrał 31 minut i wyglądał na gotowego na więcej.
„To było bardzo zaraźliwe, ekscytujące i porywające” – powiedział Waters. „Zaczęliśmy dostawać przystanki, zaczęliśmy grać bardziej fizycznie w defensywie. Zaczęliśmy zbierać się i biegać, wiesz, zaczęliśmy płynnie grać w ataku. Chłopaki zaczęli się dobrze bawić, padały strzały, co było bardzo zaraźliwe.
Braterska atmosfera obozu przygotowawczego przenosi się na sezon zasadniczy. Każdy chce działania, ale każdy jest chętny do dzielenia się tą podróżą. Kiedy minęła ta okropna pierwsza kwarta, Warriors zebrali się ponownie i wyruszyli z misją. W pierwszej kwarcie zanotowali dwie asysty, a w trzech ostatnich – 32.
Upór, jakiego potrzebowali Warriors, aby odzyskać szacunek utracony po opuszczeniu play-offów w zeszłym sezonie, był w pełni widoczny. Curry i Wiggins cieszyli się ucieczką w wygodnych ubraniach. Kerr pozwolił sobie na szeroki uśmiech dumnego trenera.
„Jestem po prostu szczęśliwy, że mam taką głębię podczas wieczorów takich jak dzisiejszy, kiedy brakuje nam trzech chłopaków” – powiedział Kerr. „I to się nam bardzo opłaci w ciągu 82 lat”.
Gdy Wojownicy byli zagrożeni, walczyli z zemstą. Nie było wzdrygnięcia się, najmniejszej oznaki odwrotu czy nawet niepokoju. Po kilku słowach zachęty ze strony Draymonda Greena zebrali się, ubrudzili i uwierzyli, że to jest właściwa droga.


















