
Jack Burnell-Williams „starał się, jak mógł, poradzić sobie w niemożliwym środowisku pracy” (Zdjęcie: Ulotka rodzinna)
Jego rodzina stwierdziła, że nastoletni żołnierz znaleziony powieszony w koszarach pod wpływem stresu znalazł się w „niemożliwych warunkach pracy”. Żołnierz pułku kawalerii domowej Jack Burnell-Williams, lat 18 znaleziony martwy w koszarach w Hyde Parku W Londyn 28 września 2022 r., zaledwie kilka dni po eskorcie Królowa Elżbieta IItrumna.
Dochodzenie przed sądem koronera Inner West London wykazało w czwartek, że Burnell-Williams pochodzący z Bridgend w Walii nie miał ustalonego zamiaru samobójstwa i był „wyraźnie zestresowany” w pracy. Jego matka Laura Williams, czytając oświadczenie w imieniu swojej rodziny, powiedziała: „Jest dla nas jasne, że Jack robił wszystko, co w jego mocy, aby poradzić sobie w niemożliwym środowisku pracy”.
CZYTAJ WIĘCEJ: Poznaje swój los mężczyzna, który próbował zabić umundurowanego oficera armii w pobliżu koszar
CZYTAJ WIĘCEJ: Terrorysta, który planował zbombardować bazę armii brytyjskiej, za kilka tygodni wyjdzie na wolność
Rodzina stwierdziła, że wstąpił do kawalerii domowej po ukończeniu 18 lat i „bezinteresownie wykonał więcej obowiązków niż jakikolwiek inny żołnierz bez skargi i służył swojemu krajowi”.
Dodali: „Jego zaangażowanie oznaczało, że pracował w wyczerpujących godzinach, co oznaczało, że był wyczerpany i nie wrócił do domu, aby spotkać się z przyjaciółmi i rodziną.
„Jack miał wszystkie cechy, których armia szuka u swoich żołnierzy i wiemy, że miał wspaniałą karierę i życie. Armia musi przemyśleć śmierć Jacka i wyciągnąć z niej wnioski, aby poprawić życie żołnierzy służących w Kawalerii Domowej”.
W pisemnym oświadczeniu odczytanym w sądzie oświadczyła, że po wstąpieniu do wojska „światło” w jej synu „powoli przygasło”, a jego „bezczelny uśmiech przygasł”.
W oświadczeniu czytamy: „Jack osiągnął więcej w swoim krótkim życiu niż wielu przez całe. Jednym z najbardziej dumnych momentów było obserwowanie go podczas ceremonii na pogrzebie zmarłej królowej. Wszyscy byliśmy niesamowicie dumni, że był częścią tak ważnego momentu w historii”.

Rodzina stwierdziła, że żołnierz pułku kawalerii domowej Jack wykonywał więcej obowiązków niż ktokolwiek inny (Zdjęcie: ulotka PA/rodzina)
Ojciec Burnella-Williamsa, Daniel Burnell, oświadczył w oświadczeniu, że rodzina była „tak dumna”, że wziął udział w państwowym pogrzebie, i dodał: „(Ja) oglądałem go w telewizji ze łzami radości spływającymi po moich policzkach”.
Dodał: „Nigdy nie zapomnę dnia, w którym Laura zadzwoniła do mnie i powiedziała: «Musisz tu teraz przyjechać, mówi Jack, przyjechała policja, jest źle».
„Kiedy powiedziała mi, że cały mój świat się zawalił, serce wyrwało mi się z piersi. To nie jest uczucie, przez które powinien przechodzić każdy rodzic.
„W życiu Jacka jest tak wiele więcej, że spisanie tego zajęłoby całą wieczność. Wnosił tyle radości każdemu, kogo spotkał.
„Teraz mamy tylko cenne wspomnienia i ogromną dziurę w miejscu, w którym powinien znajdować się Jack. Bardzo za nim tęsknimy każdego dnia. Życie nigdy nie będzie takie samo bez niego, jego serca i uśmiechu”.

Daniel Burnell powiedział, że rodzina była „bardzo dumna”, widząc Jacka biorącego udział w pogrzebie zmarłej królowej (Zdjęcie: ulotka PA/rodzina)
Zastępca koronera Bernard Richmond KC orzekł, że śmierć Burnella-Williamsa była wynikiem nieszczęśliwego wypadku i „wydaje się całkowicie odbiegająca od charakteru”. Dodał: „Jestem całkiem usatysfakcjonowany, że zachowanie Jacka tego dnia było aktem porywczym”.
Koroner stwierdził, że Burnell-Williams był „wyraźnie zestresowany” z powodu „szczerze mówiąc, absurdalnych godzin pracy członków jego oddziału”. Powiedział: „Cokolwiek zrobił, moim zdaniem zrobił to w chwili udręki.
„Odrzucam twierdzenie, że miał zdecydowany zamiar popełnić samobójstwo – w najgorszym przypadku było to wołanie o pomoc, a moim zdaniem, co bardziej prawdopodobne, wyraz frustracji i rozpaczy”.
Jak wynika z dochodzenia, Burnell-Williams zmarł dziewięć dni po wzięciu udziału w stanowej procesji pogrzebowej zmarłej królowej.
Podczas przesłuchania powiedziano mu, że wstąpił do „szczególnie stresującej gałęzi armii” i „wszyscy musieli być wyczerpani” przygotowaniami do ceremonialnych obowiązków.
Richmond powiedział, że w pułku panuje kultura, zgodnie z którą ludzie muszą „dźwigać ciężar”, a pan Burnell-Williams podjął się większej liczby obowiązków. Jak wynika z dochodzenia, chciał także wstąpić do Gwardii Walijskiej.

Jego rodzina stwierdziła, że Burnell-Williams „miałby wspaniałą karierę i życie”. (Zdjęcie: ulotka PA/rodzina)
Brygadier Rupert Evetts, dowódca Kawalerii Domowej, powiedział: „Rodzinie i przyjaciołom Jacka składamy nasze najgłębsze i najszczersze kondolencje.
„Jack miał zaledwie 18 lat i był żołnierzem o ogromnym potencjale i entuzjazmie, który pokazał prawdziwą pasję w służbie swojemu krajowi.
„Nie ma słów, które mogłyby odpowiednio wyrazić, jak naprawdę nam przykro z powodu twojej straty. Armia w pełni akceptuje wnioski koronera i uchybienia stwierdzone w raporcie z dochodzenia służbowego. Zawiedliśmy Jacka i zawiedliśmy ciebie. Jest nam z tego powodu niezmiernie przykro”.
Powiedział, że zmniejszono obciążenie żołnierzy pracą, uproszczono przygotowanie wyposażenia, wzmocniono szkolenie przywódców w celu wspierania bezpieczniejszej kultury, a warunki w koszarach w Hyde Parku uległy poprawie.
Dodał: „Jesteśmy to winni pamięci Jacka i jego rodziny, aby nie tylko wyciągnąć wnioski, ale także zastosować je w praktyce. Żadna rodzina nie powinna musieć znosić tego, przez co przeszedłeś. Pozostajemy niezachwiani w naszym zaangażowaniu w tę pracę”.
Weterani i minister ds. ludzi Louise Sandher-Jones powiedziała w oświadczeniu: „Nasze myśli pozostają z bliskimi Jacka Burnella-Williamsa. Jego śmierć to tragedia, której żadna rodzina nie powinna musieć przeżywać.
„To dochodzenie rzuca wyzwanie armii i nam wszystkim zajmującym wyższe stanowiska kierownicze w obronie, abyśmy zrobili więcej, aby chronić młodych żołnierzy”.


















