Wczoraj zaczęła tworzyć się tak zwana „Rada Pokoju” prezydenta USA Donalda Trumpa dla powojennej Strefy Gazy, a przywódcy Egiptu, Turcji, Argentyny i Kanady poprosili o dołączenie.

Oświadczenia tych przywódców nadeszły po tym, jak amerykański prezydent mianował do panelu swojego sekretarza stanu Marco Rubio, byłego brytyjskiego premiera Tony’ego Blaira oraz starszych negocjatorów Jareda Kushnera i Steve’a Witkoffa.

Trump ogłosił się już przewodniczącym tego organu, ponieważ promuje kontrowersyjną wizję rozwoju gospodarczego na terytorium palestyńskim, które po ponad dwóch latach nieustannego izraelskiego bombardowania leży w gruzach.

Posunięcia te nastąpiły po pierwszym posiedzeniu palestyńskiego komitetu technokratów, który miał rządzić Gazą, w Kairze, w którym uczestniczył Kushner, zięć Trumpa, który od miesięcy współpracuje z Witkoffem w tej sprawie.

W Kanadzie starszy doradca premiera Marka Carneya powiedział, że zamierza przyjąć zaproszenie Trumpa, podczas gdy w Turcji rzecznik prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana powiedział, że poproszono go o zostanie „członkiem założycielem” zarządu.

Minister spraw zagranicznych Egiptu Badr Abdelatty powiedział, że Kair „analizuje” prośbę o przyłączenie prezydenta Abdela Fattaha al-Sisiego.

Udostępniając zdjęcie listu z zaproszeniem, prezydent Argentyny Javier Milei napisał na X, że udział w tej inicjatywie będzie „zaszczytem”.

W oświadczeniu przesłanym AFP Blair powiedział: „Dziękuję prezydentowi Trumpowi za przywództwo w ustanowieniu Rady Pokoju i jestem zaszczycony, że zostałem powołany do jej Zarządu”.

Blair jest postacią kontrowersyjną na Bliskim Wschodzie ze względu na jego rolę w inwazji na Irak w 2003 roku. Sam Trump powiedział w zeszłym roku, że chce mieć pewność, że Blair będzie „wyborem akceptowalnym dla wszystkich”.

Blair przez lata skupiał się na kwestii izraelsko-palestyńskiej jako przedstawiciel „Kwartetu Bliskowschodniego” – Organizacji Narodów Zjednoczonych, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych i Rosji – po opuszczeniu Downing Street w 2007 roku.

Biały Dom powiedział, że Rada Pokoju zajmie się takimi kwestiami, jak „budowanie potencjału zarządzania, stosunki regionalne, odbudowa, przyciąganie inwestycji, finansowanie na dużą skalę i mobilizacja kapitału”.

Pozostali członkowie zarządu to jak dotąd prezes Banku Światowego Ajay Banga, amerykański biznesmen urodzony w Indiach; miliarder, amerykański finansista Marc Rowan; oraz Robert Gabriel, lojalny doradca Trumpa zasiadający w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA.

Trump utworzył drugi „zarząd wykonawczy Gazy”, który, jak się wydaje, ma pełnić bardziej rolę doradczą.

Nie było od razu jasne, którzy światowi przywódcy mieli zasiadać w poszczególnych zarządach.

Biały Dom, który w piątek poinformował, że obu podmiotom zostaną powołani dodatkowi członkowie, nie odpowiedział natychmiast na prośbę o komentarz.

Waszyngton powiedział, że plan dla Gazy wszedł w drugą fazę – od wprowadzenia zawieszenia broni po rozbrojenie Hamasu, którego atak na Izrael w październiku 2023 r. spowodował masową izraelską ofensywę.

W piątek Trump mianował generała dywizji USA Jaspera Jeffersa na szefa Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych, których zadaniem będzie zapewnienie bezpieczeństwa w Gazie i wyszkolenie nowych sił policyjnych, które zastąpią Hamas.

Jeffers z operacji specjalnych Centralnego Dowództwa Stanów Zjednoczonych został pod koniec 2024 r. odpowiedzialny za monitorowanie zawieszenia broni między Libanem a Izraelem, który kontynuuje okresowe ataki wymierzone w bojowników Hezbollahu.

Pochodzący ze Strefy Gazy i były wiceminister Autonomii Palestyńskiej Ali Shaath został wcześniej wybrany na szefa komitetu zarządzającego.

Trump, deweloper, już wcześniej zastanawiał się nad przekształceniem zdewastowanej Gazy w strefę kurortów w stylu Riwiery, chociaż wycofał się z wezwań do przymusowego wysiedlania ludności.

Source link