Prezydent USA Donald Trump zagroził wczoraj „wejściem i zabiciem” Hamasu, jeśli grupa zbrojna będzie nadal zabijać ludzi w Gazie, co było wyraźnym nawiązaniem do niedawnych strzelanin przeprowadzonych przez Hamas przeciwko rzekomym członkom gangu i podejrzanym izraelskim współpracownikom.
„Jeśli Hamas w dalszym ciągu będzie zabijał ludzi w Gazie, co nie było zgodne z Umową, nie będziemy mieli innego wyjścia, jak tylko wejść i ich zabić” – oznajmił Trump w poście w swojej sieci Truth Social. „Dziękuję za zainteresowanie tą sprawą!”
Trump nie wyjaśnił szczegółowo, co miał na myśli mówiąc „my”. Jednak w środę powiedział, że „nie będziemy potrzebować armii amerykańskiej” do zaangażowania w Strefie Gazy.
Jego komentarze pojawiają się zaledwie kilka dni po tym, jak poparł strzelaniny Hamasu – które obejmują publiczne egzekucje – i określił je jako zabójstwa członków gangów.
Od czasu częściowego wycofania sił izraelskich ze Strefy Gazy w ramach wspieranego przez USA 20-punktowego porozumienia o zawieszeniu broni Hamas zacieśnia kontrolę nad zrujnowanymi miastami, rozpoczynając represje i dokonując egzekucji na rzekomych współpracowników na ulicach.
Najwyższy dowódca USA na Bliskim Wschodzie, admirał Brad Cooper, zażądał w środę, aby Hamas zaprzestał strzelania do palestyńskich cywilów i zastosował się do planu Trumpa.
Jednak sam Trump do tej pory był spokojny w kwestii zabójstw.
„Szczerze mówiąc, nie przeszkadzało mi to zbytnio. W porządku. To kilka bardzo złych gangów. To zupełnie inny kraj niż inne kraje” – powiedział we wtorek na posiedzeniu gabinetu w Białym Domu.
Podczas swojej poniedziałkowej podróży do Izraela i Egiptu, aby uczcić rozejm w Gazie, Trump dodał, że Hamas „otwarcie” mówił o chęci „zatrzymania problemów” na zdewastowanym terytorium.
„Mówili o tym otwarcie. I daliśmy im zgodę na pewien czas” – powiedział reporterom na pokładzie Air Force One.


















