Narasta oburzenie wokół BBCrelacja z protestów w Iran po wyemitowaniu błędnego raportu w jej sztandarowym programie News at Ten.
Widzowie byli zaskoczeni żenującymi błędami redakcyjnymi i tonem raportu, w którym wyemitowano obszerne oświadczenie Najwyższego Przywódcy kraju, ajatollaha Alego Chameneiego.
BBC była już przedmiotem analizy w związku z zarzutami, że nie zapewniała wystarczającego reportażu z ogólnokrajowych protestów po tym, jak w piątek tysiące Irańczyków wyszły na ulice 13 dzień z rzędu.
Ruch ten stanowi największe zagrożenie dla Republiki Islamskiej od lat i był świadkiem typowo brutalnego stłumienia ze strony Gwardii Rewolucyjnej.
Protesty rozpoczęły się w stolicy Teheranie w reakcji na fatalne warunki gospodarcze, ale obecnie rozprzestrzeniły się na ponad 30 miast w każdej prowincji kraju.
Według działaczy na rzecz praw człowieka liczba ofiar śmiertelnych od początku powstania dwa tygodnie temu wzrosła wczoraj do 65, a aż 2500 zostało zatrzymanych.
Chociaż jednak sprawa ta znalazła się na pierwszym miejscu programu informacyjnego programu BBC o dziesiątej wieczorem, którego gospodarzem w piątek była Jane Hill, reportażowi została nieco zniekształcona seria błędów, w związku z czym widzowie zażądali przeprosin.
W raporcie zawarto uwagi korespondentki dyplomatycznej Caroline Hawley, które wyraźnie nie miały trafić do ostatecznej wersji.
Ludzie zbierają się na ulicach podczas protestów w Mashhad w prowincji Razavi Khorasan w Iranie w tym tygodniu, podczas gdy aktywiści zebrali się w miastach we wszystkich 31 prowincjach Iranu
Irańczycy zbierają się podczas blokowania ulicy podczas protestu w Kermanshah w Iranie, 8 stycznia
Ruch ten stanowi największe zagrożenie dla Republiki Islamskiej od lat i był świadkiem typowo brutalnej rozprawy ze strony Gwardii Rewolucyjnej
Problemy zaczęły się po tym, jak Hawley powiedział: „To, co zaczęło się pod koniec grudnia jako protest gospodarczy, szybko przerodziło się w poważne wyzwanie polityczne i związane z bezpieczeństwem”.
Następnie natychmiast słychać, jak mówi: „Przepraszam, wezmę to jeszcze raz”, podczas gdy wciąż napływają obrazy protestów, płonących pojazdów i uszkodzonych bankomatów.
Następnie Hawley powtarza swoje zdanie o tym, że protesty gospodarcze zmieniły się w polityczne, po czym słychać, jak zamyśliła się: „Jeszcze jedna mała rzecz…”
Później wydaje się, że głośny hałas protestujących przerywa przemówienie prezydenta USA Donalda Trumpa.
Raport został również skrytykowany za ton w kontekście śmiertelnych starć i zawierał 30-sekundowe wystąpienie irańskiego przywódcy Chameneiego, w którym nazwał protestujących „wandalami”, którzy chcieli jedynie „zadowolić” Trumpa.
W materiale filmowym Chamenei został opisany jako „charakterystycznie bezkompromisowy”.
Aktor John Cleese był jedną z osób, które w mediach społecznościowych wyraziły swoje niezadowolenie z transmisji, opisując relację BBC jako „haniebną”.
„BBC relacjonuje protesty w Iranie poprzez cytowanie oświadczenia Chameneiego, że protestujący to wandale próbujący zadowolić Trumpa.
„O czym oni (oni) myślą?” napisał.
Inni krytykowali kiepski montaż, a jeden z widzów stwierdził, że raport został „zrzucony w jedną całość”, i dodał: „Błędy pozostawione w montażu lektora i nakładającym się dźwięku protestów pod rządami Trumpa.
Najwyższy Przywódca Iranu Ali Chamenei nazwał protestujących „wandalami” – 30 sekund jego przemówienia wyemitowano w reportażu BBC
Po powrocie do Iranu ogólnokrajowa przerwa w dostępie do Internetu trwa już ponad 36 godzin, co utrudnia monitorowanie wydarzeń (na zdjęciu: protestujący w Kermanshah w Iranie, 8 stycznia)
„Żadnych przeprosin po… Brak szacunku dla publiczności i tematu”.
Koncern został oskarżony przez specjalnego korespondenta „Mail” o to, że nie poświęcał wystarczającej uwagi wydarzeniom w Iranie i nie poświęcał wystarczającej ilości czasu na zgłaszanie ich David Patrikarakos mówi, że BBC „odwróciło wzrok”.
Jest to najnowsze faux pas ze strony BBC po groźbach Donalda Trumpa, że pozwie korporację, co spowodowało, że jej przywódcy – i redaktorzy wiadomości – wpadli w szał.
Skandal, w wyniku którego prezydent USA zapowiedział pozwanie na kwotę do 5 miliardów dolarów za montaż klipu Panorama z przemówienia, które wygłosił w dniu zamieszek w stolicy, doprowadził do rezygnacji dyrektora generalnego Tima Daviego i dyrektor generalnej News Deborah Turnes.
W Teheranie ogólnokrajowa przerwa w dostępie do Internetu trwa już ponad 36 godzin, co utrudnia monitorowanie wydarzeń.
W piątek prezydent USA Donald Trump stwierdził, że wygląda na to, że przywódcy Iranu „mają duże kłopoty” i powtórzył wcześniejszą groźbę ataków wojskowych, jeśli zginą pokojowi demonstranci.
„Wygląda na to, że ludzie przejmują pewne miasta, o których jeszcze kilka tygodni temu nikt nie myślał, że są możliwe” – powiedział Trump.
Od 13 dni w całym Iranie odbywają się protesty w ramach ruchu wywołanego gniewem z powodu rosnących kosztów życia i rosnącymi wezwaniami do położenia kresu systemowi klerykalnemu, który rządzi Iranem od rewolucji islamskiej w 1979 r., która obaliła prozachodniego szacha.
W północnej dzielnicy Sa’adat Abad w Teheranie ludzie uderzali w garnki i skandowali hasła wyśmiewające najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneiego, a samochody trąbiły w ramach wsparcia.
Inne zdjęcia z mediów społecznościowych pokazywały podobne protesty w innych częściach Teheranu, natomiast filmy publikowane przez perskojęzyczne kanały telewizyjne zlokalizowane poza Iranem pokazywały dużą liczbę osób biorących udział w nowych protestach w mieście Mashhad na wschodzie, Tabriz na północy i świętym mieście Kom.
Przebywający w USA syn obalonego szacha Iranu nawoływał w sobotę Irańczyków do zorganizowania bardziej ukierunkowanych protestów, których celem byłoby zajęcie, a następnie utrzymanie centrów miast.
W piątkowy wieczór w Teheranie zebrały się setki demonstrantów, podczas gdy protesty nadal ogarniają kraj
W piątek protestujący sfilmowali pożar w Teheranie, stolicy Iranu
Naszym celem nie jest już tylko wyjście na ulice. Celem jest przygotowanie do zajęcia i utrzymania centrów miast” – powiedział Reza Pahlavi w wiadomości wideo w mediach społecznościowych.
Nawoływał do dalszych protestów w sobotę i niedzielę i oświadczył, że „przygotowuje się do powrotu do ojczyzny” w dniu, który jego zdaniem jest „bardzo bliski”. Stało się tak po tym, jak w piątek zaapelował o pomoc do prezydenta USA Donalda Trumpa.
Chociaż większość protestów miała charakter pokojowy, w niektórych miastach nagrania wideo pokazują płonące budynki, przewrócone samochody i władze otwierające ogień.
Protesty te nastąpiły po czwartkowych gigantycznych demonstracjach, które były największymi w Iranie od czasu ruchu protestacyjnego w latach 2022–2023, który wywołał śmierć Mahsy Amini, aresztowanej za rzekome naruszenie zasad ubioru kobiet.
Do wieców doszło po tym, jak monitor internetu NetBlocks stwierdził, że władze nałożyły na ostatnie 24 godziny „ogólnokrajowe wyłączenie Internetu”, co narusza prawa Irańczyków i „maskuje przemoc reżimu”.
Amnesty International stwierdziła, że „całkowite zamknięcie Internetu” ma na celu „ukrycie prawdziwego zakresu poważnych naruszeń praw człowieka i zbrodni w świetle prawa międzynarodowego, których się dopuszczają, aby stłumić” protesty.
Norweska organizacja pozarządowa Iran Human Rights, która dzień wcześniej zebrała informację o liczbie 45 ofiar, podała, że co najmniej 51 demonstrantów, w tym dziewięcioro dzieci, zostało zabitych przez siły bezpieczeństwa, a setki innych zostało rannych, ale inne szacunki podają tę liczbę wyżej.
Mówi się, że zginęło także aż 15 pracowników ochrony.
We wspólnym oświadczeniu w piątek ministrowie spraw zagranicznych Australii, Kanady i Unii Europejskiej zdecydowanie potępili tę sytuację i wezwali Iran do „natychmiastowego zaprzestania stosowania nadmiernej i śmiercionośnej siły przez siły bezpieczeństwa”.
W swoich pierwszych komentarzach na temat eskalacji protestów od 3 stycznia Chamenei nazwał w piątek demonstrantów „wandalami” i „sabotażystami”.
Chamenei w przemówieniu wyemitowanym w państwowej telewizji powiedział, że ręce prezydenta USA Donalda Trumpa „są splamione krwią ponad tysiąca Irańczyków”, co najwyraźniej nawiązuje do czerwcowej wojny Izraela z republiką islamską, którą Stany Zjednoczone wspierały i przyłączyły się do własnych strajków.
Przewidział, że „arogancki” przywódca USA zostanie „obalony”, podobnie jak imperialna dynastia, która rządziła Iranem aż do rewolucji w 1979 roku.
„Wszyscy wiedzą, że republika islamska doszła do władzy krwią setek tysięcy szanownych ludzi, nie cofnie się przed sabotażystami”.
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi podczas piątkowej wizyty w Libanie oskarżył Waszyngton i Izrael o „bezpośrednią interwencję” w celu podjęcia próby „przekształcenia pokojowych protestów w protesty powodujące podziały i pełne przemocy”, co rzecznik Departamentu Stanu USA nazwał „urojeniami”.
Skontaktowano się z BBC w celu uzyskania komentarza.


















