Zawodnik defensywy USC Bear Alexander stoi na linii bocznej podczas wygranego meczu drużyny z Utah State 7 września.

Zawodnik defensywny USC Bear Alexander nie zagra do końca sezonu. (Mark J. Terrill / Associated Press)

Gdy Bear Alexander flirtował z portalem transferowym zeszłej wiosny, USC a jego personel robił wszystko, co mógł, aby zatrzymać byłego pięciogwiazdkowego defensywnego rozgrywającego w drużynie. W tamtym czasie Alexander wyglądał jak najlepsza nadzieja Trojans na wprowadzenie do Big Ten destrukcyjnej defensywnej obecności.

Ale jako Nowa obrona USC powstałarola Alexandra zmalała. Następnie zagrał zaledwie 21 akcji, co jest najgorszym wynikiem w sezonie, przeciwko Michigan w zeszłą sobotę, co skłoniło go i jego rodzinę do wyładowania frustracji w mediach społecznościowych.

Odpowiedzi na wszelkie pytania dotyczące jego przyszłości na USC pojawiły się w środę, kiedy jego opiekun, Tony Jones, potwierdził w rozmowie z The Times, że Alexander zamierza pauzować w tym sezonie, pauzując do końca sezonu, aby zachować roczny okres kwalifikowalności.

Zapytany, czy powodem decyzji Alexandra był brak czasu gry, Jones odpowiedział: „100%”. Określił relację z USC jako „zerwaną”.

Czytaj więcej: Zawodnik linii USC Bear Alexander stara się zostać gwiazdą Big Ten, której potrzebuje Trojans

Alexander pełnił funkcję rotacyjną w pierwszych trzech meczach sezonu, dzieląc się zdjęciami z Gavinem Meyerem, który przeszedł na emeryturę.

Ale po przegranej z Michigan frustracje związane z tą rolą wylały się na opinię publiczną. Alexander napisał na Twitterze: „FREE 9-OWE”, a Jones opublikował kilka pełnych pasji tweetów broniących gry Alexandra.

We wtorek trener USC Lincoln Riley zbył pytania o frustrację Alexandra.

„Tam nie ma żadnej historii” – powiedział Riley. „Wiem, że wy, goście, szukacie jednej. Nie ma żadnej historii. Facet ciężko tu pracuje. Robi postępy”.

Następnego dnia Aleksander wychodził.

Najlepsze, najciekawsze i najdziwniejsze historie dnia ze świata sportu w Los Angeles i nie tylko znajdziesz w naszym newsletterze The Sports Report.

Ta historia pierwotnie ukazała się w Los Angeles Times.

Source link