W obliczu trwających niepokojów setki demonstrantów wdarły się do ambasady Iranu w Londynie, zrywając flagę Republiki Islamskiej i zastępując ją dawnym emblematem Iranu Lwa i Słońca.
Dramatyczne sceny rozegrały się, gdy antyrządowe demonstracje w Iranie rozpoczęły się już 13. z rzędu noc, a kraj był w dużej mierze odcięty od świata zewnętrznego z powodu rozległych przerw w dostępie do Internetu i komunikacji.
OBEJRZYJ WIDEO POWYŻEJ: Protestujący w Londynie wymieniają irańską flagę w miarę nasilania się niepokojów w Iranie.
Poznaj aktualności dzięki aplikacji 7NEWS: Pobierz już dziś
Osoby zgromadzone w Londynie stwierdziły, że sytuacja stała się zbyt pilna, aby ją zignorować, a wiele z nich przez kilka dni nie mogło skontaktować się z przyjaciółmi i rodziną w domu z powodu przerwy w dostawie prądu cyfrowego.
„Iran jest teraz w trakcie rewolucji. Iran jest w fazie całkowitej rewolucji” – powiedział jeden z demonstrantów 7NEWS przed ambasadą.
„Proszę, Wielka Brytania i cały świat, wspierajcie Iran w najlepszy sposób”.
Protestujący opisali kraj pogrążony w kryzysie, wskazując na, ich zdaniem, najsłabszy moment reżimu od czasu dojścia do władzy 47 lat temu.
Dawna flaga Iranu – z lwem i słońcem – była jego flagą narodową aż do rewolucji islamskiej w 1979 r.
Potem zostało to surowo zakazane.


Demonstracje mają miejsce w czasie, gdy Iran doświadcza bezprecedensowej niestabilności, a Republika Islamska grozi niektórym uczestnikom zamieszek karą śmierci.
Większość protestujących w Londynie od kilku dni nie może skontaktować się z bliskimi w domu z powodu przerwy w komunikacji.
„Mój kraj jest okupowany przez reżim terrorystyczny od 47 lat i czas to zakończyć” – powiedział inny protestujący.
Według demonstrantów miliony ludzi w Iranie w dalszym ciągu wychodzą na ulice pomimo przerw w dostawie prądu i obecności silnych sił bezpieczeństwa.
Niektórzy twierdzili, że w związku z nasileniem się protestów w niektórych częściach kraju celowo odcięto prąd.
„Całkowicie wyłączono prąd, więc ludzie protestują. Miliony ludzi protestują w ciemnościach i wykrzykują jedno i tylko jedno imię. Tu król Reza Pahlavi i chcemy powrotu Pahlaviego z powrotem do naszej ojczyzny” – powiedział jeden z protestujących.


Irańska telewizja państwowa potwierdziła ofiary wśród sił bezpieczeństwa, podkreślając jednocześnie, że władze zachowały kontrolę.
Pomimo oficjalnych twierdzeń, że spokój powrócił z dnia na dzień, materiał zweryfikowany przez międzynarodowe media pokazuje, że tysiące protestujących nadal na ulicach w niektórych częściach Teheranu skandują hasła, w tym „Śmierć Chameneiemu”, odnosząc się do Najwyższego Przywódcy Iranu.
Demonstracje popierające irańskie protesty rozprzestrzeniły się po całej Europie, a wiece odbywały się w takich miastach, jak Berlin i Londyn.
Europejscy przywódcy potępili zabijanie i więzienie cywilów w miarę rosnącej presji na Teheran w związku z tym, jak radzi sobie z niepokojami.
Prezydent USA Donald Trump również zabrał głos, zamieszczając w Truth Social informację, że „Iran patrzy na WOLNOŚĆ, być może jak nigdy dotąd. USA są gotowe do pomocy!!!”.
Protesty, które rozpoczęły się 28 grudnia w atmosferze gniewu z powodu upadku irańskiej waluty i pogarszającej się sytuacji gospodarczej w wyniku międzynarodowych sankcji, przekształciły się od tego czasu w bezpośrednie wyzwanie rzucone teokratycznemu przywództwu kraju.
Ponieważ linie lotnicze odwołują loty do Iranu i narastają obawy przed brutalnymi stłumieniami związanymi z przerwami w komunikacji, demonstranci przed ambasadą w Londynie oświadczyli, że poczuli się zmuszeni do działania.
Liczba ofiar śmiertelnych protestów w Iranie „sięga 116”
Protesty w Londynie mają miejsce po tym, jak liczba ofiar przemocy związanych z ogólnokrajowymi protestami rzucającymi wyzwanie przywództwu Iranu osiągnęła co najmniej 116 osób – twierdzą aktywiści.
Agencja informacyjna działaczy na rzecz praw człowieka z siedzibą w USA podała nowe dane, twierdząc, że aresztowano ponad 2600 osób.
Agencja wykazała się już wcześniej trafnością w przypadku wielu rund niepokojów.
Najwyższy Przywódca Ajatollah Ali Chamenei zasygnalizował nadchodzące represje pomimo ostrzeżeń USA ze strony prezydenta Donalda Trumpa, że Ameryka może interweniować, aby chronić pokojowych demonstrantów.


W sobotę Teheran nasilił swoje groźby, a prokurator generalny Iranu Mohammad Movahedi Azad ostrzegł, że każdy, kto weźmie udział w protestach, zostanie uznany za „wroga Boga”, co grozi karą śmierci.
Dzień po tym, jak prezydent USA Donald Trump wydał nowe ostrzeżenie, że Stany Zjednoczone mogą interweniować, pojawiły się nowe doniesienia o przemocy w całym kraju, chociaż przerwa w dostępie do Internetu utrudniła ocenę „pełnego zakresu niepokojów”.
Wygnany syn ostatniego szacha Iranu, Rezy Pahlavi, który wyłonił się jako wybitny głos podzielonej opozycji, najmocniej jak dotąd wezwał do przekształcenia protestów w bunt mający na celu obalenie klerykalnych władców.
Media państwowe podały, że w Karaj na zachód od Teheranu podpalono budynek miejski, a winę za zamieszki obwiniono „uczestników zamieszek”.
Telewizja państwowa wyemitowała materiał filmowy z pogrzebów członków sił bezpieczeństwa, którzy według niej zginęli podczas protestów w miastach Shiraz, Kom i Hamedan.
Na nagraniach opublikowanych w mediach społecznościowych widać tłumy zgromadzone w Teheranie i nocne pożary na ulicach.
Na nagraniu wideo przedstawiającym nocny protest w dzielnicy Saadatabad w Teheranie słychać mężczyznę mówiącego, że tłum przejął okolicę.
„Tłum nadchodzi. «Śmierć dyktatorowi», «Śmierć Chameneiemu»” – powiedział, odnosząc się do Najwyższego Przywódcy Ajatollaha Alego Chamenei.
Reuters zweryfikował lokalizację filmów.
Protesty rozprzestrzeniają się po całym Iranie od 28 grudnia, rozpoczęły się w odpowiedzi na gwałtownie rosnącą inflację i szybko przybrały charakter polityczny, a protestujący domagali się położenia kresu rządom duchownych.
Władze oskarżają USA i Izrael o wzniecanie niepokojów.


Świadek z zachodniego Iranu, z którym skontaktowano się telefonicznie, powiedział, że rozlokowano Strażników Rewolucji (IRGC), którzy otworzyli ogień w obszarze, z którego świadek przemawiał, ze względów bezpieczeństwa odmawiając jednak identyfikacji.
Agencja informacyjna Tasnim poinformowała o aresztowaniu 100 „uzbrojonych uczestników zamieszek” w mieście Baharestan niedaleko Teheranu.
W sobotę agencja informacyjna podała, że skrzydło wywiadu IRGC poinformowało, że aresztowało cudzoziemca podejrzanego o szpiegostwo na rzecz Izraela.
W oświadczeniu wyemitowanym przez telewizję państwową IRGC – elitarna siła, która tłumiła poprzednie ataki niepokojów – oskarżyła „terrorystów” o atakowanie baz wojskowych i organów ścigania w ciągu ostatnich dwóch nocy.
Stwierdzono, że zginęło kilku obywateli i pracowników ochrony, a własność publiczna i prywatna została podpalona.
Dodała, że ochrona osiągnięć rewolucji islamskiej i utrzymanie bezpieczeństwa to „czerwona linia”.
Regularne wojsko również wydało oświadczenie, w którym stwierdziło, że „będzie chronić i zabezpieczać interesy narodowe, strategiczną infrastrukturę kraju i własność publiczną”.
Władcy Iranu przetrwali powtarzające się ataki niepokojów, w tym protesty studenckie w 1999 r., związane ze spornymi wyborami w 2009 r., trudności gospodarcze w 2019 r. i 2022 r. związane ze śmiercią w areszcie kobiety oskarżonej o naruszenie zasad ubioru.
Lekarz z północno-zachodniego Iranu powiedział, że od piątku do szpitali przewieziono dużą liczbę rannych demonstrantów.
Niektórzy zostali dotkliwie pobici, doznali urazów głowy, połamanych nóg i rąk, a także głębokich skaleczeń.
Co najmniej 20 osób w jednym szpitalu zostało postrzelonych ostrą amunicją, z których pięć zmarło później.
Biuro ds. public relations IRGC poinformowało, że trzech członków sił bezpieczeństwa Basij zginęło, a pięciu zostało rannych podczas starć z „uzbrojonymi uczestnikami zamieszek” w Gachsaran na południowym zachodzie.
— Z AP i Reutersem


















