12-letni chłopiec zaatakowany przez rekina Sydnej Harbour został uznany za utalentowanego piłkarza – jak zdradzają bliscy, doznał on katastrofalnej kontuzji.
Nico Antić, 12 lat wskakiwał do wody z sześciometrowej półki skalnej w Nielsen Park na wschodnich przedmieściach Sydney około godziny 16:20 w niedzielę, kiedy został poturbowany przez rekina byczego.
W ataku doznał poważnych obrażeń obu nóg i przeżył tylko dzięki temu, że jeden z pięciu przyjaciół wskoczył do niego i wciągnął go na skalną platformę, podczas gdy drapieżnik pływał w pobliżu.
Bliscy potwierdzili teraz, że obrażenia Nico są katastrofalne.
We wtorek przyjaciel rodziny Victor Pineiro zorganizował zbiórkę pieniędzy, aby pomóc rodzinie pokryć wydatki.
„W niedzielę w porcie w Sydney Nico został zaatakowany przez rekina i odniósł obrażenia zagrażające życiu” – powiedział, określając to jako „najgorszy możliwy wynik”.
We wtorek po południu policja Nowej Południowej Walii potwierdziła Daily Mail, że Nico żyje i przebywa w szpitalu.
Goal Soccer Academy w Rose Bay napisała w mediach społecznościowych, że Nico gra z nimi od siedmiu lat.
Nico Antic (12 l.) pływał z pięcioma przyjaciółmi w Nielson Park w niedzielne popołudnie, kiedy został zaatakowany przez żarłacza byczego.
Nico Antic był utalentowanym piłkarzem, który reprezentował swój klub na międzynarodowych turniejach
Policja przetransportowała Nico do Rose Bay Wharf, po czym samolot CareFlight zabrał go do szpitala dziecięcego
„Nico jest częścią rodziny Goal od siedmiu lat, jest utalentowanym i oddanym sportowcem” – oznajmił klub piłkarski.
Akademia podała również, że Nico reprezentował klub na turniejach, w tym na Międzynarodowym Pucharze w Sydney.
Inna przyjaciółka rodziny, Trish, udostępniła link do zbiórki na Facebooku z podpisem: „Boli mnie serce”.
Trzeci przyjaciel rodziny powiedział: „Proszę o przekazanie darowizny. Znam tę rodzinę, która przeżywa niewyobrażalnie trudny okres”.
Nico był pierwszą ofiarą czterech ataków rekinów na wybrzeża Nowej Południowej Walii w ciągu ostatnich trzech dni.
W poniedziałek 11-letni chłopiec spotkał innego rekina, który ugryzł jego deskę surfingową w Dee Why, niedaleko Manly na północnych przedmieściach Sydney.
Tego samego wieczoru 27-letni Andre de Ruyter został zaatakowany przez żarłacza byczego podczas surfowania w Manly, na północnych przedmieściach Sydney.
Z poważnymi obrażeniami nóg został przewieziony do szpitala.
Na zdjęciu: Andre de Ruyter zaatakowany przez rekina w Manly
Na zdjęciu: mapa ataków rekinów na wybrzeże Nowej Południowej Walii od niedzieli do wtorku
We wtorek 39-latek został zaatakowany w Point Plomer na środkowym północnym wybrzeżu Nowej Południowej Walii.
Rekin przegryzł kombinezon mężczyzny i wyjął kawałek deski. Według doniesień pojechał sam do szpitala rejonowego w Kempsey.
Policja wezwała teraz ludzi, aby nie pływali w mętnej wodzie o słabej widoczności po tym, jak w weekend ulewny deszcz zalał Sydney i jego okolice.
Nadinspektor Joseph McNulty powiedział, że dodatkowa świeża woda w porcie po niedawnych ulewnych deszczach w połączeniu z efektem rozpryskiwania się wody przez ludzi skaczących ze skały stworzyła „idealną burzę” na wypadek niedzielnego ataku rekina.
„Zalecałbym, aby obecnie nie pływać w porcie ani w innych systemach rzecznych Nowej Południowej Walii” – powiedział reporterom przed zgłoszeniem incydentu z Dee Why.
Silna fala uniemożliwiła także działanie inteligentnych linii bębnowych, które od niedzieli powiadamiały władze o aktywności rekinów na większości wybrzeża Nowej Południowej Walii.

















