• Syndykat przemycił co najmniej 15 indonezyjskich noworodków do Singapuru, korzystając ze sfałszowanych dokumentów i bezpośrednich lotów na lotnisko Changi.
  • Zdesperowanym rodzicom z Jawy Zachodniej zaoferowano aż do 20 milionów rupii (1700 dolarów australijskich) za oddanie dzieci, które następnie sprzedano dla zysku.
  • Władze Indonezji i Singapuru współpracują w celu zbadania handlu ludźmi, a Singapur zobowiązuje się podjąć działania przeciwko zaangażowanym agencjom.

Mała Arya przyleciała z Dżakarty na lotnisko Changi w połowie 2025 roku wraz z parą udającą jego rodziców.
Był jednym z co najmniej 15 indonezyjskich noworodków przemyconych do Singapuru przez syndykat, który żerował na zdesperowanych rodzicach w Zachodniej Jawie w Indonezji, oferując im do 20 milionów rupii (1500 dolarów australijskich) za oddanie dzieci.
Zamożni singapurscy rodzice adopcyjni płacili ponad 20 000 dolarów na dziecko, wbrew indonezyjskiemu prawu, które wymaga, aby adopcja była bezpłatna.
„Pierścień wybrał przystojnych do Singapuru, a reszta trafiła na «rynek krajowy»” – powiedziała 14 stycznia starsza komisarz Ade Sapari, dyrektor ds. przestępstw specjalnych w policji West Java, w wywiadzie dla „The Straits Times”.
Indonezyjscy śledczy ustalili, że małżeństwa były rekrutowane przez siatkę handlarzy, a dzieci dopisywane były do ​​ich Kartu Keluarga, czyli kart rodzinnych, na podstawie fałszywych aktów urodzenia.
Fałszywe dokumenty posłużyły do ​​uzyskania paszportów w urzędzie imigracyjnym w Pontianak.
Kartu Keluarga formatu A4, wydawana przez indonezyjski urząd stanu cywilnego, jest zapisem kluczowych informacji o wszystkich członkach gospodarstwa domowego. Dokument ten jest wymagany do paszportów, zapisów do szkół, rejestracji małżeństw i opieki zdrowotnej.
Wcześniejsze spekulacje w Indonezji głosiły, że przemytnicy korzystali z przejść lądowych przez Johor Baru.
Jednak Ade wyjaśniła: „Trasa nie prowadziła przez Johor Baru, ale prowadziła z Dżakarty bezpośrednio do Changi”.
Niemowlęta m.in. z Bandung, Sukabumi i Cianjur na Zachodniej Jawie przewieziono w celu załatwienia formalności do Dżakarty, a następnie do Pontianak w zachodnim Kalimantanie. Po powrocie do Dżakarty zabrano ich bezpośrednim lotem do Singapuru – wyjaśnił Ade.
Działaczka na rzecz praw dzieci i kobiet, Maria Advianti, stwierdziła, że ​​handlarze dziećmi zazwyczaj udają ojca i matkę z dzieckiem, aby podróżować pod pretekstem rodzinnych wakacji.
Niektórzy korzystają z biur podróży, aby przemieszczać się w grupach. Po zakończeniu oficjalnego programu wycieczki oddzielają się od głównej grupy, twierdząc, że mają swój własny, prywatny plan podróży.
Advianti, były zastępca szefa indonezyjskiej Komisji Ochrony Dzieci, powiedział, że Singapur może być również punktem tranzytowym dla dzieci będących ofiarami handlu ludźmi.
Ade powiedziała, że ​​główny podejrzany w kręgu handlarzy ludźmi pochodzi z Pontianak i utrzymuje tam rozległe siatki.
9 stycznia rządy Singapuru i Indonezji oświadczyły, że współpracują nad rozpatrzeniem zarzutów dotyczących handlu dziećmi do Singapuru w celu adopcji. Władze Singapuru kontaktują się również z rodzicami adopcyjnymi, których sprawa dotyczy, aby wyjaśnić sytuację.
Doniesienia o rzekomej grupie handlarzy wysyłającej niemowlęta do Singapuru pojawiły się po tym, jak w lipcu 2025 r. władze Indonezji zatrzymały kilkunastu podejrzanych na Jawie Zachodniej.
Oczekuje się, że do marca 2026 r. sąd rejonowy w Jawie Zachodniej rozpocznie proces syndykatu, który według policji zorganizował sprzedaż 25 niemowląt. Spośród nich 15 niemowląt w wieku od pięciu do 14 miesięcy przewieziono do Singapuru.

Większość przypadków była powiązana z kręgiem, którego celem byli bezbronni, przyszli rodzice, powiedziała Ade. Syndykat zaoferował im od 10 do 20 milionów rupii oprócz pokrycia wydatków na opiekę prenatalną i poród. „Wpłacili zaliczkę, gdy matki zaszły w ciążę. Niektóre z nich miały już czworo lub pięcioro dzieci”.
Akta śledztwa dotyczące 13 podejrzanych – zebrane na podstawie przesłuchań i dowodów terenowych – zostaną przedłożone Prokuraturze Jawy Zachodniej do końca stycznia w celu przygotowania aktów oskarżenia, powiedział Ade.
Policja zebrała dowody, w tym kilka poświadczonych notarialnie, przetłumaczonych na angielski dokumentów adopcyjnych, a także notatki zawierające szczegółowe informacje na temat kosztów porodu, opieki nad dzieckiem i opłat agencyjnych w Indonezji. Singapurska agencja została obciążona tymi kosztami, wynoszącymi łącznie ponad 20 000 dolarów.
Zgodnie z prawem indonezyjskim adopcja musi być bezpłatna i spełniać rygorystyczne warunki. Obejmują one wymagania, które muszą być małżeństwem w wieku od 30 do 55 lat, wykazywać stabilność ekonomiczną i uzyskać zgodę indonezyjskiego Ministerstwa Spraw Społecznych, w którym muszą być zarejestrowane wszystkie domy dziecka.
Adopcja przez pary mieszkające za granicą jest zabroniona, jednak cudzoziemcy, którzy mieszkają w Indonezji od co najmniej dwóch lat, mogą adoptować dziecko po spełnieniu rygorystycznych wymagań.
Handel ludźmi w Indonezji zagrożony jest karą do 15 lat więzienia i grzywną w wysokości 600 milionów rupii po skazaniu.
Advianti wezwał rząd do wzmocnienia nadzoru i wykazania woli politycznej w walce z handlem ludźmi.
„Rząd mógłby działać szybciej, sygnalizując rozbieżności w dziennikach podróży, na przykład badając przypadki, w których trzyosobowa „rodzina” opuszcza kraj, ale wracają tylko dwie osoby” – powiedziała ST.
14 stycznia w Singapurze Minister Stanu ds. Rozwoju Społecznego i Rodziny Goh Pei Ming powiedział, że agencje adopcyjne muszą dołożyć należytej staranności w stosunku do dzieci przywożonych do Singapuru, a te, które świadomie przyjmują dzieci o podejrzanym pochodzeniu, zostaną potraktowane.

Source link