Interwencja wojskowa może spowodować ryzyko podczas listopadowych wyborów śródokresowych

Członkowie organizacji społecznych protestują przeciwko amerykańskiej operacji wojskowej w Wenezueli przed ambasadą USA w Meksyku 3 stycznia 2026 r., po tym, jak siły amerykańskie pojmały wenezuelskiego przywódcę Nicolasa Maduro. Foto: AFP

„>



Członkowie organizacji społecznych protestują przeciwko amerykańskiej operacji wojskowej w Wenezueli przed ambasadą USA w Meksyku 3 stycznia 2026 r., po tym, jak siły amerykańskie pojmały wenezuelskiego przywódcę Nicolasa Maduro. Foto: AFP

Decyzja prezydenta Donalda Trumpa o ataku na Wenezuelę, aresztowaniu jej prezydenta i tymczasowym kierowaniu krajem stanowi uderzające odejście dla polityka, który od dawna krytykował innych za nadmierne angażowanie się w sprawy zagraniczne i ślubował unikać uwikłań zagranicznych.

Jego wizja zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Wenezueli, nakreślona podczas popołudniowej konferencji prasowej, pozostawiła otwartą możliwość podjęcia dalszych działań wojskowych, stałego zaangażowania w politykę tego kraju i przemysł naftowy oraz „stąpania po ziemi”. Termin ten sugeruje rozmieszczenie wojsk, którego prezydenci często unikają w obawie przed wywołaniem wewnętrznej reakcji politycznej.

„Będziemy rządzić krajem do czasu, gdy będziemy mogli dokonać bezpiecznej, właściwej i rozsądnej transformacji” – powiedział Trump.

Nie miał pojęcia, jak daleko jest skłonny się posunąć, aby przejąć kontrolę nad Wenezuelą, gdzie najwyraźniej najważniejsi doradcy Maduro nadal sprawują władzę.

„WOJNY, W KTÓRE NIGDY NIE WCHODZIMY”

Jeszcze podczas inauguracji drugiej kadencji w styczniu ubiegłego roku Trump powiedział swoim zwolennikom: „Będziemy mierzyć nasz sukces nie tylko bitwami, które wygrywamy, ale także wojnami, które zakończymy, i, co być może najważniejsze, wojnami, w których nigdy nie uczestniczymy”.

Od tego czasu Trump zbombardował cele w Syrii, Iraku, Iranie, Nigerii, Jemenie i Somalii, wysadził w powietrze dziesiątki rzekomych łodzi z narkotykami na Morzu Karaibskim i Pacyfiku oraz zawoalował groźby inwazji na Grenlandię i Panamę.

Nocny atak na Wenezuelę był jego najbardziej agresywną zagraniczną akcją wojskową w dotychczasowej historii, polegającą na uderzeniu w stolicę Caracas i inne części kraju oraz pojmaniu prezydenta Nicolasa Maduro i jego żony, aby stanęli przed zarzutem handlu narkotykami w Nowym Jorku.

Rozwój sytuacji był sprzeczny z niektórymi nadziejami Republikanów, że prezydent skupi się bardziej na wewnętrznych problemach wyborców – przystępności cenowej, ochronie zdrowia i gospodarce.

Trump powiedział na konferencji prasowej, że interwencja w Wenezueli jest zgodna z jego polityką „America First”.

„Chcemy otaczać się dobrymi sąsiadami. Chcemy otaczać się stabilnością. Chcemy otaczać się energią” – powiedział, odnosząc się do zasobów ropy naftowej Wenezueli.

Jednak wyłaniające się stawki polityczne zostały uchwycone w poście w mediach społecznościowych amerykańskiej przedstawicielki Marjorie Taylor Greene, republikaniny z Gruzji, która zerwała z Trumpem z powodu, jak stwierdziła, jego odejścia od retoryki America First, polegającej na ograniczaniu zagranicznych przygód. W przyszłym tygodniu składa rezygnację z członkostwa w Kongresie.

„Właśnie to wielu członków MAGA myślało, że za zakończeniem głosowało. Kurczę, myliliśmy się”.

RYZYKO GRUNTÓW

Ciągłe zainteresowanie Trumpa sprawami zagranicznymi stanowi dla Demokratów powód do krytykowania Trumpa przed śródokresowymi wyborami do Kongresu w listopadzie, kiedy kontrola nad obiema izbami Kongresu prawdopodobnie obróci się przeciwko zaledwie kilku wyścigom w całych Stanach Zjednoczonych. Republikanie mają obecnie niewielką kontrolę nad obydwoma, dając prezydentowi w dużej mierze wolną rękę w realizacji swojego programu.

„Postawmy sprawę jasno: Maduro jest nielegalnym dyktatorem, ale rozpoczynanie działań wojskowych bez zgody Kongresu i bez federalnego planu na przyszłość jest lekkomyślne” – powiedział w rozmowie telefonicznej z reporterami przywódca mniejszości w Senacie Chuck Schumer.

Trump pracował nad zakończeniem kilku konfliktów zagranicznych, w tym na Ukrainie i w Gazie, jednocześnie lobbując na rzecz Pokojowej Nagrody Nobla. Jednak działania wojskowe USA zwykle przyciągają większą uwagę opinii publicznej i historycznie niosły ze sobą większe ryzyko polityczne dla prezydentów i ich partii.

Sondaże wykazały, że przed atakiem perspektywa działań wojskowych Stanów Zjednoczonych w Wenezueli była niepopularna, a według listopadowego sondażu Reuters/Ipsos mniej więcej jeden na pięciu Amerykanów popierał siły mające na celu obalenie Maduro.

REPUBLIKAŃSKA DEBATA NA TEMAT POLITYKI ZAGRANICZNEJ

Najwyższy dyplomata i doradca Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego Marco Rubio zadzwonił w sobotę wcześnie rano do kilku członków Kongresu, próbując stępić sprzeciw wobec działań wojskowych.

Mike Lee, wybitny senator o poglądach libertariańskich, początkowo kwestionował podjęcie przez administrację działań wojskowych bez wypowiedzenia wojny lub zezwolenia na użycie siły militarnej, ale w X napisał, że po rozmowie z Rubio stwierdził, że operacja prawdopodobnie wchodzi w zakres kompetencji prezydenta.

Przedstawiciel Partii Republikańskiej Thomas Massie, częsty krytyk Trumpa, napisał w poście w serwisie X, że ostrzeżenie Trumpa przed dalszymi atakami na Wenezuelę „nie wydaje się ani trochę spójne” z charakterystyką Rubio przedstawioną Lee. „Gdyby to działanie było zgodne z konstytucją, prokurator generalny nie zamieszczałby na Twitterze informacji o aresztowaniu prezydenta suwerennego kraju i jego żony za posiadanie broni z naruszeniem amerykańskiego prawa dotyczącego broni palnej z 1934 r.” – napisał Massie w osobnym poście.

USA „BĘDĄ Wplątane”

Jak na prezydenta, który konsekwentnie kontrastował z republikańskimi „neokonserwatystami” końca XX wieku, polityka zagraniczna Trumpa wykazuje uderzające podobieństwa do polityki jego poprzedników.

W 1983 r. za byłego prezydenta Ronalda Reagana Stany Zjednoczone dokonały inwazji na Grenadę, twierdząc, że ówczesny rząd był nielegalny, co Trump wysuwał również w odniesieniu do Maduro.

W 1989 r. były prezydent George HW Bush najechał Panamę, aby obalić dyktatora Manuela Noriegę, który podobnie jak Maduro był poszukiwany w USA pod zarzutem handlu narkotykami. W takim przypadku USA zainstalowały następcę Noriegi.

Elliott Abrams, który był wysłannikiem Wenezueli podczas pierwszej kadencji Trumpa, powiedział, że nie wierzy, że prezydent naraża się we własnym kraju na ryzyko polityczne, obalając Maduro, i że „ma dużą swobodę działania, dopóki nie giną amerykańskie wojska”. Przyznał jednak: „Nie wiem, co oznacza prowadzenie Wenezueli”.

„Postąpił słusznie, usuwając Maduro” – powiedział Abrams, starszy pracownik zespołu doradców Council on Foreign Relations. „Pytanie brzmi, czy postąpi właściwie, wspierając demokrację w Wenezueli”.

Brett Bruen, były doradca ds. polityki zagranicznej w administracji Baracka Obamy, powiedział, że Stany Zjednoczone mogą teraz zostać wciągnięte w nadzorowanie złożonego procesu przejściowego.

„Nie widzę żadnej skróconej wersji tej historii” – powiedział Bruen, obecnie szef Global Situation Room, firmy konsultingowej ds. międzynarodowych. „Stany Zjednoczone zaplątają się w Wenezueli, ale będą miały także nowe problemy, z którymi będą musieli się uporać, związane ze swoimi sąsiadami”.

Source link