Wczy jak to mówią, to sprawa Elona Muska? Pojawi się wiele uzasadnionych, słusznych komentarzy na temat jego przejęcia w tym tygodniu debaty na temat dziewcząt wykorzystywanych seksualnie w północnej Anglii, ale skąd ten konkretny kryzys i dlaczego teraz?
We wtorek po ataku na Keira Starmera i Jessa Phillipsa najbogatszy człowiek świata woskował łzawicę o swojej brytyjskiej „Nanie”kobieta zidentyfikowana jako Cora Amelia Musk z domu Robinson i matka ojca Muska, Errola. Jak pamiętacie, dorastał Errol Musk ojciec dwójki dzieci z własną pasierbicą, więc może biedny Elon po prostu dał się ponieść emocjom?
Aby nie było potrzeby powtarzać tej kwestii: Elon Musk związał się z Donaldem Trumpem, mężczyzną prawnie zdefiniowany jako drapieżnik seksualnywięc możemy założyć, że jego ostatecznym celem nie jest poprawa życia dziewcząt i kobiet. Wraz z Markiem Zuckerbergiem, który ogłoszone w adresie wideo w tym tygodniu, gdy Europa „instytucjonalizuje cenzurę”, Musk toczy już spór z Wielką Brytanią i Europą w związku z ich zaostrzeniem stanowiska wobec platform naruszających przepisy dotyczące treści. Po zamieszkach w Anglii i Irlandii Północnej w sierpniu ubiegłego roku Starmer ostrzegł platformy mediów społecznościowych, że użytkownicy promujący dezinformację prowadzącą do przemocy staną przed sądem, co doprowadza Muska do szału.
Więc nie lubi tego gościa. Nie wyjaśnia to jednak, dlaczego ten konkretny temat historycznego wykorzystywania seksualnego dzieci i niepowodzenie lokalnej policji w dochodzeniu w tej sprawie tak kompleksowo postawiły Muska na krawędzi. Język jego postów na X w tym tygodniu był zabarwiony histerią – „ludobójstwo gwałtu” – i rodzaj wiktoriańskiego sentymentalizmu wyrażającego się w sformułowaniach przypominających ocieranie spodni, takich jak „bezbronne dziewczynki”.
Trzymając się paznokci, Musk w końcu wpadł w taką wściekłość, że przywołał na myśl biedną Nanę Corę, przywołując obraz swojej babci z dawnych czasów w Liverpoolu, gdzie, jak pisze, sprzątała domy – choć ktoś lubi myśleć była też małą dziewczynką zapałek i prawdopodobnie kominiarzem. Mogła, jak szaleńczo sugeruje Musk, „jedną z biednych dziewcząt z klasy robotniczej, która nie miała nikogo, kto mógłby ją chronić, a która mogła zostać uprowadzona we współczesnej Wielkiej Brytanii”.
W świecie, w którym żyjemy, wykorzystywanie dziewcząt w północnej Anglii było bardzo realne, a rzeczywiste i skrajne niesprawiedliwości zostały szczegółowo opisane przez dziennikarzy i działaczy, takich jak Julie Bindel w swoim przełomowy raport w „The Times” w 2007 r., źródła, którego Musk z jakiegoś powodu nie zdecydował się zacytować. Jak musi wiedzieć, oskarżenia o wykorzystywanie seksualne dzieci to jedna z najszybszych i najskuteczniejszych przyczyn świętoszkowatego oburzenia, wezwanie do broni dla pewnego rodzaju mężczyzny, który w abstrakcji uwielbia bronić kobiety, ale może, mówiąc grzecznie, walczyć z nimi w prawdziwym życiu.
Połączenie drastycznych i radykalnych oskarżeń, niechlujnego traktowania faktów i brutalnego języka stawia komentarz Muska na temat brytyjskiego skandalu związanego z wykorzystywaniem dzieci dokładnie w zgodzie z innymi niedawnymi epizodami podżegania do nienawiści przez tłum, w tym z „pierścieniem pedofilskim” Pizzagate teoria spiskowa oraz szatańska panika związana z wykorzystywaniem dzieci z głębszej przeszłości. Fakt, że w tej sprawie są prawdziwe ofiary, sprawia, że wykorzystanie ich przez Muska staje się jeszcze bardziej groteskowe.
To, co pozostaje dziwne u Muska, to wilcza radość, jaką zdaje się czerpać z tego rodzaju potyczek. To standardowe podejście trolla, ale dzieje się tu coś innego, co nie ma nic wspólnego z poruszanym tematem, a wszystko ma związek z ambicją Muska na wzór Davida Brenta, aby być postrzeganym nie tylko jako geniusz technologii, ale przede wszystkim root, jako artysta. Z wypowiedzi Muska jasno wynika, że nie tylko trolluje; w jego mniemaniu dostarcza treści. Chce uwagi, ale nie może to być byle jaka uwaga. To tak, jak aktor z najwyższej półki, który bierze gitarę i tworzy „zespół”, a ludzie wokół niego – „tak, Johnny, jesteś prawdziwą gwiazdą rocka! Jesteś legendą muzyki!” – wzbraniają się od udawania, że dzieje się to naprawdę.
Musk nie musi tego robić. Jak powiedziano w milionach podcastów biznesowych i technologicznych, sprawiał dobre wrażenie jako osoba stosunkowo normalna. To absurdalne, że muszę to też mówić, ale on też jest, no wiesz, interesujący. Nie jest facetem od private equity, z którym nikt nie chce utknąć przy kolacji. A jednak jego kanał w X to sałatka z kiepskiego stand-upu, ponowne posty treści skierowanych przeciwko George’owi Sorosowi, wulgarne oburzenie i niekończące się zdjęcia jego Masywnych Rakiet. To desperackie i smutne, a biorąc pod uwagę rozmiar jego platformy, niebezpieczne.
Z pewnością jest to także rodzaj szaleństwa, gonić za szczytami posiadania bibliotek na X, podczas gdy twoją inną pracą jest podbój Marsa. Módlmy się wszyscy o rychły przełom w technologii rakiet dalekiego zasięgu, aby Musk mógł wrócić do tego, w czym jest dobry – i zostawić dyskurs i resztę z nas w spokoju.
-
Czy masz opinię na temat kwestii poruszonych w tym artykule? Jeśli chcesz przesłać odpowiedź zawierającą maksymalnie 300 słów e-mailem, aby uwzględnić ją w publikacji w naszym beletrystyka odcinek, proszę kliknij tutaj.


















