Najwyższy przywódca Iranu powiedział wczoraj, że władze „muszą złamać kark buntownikom”, obwiniając prezydenta USA Donalda Trumpa za „straty” po śmiertelnym stłumieniu protestów przeciwko duchownym przywództwu kraju.

Iranem wstrząsnęły tygodnie demonstracji wywołanych gniewem z powodu trudności gospodarczych, które przerodziły się w największe protesty przeciwko republice islamskiej od ponad trzech lat.

Jednak demonstracje ucichły po tłumieniu, które według grup praw człowieka spowodowało śmierć tysięcy osób w wyniku przerwy w dostępie do Internetu, która trwała ponad tydzień.

Władze oświadczyły, że potępiają demonstracje, ponieważ „zamieszki” są pod kontrolą, przy czym media państwowe donoszą o tysiącach aresztowań, a urzędnicy obiecują szybkie ukaranie zatrzymanych.

„Dzięki Bożej łasce naród irański musi złamać kark buntownikom, tak jak złamał kark buntownikom” – powiedział Chamenei zwolennikom podczas przemówienia z okazji święta religijnego transmitowanego przez państwową telewizję.

„Nie zamierzamy prowadzić kraju do wojny, ale nie oszczędzimy krajowych przestępców” – dodał, stwierdzając, że „międzynarodowi przestępcy” są „gorsi” i również nie szczędzi im kary.

Władze irańskie oskarżyły Stany Zjednoczone o podsycanie „operacji terrorystycznej”, która ich zdaniem przejęła kontrolę nad pokojowymi protestami przeciwko gospodarce.

Trump, który w czerwcu poparł 12-dniową wojnę Izraela z Iranem i przyłączył się do niej, wielokrotnie groził podjęciem nowych działań wojskowych przeciwko Teheranowi, jeśli zginą protestujący.

Chamenei wczoraj ostro zaatakował Trumpa, oskarżając go o „winę ofiar, szkód i oskarżeń, które skierował przeciwko narodowi irańskiemu”.

„To był amerykański spisek” – powiedział, dodając, że „celem Ameryki jest połknięcie Iranu… celem jest ponowne oddanie Iranu pod dominację militarną, polityczną i gospodarczą”.

Choć wydaje się, że Waszyngton się wycofał, Trump oświadczył, że nie wyklucza opcji militarnej i dał jasno do zrozumienia, że ​​uważnie obserwuje, czy na protestujących doszło do egzekucji.

Trump, który groził „bardzo zdecydowanymi działaniami”, jeśli Iran dokona egzekucji na protestujących, powiedział, że przywódcy Teheranu odwołali masowe powieszenia.

„Bardzo szanuję fakt, że wszystkie zaplanowane powieszenia, które miały się odbyć wczoraj (jest ich ponad 800), zostały odwołane przez przywódców Iranu. Dziękuję!” – zamieścił w mediach społecznościowych.

Iran nie ogłosił planów takich egzekucji ani nie poinformował, że je odwołał.

Irańskie media powiązane z rządem doniosły, że kilku „przywódców” zamieszek, w tym kobieta o imieniu Nazanin Baradaran, zostało aresztowanych w wyniku, jak to określili, „złożonych operacji wywiadowczych”.

Z doniesień wynika, że ​​Baradaran, działający pod pseudonimem Raha Parham w imieniu Rezy Pahlaviego – syna ostatniego szacha Iranu na wygnaniu – odegrał wiodącą rolę w organizowaniu zamieszek. Reuters nie mógł zweryfikować raportu ani jej tożsamości.

Alarm nabrał w związku ze zgłoszoną liczbą ofiar śmiertelnych podczas ataków, ponieważ weryfikacja przypadków pozostaje trudna ze względu na surowe ograniczenia Internetu.

Monitor Netblocks stwierdził wczoraj, że łączność internetowa w Iranie wzrosła „bardzo” zauważalnie po ponad 200 godzinach od wyłączenia ogólnokrajowego Internetu.

Organizacje praw człowieka ostrzegły, że celem przerwy w dostawie prądu było ukrycie skali przemocy podczas represji.

Norweska grupa praw człowieka Iran Human Rights (IHR) twierdzi, że siły bezpieczeństwa zabiły 3428 demonstrantów, ale ostrzega, że ​​rzeczywista liczba ofiar może być kilkakrotnie wyższa.

Według innych szacunków liczba ofiar śmiertelnych wynosi ponad 5 000, a prawdopodobnie nawet 20 000, podaje IHR.

Opozycyjny kanał Iran International mający siedzibę poza granicami kraju podał, że podczas protestów zginęło co najmniej 12 000 osób, powołując się na rząd wyższego szczebla i źródła bezpieczeństwa.

Source link