Drzwi Kill Cliff otwierają się i zanim jeszcze się zamkną, po całej sali rozbrzmiewa „Ohayō gozaimasu”.
Japońskie powitanie „dzień dobry” spotyka się z mieszanymi reakcjami. Niektórzy się uśmiechają, niektórzy śmieją się, niektórzy wracają z tym samym zdaniem. Ale niezależnie od tego, wszystkie przyjęcia są pozytywne. Takaya Suzuki, lat 21, nie ma dużego doświadczenia życiowego. Ale on dużo wie.
Reklama
Suzuki (7-1) ustalił idealny poziom energii, jaki należy wypromieniować, aby był zaraźliwy. Aha, i dowiedział się też kilku rzeczy na temat walki. Suzuki ma passę siedmiu zwycięstw z rzędu, a niedawno do swojej skrzynki trofeów dodał tytuł Fury FC.
„Po prostu to uwielbiam” – wykrzyknął niedawno Suzuki po dramatycznej przerwie w wywiadzie dla MMA Junkie za pośrednictwem tłumacza.
Uśmiechnął się od ucha do ucha zaraźliwym uśmiechem. „Nie mam niczego specjalnego. Po prostu kochałem sporty walki i mogłem się uczyć od innych. Po prostu to interesuję. Szaleję za MMA. Zdałem sobie sprawę, że moje umiejętności są coraz lepsze i wtedy osiągnąłem takie wyniki”.
Zainspirowany filmami Jackie Chana, Suzuki już w młodym wieku zajmował się karate. Znalazł RIZIN i wkrótce potem nastąpiła zmiana w MMA. Po trzech amatorskich i sześciu zawodowych walkach Suzuki natknął się na słynną na całym świecie siłownię – a raczej ta siłownia natknęła się na niego.
Reklama
Absolwent UFC, Takashi Sato, członek głęboko zakorzeniony w kulturze Kill Cliff, zidentyfikował Suzuki i jego talent podczas seminarium w Japonii w 2023 roku.
„Henri (Hooft) i ja odbyliśmy seminarium w Japonii” – Sato powiedział MMA Junkie. „Potem odbyliśmy seminarium na siłowni, na której trenował Takaya. Obserwowaliśmy jego treningi i był bardzo dobry. Po pewnym czasie w 2024 roku zaprosiliśmy go na treningi w Kill Cliff. Przyszedł na trening po raz pierwszy. Zdał sobie sprawę, że Floryda ma naprawdę dobre zaplecze treningowe i partnerów treningowych, więc zdecydował się przenieść na Florydę i walczyć w USA”.
Niewielu sportowców urodzonych w Azji pakuje zakupy i przenosi się do Stanów Zjednoczonych, aby budować swoją pozycję na scenie regionalnej. Wiele osób pozostaje blisko domu i stara się w ten sposób zwrócić na siebie uwagę. Zatem ta droga była najmniej uczęszczana, przyznaje Suzuki – ale ryzyko może wkrótce się opłacić.
Reklama
„Chcę wkrótce przejść do UFC” – powiedział Suzuki. „Potrzebuję więcej doświadczenia. Jeśli mnie wezwą, odejdę. Jeśli nie zadzwonią, po prostu zbuduję więcej umiejętności i rozwinę swoją karierę.… Jestem napastnikiem nr 1. Na siłowni czuję się jak w wadze muszej i koguciej, jestem też napastnikiem nr 1 na siłowni”.
UFC kładzie coraz większy nacisk na emocje, czego dowodem jest zarządzanie składem w ostatnich latach. Suzuki uważa, że mając pięć nokautów w siedmiu zwycięstwach, pasuje do tego, czego szukałby Mick Maynard. Po zakończeniu w styczniu meczu z niepokonanym wcześniej Antonio Figueiredo (5:1) Suzuki powiedział, że według niego telefon zadzwoni gdzieś pomiędzy teraz a planowanym powrotem do gry w kwietniu.
„Będę gotowy na następną walkę około kwietnia” – powiedział Suzuki. „Mam więc nadzieję, że w następnej kolejności będę mógł walczyć w UFC lub w drodze do UFC. To kolejna opcja. Tak czy inaczej, chcę walczyć w UFC.”
Ten artykuł pierwotnie ukazał się w MMA Junkie: Poznaj energiczną japońską gwiazdę Takayę Suzuki, która wkrótce może podpisać kontrakt z UFC


















