
W majowych wyborach samorządowych cztery miliony osób ma zostać pozbawionych prawa głosu (Zdjęcie: Getty)
Czterem milionom ludzi odmówi się prawa do głosowania w majowych wyborach lokalnych, co Torysi i Reform UK określili jako „haniebny atak Partii Pracy na demokrację”. Oczekuje się, że rząd to zrobi odwołać co najmniej 27 wyborów do radco oznacza, że setki radnych unikną ryzyka wykluczenia, podaje The Telegraph.
The Torysi i Reform UK oskarżyli Sir Keira Starmera „przestraszenia się” elektoratu w czasach, kiedy sondaże wskazują na spadek poparcia dla Partii Pracy . Nigela Farage’aw czwartek partia rozpocznie kontrolę sądową, próbując doprowadzić do przeprowadzenia wyborów.
Według raportu premier powołuje się na niejasną klauzulę ustawy o samorządzie terytorialnym z 2000 r., która daje jego ministrom prawo do opóźniania głosowania. Ponad 20 rad potwierdziło opóźnienia – z czego trzy czwarte to prace prowadzone przez Partię Pracy. Oczekuje się, że przyłączy się do nich siedem kolejnych rad pracy, pozbawiając praw wyborczych łącznie 3,7 miliona osób. Niektóre rady odwołają wybory drugi rok z rzędu, co oznacza, że radni będą pełnić swoje funkcje przez siedem lat bez konieczności ponownego wyboru.
Rząd twierdzi, że musi dać niektórym radom możliwość przełożenia wyborów, ponieważ stoją one w obliczu poważnej restrukturyzacji w ramach programu likwidacji niektórych rad okręgów i wprowadzenia burmistrzów. Jednak niezależny organ nadzorczy, Komisja Wyborcza, zasugerował, że nie stanowi to „wyjątkowej okoliczności”, która uzasadniałaby odroczenie.
Przeczytaj więcej: Lucy Connolly ostrzegła przed możliwym powrotem do więzienia w związku z postami Keira Starmera
Przeczytaj więcej: Starmer zaczerwienił się, gdy kontrowersyjna chińska „superambasada” stanęła przed wyzwaniem prawnym
Sprytnie: „Praca zaprzecza demokracji”
Jamesa Cleverly’egosekretarz samorządu lokalnego cienia, powiedział: „To nie może być prawda, że niektórzy wybrani przedstawiciele będą teraz sprawować siedmioletnią kadencję. Mieszkańcy mają prawo wybrać, kto ich reprezentuje, a rząd musi szanować to prawo. Partia Pracy zaprzecza demokracji i boi się werdyktu wyborców na temat ich przerażającego przywództwa. Obiecawszy, że wybory się odbędą, ponownie się odwrócili. W zeszłym roku głosowaliśmy przeciwko opóźnianiu wyborów i zrobimy to ponownie. Demokracja musi zwyciężyć, a wyborcy muszą mieć możliwość zabrania głosu słyszałem.”
Nigel Farage, przywódca brytyjskiej reformy, był jednym z tych, którzy poparli zmianę prawa, a jego partia rozpocznie kontrolę sądową, aby zmusić rząd do przeprowadzenia wyborów. Prawnicy jego partii oskarżą Steve’a Reeda, Sekretarza Społeczności, o „nadużycie władzy” i twierdzą, że ustawa z 2000 r. nie daje mu uprawnień do zmiany daty wyborów ze względu na reorganizacje.
Decyzja o odwołaniu wyborów wywołała powszechne niepokoje w partii Sir Keira. W zeszłym miesiącu Jim McMahon, były minister samorządu lokalnego, skrytykował plany opóźnienia wyborów burmistrzów, twierdząc, że jego własny rząd musi „być lepszy”.
Corina Gander, przewodnicząca Rady Broxbourne – jednej z tych, które odrzuciły możliwość przełożenia jej wyborów – stwierdziła, że Partia Pracy „boi się urny wyborczej”. Powiedziała: „Moim zdaniem rząd chce anulowania majowych wyborów, ponieważ wie, że jest mało prawdopodobne, że zdobędzie lub utrzyma wiele mandatów. Zamiast powiedzieć, że je odwołujemy, próbował zrobić z nas kozła ofiarnego, abyśmy odwrócili się i powiedzieli: «nie chcemy, aby wybory się odbyły». Moje przesłanie było jasne od pierwszego dnia. Wierzę w demokrację i że powinniśmy iść do głosowania”.
Radny pracy „zły” na rząd
Kim Taylor, radna ds. pracy w kierowanej przez torysów radzie hrabstwa Hampshire, która odrzuciła przełożenie wyborów, wyraziła „złość” na rząd za to, że radni musieli podjąć decyzję o przełożeniu wyborów. Powiedziała: „Często czułam się rozdarta i dręczona poczuciem winy, gdy myślałam o konieczności wyboru między demokracją a potencjalnie strasznymi skutkami, gdyby przejście na przegląd władz lokalnych nie przebiegło gładko”.
Źródło bliskie Reedowi powiedziało: „To rozsądna decyzja – rady są reorganizowane, aby uwolnić pieniądze na rzeczy, na których ludziom naprawdę zależy, takie jak opieka społeczna czy naprawianie dziur. Być może będą musiały opóźnić wybory, w przypadku których likwidowane są stare rady, abyśmy mogli szybciej przystąpić do wyborów do nowych rad, które je zastąpią. Jeśli partie opozycji będą chciały to wykorzystać do zdobycia punktów politycznych, ucierpią jedynie podatnicy, których pieniądze zostaną wydane na niepotrzebne wybory, a nie na usługi pierwszej linii”.


















