H jak jastrząb (12A, 114 min)
Werdykt: Wbija w ciebie swoje szpony
Są różne sposoby, zarówno w filmie, jak i w życiu, na radzenie sobie z żałobą. Stary człowiek w Pixarafilm Up (2009) zrobił to poprzez wycieczkę. Mniej pomocna okazała się para grana przez Donalda Sutherlanda i Julie Christie w „Don’t Look Now” (1973).
W polu marzeń (1989), Kevina Costnera zwrócił się do baseballu. W niedawno wydanym Hamnecie pt. Pawła Mescala gdy William Szekspir pogrąża się w pisaniu swojej wielkiej tragedii, Hamlet.
W H jak jastrząb, prawdziwa historia, Helen Macdonald (Claire Foy) próbuje czegoś innego. Próbuje pogodzić się z nagłą, niespodziewaną śmiercią ukochanego ojca (Brendana Gleesona), poświęca się szkoleniu jastrzębia, który staje się jej najcenniejszym towarzyszem. Nazywa ją Mabel.
To instynktowne połączenie z naturą, czerwone zęby, a zwłaszcza pazury, łagodzi jej ból. Ale nie oferuje żadnych prostych odpowiedzi.
Adaptując bestsellerowe wspomnienia Macdonalda z 2014 roku, Philippa Lowthorpe (reżyserka i współautorka wraz z Emmą Donoghue) nie waha się przed przedstawieniem Helen jako postaci złożonej: wystarczająco łatwej do wczucia się w nią, ale niekoniecznie dającej się lubić. Można powiedzieć, że marszczy pióra.
W innych rękach – na przykład Disneya – historia mogłaby zostać złagodzona i nadana jaśniejszej trajektorii od intensywnego bólu do całkowitego katharsis.
Ale Lowthorpe stworzyło mądrzejszy obraz, bardziej wymagający od swoich odbiorców, prawdopodobnie mniej komercyjny, niż mógłby być, ale tym lepiej dla niego.
Akcja rozgrywa się w 2007 roku. Helen jest absolwentką Uniwersytetu w Cambridge, palącą nałogowo papierosem, która od dzieciństwa fascynuje się ptakami drapieżnymi wraz ze swoim ojcem, Alisdairem. Obaj mają także poczucie humoru i żartobliwie wymieniają jednostronne wypowiedzi Groucho Marxa.
Claire Foy gra Helen Macdonald w H Is For Hawk. Helen jest pracownikiem naukowym na Uniwersytecie w Cambridge, palącym nałogowo, a od dzieciństwa fascynację ptakami drapieżnymi dzieli ze swoim ojcem, Alisdairem
Jej tata jest jedyną osobą, która naprawdę ją rozumie, co czyni H Is For Hawk mile widzianym dodatkiem do krótkiej listy poruszających filmów o więzi ojca i córki. Z ostatnich propozycji polecam Wam Aftersun (2022), ale tak naprawdę nie jest ich zbyt wiele.
Alisdair (pseudonim Ali Mac) to znany fotograf prasowy, który widział i robił zdjęcia wszystkim, a mimo to nie może przestać pracować… ze szkodą, jak się przypuszcza, dla jego zdrowia.
Helen go uwielbia i jest oślepiona żalem po tym, jak odebrała telefon od swojej matki (Lindsay Duncan) z informacją, że upadł i zmarł. Od tego momentu musimy polegać na retrospekcjach, aby zrozumieć związek między Helen i jej tatą.
Jej relacje z matką są znacznie bardziej kruche. Jest też brat, który ledwo wypowiada słowo. Prawdę mówiąc, przez chwilę myślałem, że może jest niemy.
Ale to postać Duncana przypomina Helen o tym, co straciła. „Tata nie chciałby, żebyśmy się smucili, prawda” – mówi jej mama energicznie.
Właściwie mop to nie połowa sukcesu. W pewnym momencie wygląda na to, że Helen mogłaby znaleźć pocieszenie w romansie, ale mężczyzna, którego zabiera do domu, jest przerażony wszystkimi leżącymi w pobliżu poradnikami dotyczącymi emocji.
Ma także przyzwoitą i zatroskaną najlepszą przyjaciółkę, koleżankę z pracy akademickiej (Denise Gough), ale interakcje międzyludzkie nie są tym, czego pragnie. Postanawia dzielić życie z jastrzębiem i udaje się do rodzinnej Szkocji jej ojca, aby go kupić.
Po powrocie na wieś w Cambridgeshire przyjaciel (Sam Spruell), ekspert od ptaków drapieżnych, udziela jej lekcji. Pod każdym względem Foy przeszła wiele intensywnych treningów w prawdziwym życiu, więc sceny, w których radzi sobie z Mabel, z rosnącym autorytetem, są zniewalająco autentyczne (i znakomicie nakręcone).
W miarę jak nawiązuje więź z ptakiem, cierpi na tym jej nauczanie – podobnie jak jej higiena osobista – co sprawia, że zegarek „H Is For Hawk” staje się coraz większym wyzwaniem. Historia nie rozwija się tak, jak się spodziewałem, ale smutek zdarza się rzadko. I w tym może być całe sedno. Tak czy inaczej, jest to bardzo wartościowy film, którego sercem jest znakomita kreacja Foya.
Historia dźwięku (15, 128 minut)
Werdykt: Trochę przypomina dinge
Kolejni dwaj znakomici aktorzy z Wysp Brytyjskich, Paul Mescal i Josh O’Connor, obaj należący obecnie do najgorętszych w branży, wzbogacają The History Of Sound.
A jednak film Olivera Hermanusa, którego akcja rozgrywa się na początku XX wieku, wciąż jest w jakiś sposób czymś więcej niż sumą swoich części.
Mescal gra Lionela, syna biednego rolnika z Kentucky, obdarzonego nadprzyrodzonym słuchem muzycznym.
O’Connor to David, muzykolog z bardziej uprzywilejowanych środowisk, który poznaje Lionela w 1917 roku w konserwatorium w Nowej Anglii. Zakochują się w sobie, a później podróżują po Maine, nagrywając mało znane pieśni ludowe na woskowych cylindrach.
W Historii dźwięku Paul Mescal gra Lionela, syna biednego rolnika z Kentucky, obdarzonego nadprzyrodzonym słuchem do muzyki, a Josh O’Connor wciela się w Davida, muzykologa z bardziej uprzywilejowanego środowiska
Film, zaadaptowany przez Bena Shattucka na podstawie dwóch jego własnych opowiadań, przenosi nas do roku 1980, kiedy Lionel, obecnie grany przez Chrisa Coopera, zastanawia się nad ich dawnymi muzycznymi poszukiwaniami i ostatecznie skazanym na porażkę romansem.
Wszystko to bardzo ładnie i gustownie wykonane, skromnie wzruszające, ale trochę w stylu lamentu żałobnego.
W porównaniu z cichym arcydziełem, jakim był ostatni film Hermanusa, Living (2022), uznałem to za lekkie rozczarowanie.
Wszystkie filmy są już w kinach.

















