CHICAGO — To nie piankowe kapelusze do tarcia sera nagle stały się nowym elementem garderoby Chicago Bears. To nie liderzy Bears atakują graczy Green Bay Packers za to, że twierdzili, że „wybraliby” sobotni mecz play-off tylko po to, by zyskać szansę na zakończenie sezonu w Chicago. Nie jest to nawet przemówienie w szatni wygłoszone po meczu głównego trenera Bears, Bena Johnsona, który w fragmencie, który ostatecznie został opublikowany w mediach społecznościowych Chicago, wrzasnął „F*** the Packers”.
To nie te słowa. To nie są drwiny zemsty. Pod tym wszystkim kryje się arogancja konkurencyjna.
Reklama
To właśnie sprawia, że wydaje się, że te Niedźwiedzie zmieniają się w znaczący sposób.
Było to widać pod koniec czwartej kwarty w sobotę na linii 25 jardów Packers – w pierwszej i 10-tej akcji na 1:48 przed końcem. Przegrywając 27-24, ale mając Packers depczących po piętach, Johnson zarządził zagranie rozgrywającego Caleba Williamsa, które Chicago ćwiczyło i cierpliwie oszczędzało przez prawie miesiąc. Po wcześniejszym ustawieniu stołu z ekranem ustawionym płasko i w tym samym położeniu, Bears nagle poczuli, że obrona Green Bay przechyla się. Błąd był w zasięgu ręki.
Piłka pękła. Williams sfałszował kolejny ekran, aby oszukać Luthera Burdena III w mieszkaniu. Narożnik Packers, Carrington Valentine, ugryzł mocno, wierząc, że jego odpowiedzialność – skrzydłowy Bears DJ Moore – wkrótce przeszkodzi w grze. Zamiast zatrzymać się i ustawić przed Burdenem, aby rzucić blok, Moore minął Valentine’a wzdłuż linii bocznej.
Johnson zauważył to w ciągu mikrosekundy. Jego rozgrywający zauważył to szybciej, w połowie ruchu rzucającego, zanim Valentine zrozumiał, co się właśnie stało. Teraz liczyło się tylko to, że Williams zrobił jedną rzecz, która frustrująco mu umykała w różnych momentach jego krótkiej kariery w NFL: uderzał najłatwiej z najłatwiejszego. Trasa bezkontaktowa, na której Moore wyglądał jak człowiek biegający Lake Shore Drive w jednoosobowym maratonie. Coś, co ćwiczysz przez miesiąc, a następnie wdrażasz, gdy przeciwnik oznajmi, że chce cię wykończyć po sezonie.
Reklama
Coś takiego jak Ben Johnson i Caleb Williams oraz powroty w czwartym kwartale, które stały się Chicago Bears. Konkurencyjność, dzięki której uwierzysz, że możesz to zrobić. Arogancja, aby to wykonać. Oraz portret przyziemienia z 25 jardów, który popycha Chicago do minięcia przeciwnika po raz siódmy w tym sezonie – i drugi raz przeciwko Packersom – i wygrywa dzięki dzikiej karcie 31-27 na Soldier Field. Williams nazwał to później „idealną grą”.
„Kiedy światła są jasne, on jest jaśniejszy niż tamte światła dzisiaj” – powiedział Moore o Williamsie.
I Williamsa? Podkreślił to czymś bardziej osobistym.
Reklama
„Chcieli nas” – powiedział. „To właśnie słyszałem. Chcieli tego i dostali. „
Tak, Packers to zrobili. Po tygodniu, kiedy obrońca Keisean Nixon i skrzydłowy Christian Watson powiedzieli mediom, że to jest mecz play-off, jakiego oczekiwali. Okazja do wyrównania po tym, jak Moore, Williams and the Bears strzelili do Packers (22-16) w dogrywce w 16. tygodniu, zdobywając przyłożenie po 46 jardach. To był moment, który zranił Green Bay i ośmielił Chicago, które prawie przegrało ten mecz w regulaminowym czasie, ale odzyskało kopnięcie ze spalonego i w ostatnich minutach regulaminowego czasu gry zremisowało 10-punktową czwartą kwartą.
Ten moment został przyćmiony w sobotę, gdy Bears odrobili stratę do przerwy 21-3 i zdobyli absurdalne 25 punktów w czwartej kwarcie, co spowodowało, że Green Bay wkroczyło w fazę pozasezonową. Packers przegrali cztery ostatnie mecze w sezonie zasadniczym, a następnie piąty mecz z rzędu w sobotę, co rodzi pytania, czy Matt LaFleur – któremu pozostał rok kontraktu – może zostać dziewiątym głównym trenerem NFL zwolnionym w tym sezonie.
Dwukrotnie LaFleur był pytany o swoją przyszłość w Green Bay. Dwukrotnie odmówił rozmowy na ten temat.
Reklama
Zamiast tego wspomniał, że jego zespół wyglądał na „rozczochranego” w drugiej połowie i starał się poradzić sobie z presją Bears na rozgrywającym Jordanie Love w trzeciej i czwartej kwarcie. Zapytany, czy w zespole brakowało opanowania, nazwał to „świetnym pytaniem”. Zapytany o dojrzałość zespołu, stwierdził, że jest to „świetne pytanie”.
„Z pewnością moim zadaniem jest znaleźć odpowiedzi na te pytania” – powiedziała LaFleur.
W prawdopodobnie największej historycznej rywalizacji NFL, oto, czym nagle stali się Niedźwiedzie. Zespół, o którym Packers nie tylko muszą myśleć, ale wręcz chcą wyrównać rachunki w tych play-offach. Franczyza, której główny trener znajduje się w Johnsonie, który rozpoczął swoją kadencję od oświadczenia, jak bardzo lubił pokonywać Green Bay, gdy był koordynatorem ofensywy Detroit Lions, a następnie swój najnowszy rozdział zakończył wpompowywaniem kwasu akumulatorowego w żyły rywalizacji przemówieniem po meczu zatytułowanym „F*** the Packers”.
Jak ujął to później Johnson: „Prawdopodobnie na początku tygodnia z ich budynku na północy dobiegało nieco więcej hałasu, co słyszeliśmy głośno i wyraźnie – zarówno zawodnicy, jak i trenerzy. Więc ten coś dla nas znaczył. „
Reklama
Jeśli oznaczało to coś dla Johnsona, oznaczało wszystko dla fanów Bears, którzy trzymali Soldier Field na nogach i trząsli się przez praktycznie całą czwartą kwartę, osiągając nową, gorączkową grę po każdym niecelnym golu z gry, niecelnym odbiorze i nieudanym zadaniu w obronie. Zostali także na chwilę po zwycięstwie, śpiewając serenady Johnsonowi, Williamsowi, Moore’owi i każdemu zawodnikowi Bears w zasięgu słuchu.
Wszystko z przekonaniem, że jest to przejażdżka prawdziwa, trwała i tak naprawdę dopiero się rozpoczynająca. Przepełniony wiarą w to, że gdy będzie czwarta i 8, a Bears przegrywają 27-16 pod koniec czwartej kwarty, Williams może przetoczyć się na lewą stronę i uniknąć obrońcy, a następnie wykonać łukowe podanie w dół do skrzydłowego Rome Odunze, którym nie ma żadnego interesu ani rzucania mechaniką ciała. Że ten skład jest młody, rośnie i staje się coraz lepszy dzięki rozgrywającemu, niezależnie od tego, czy jest to Burden, rozgrywający Kyle Monangai, czy wciąż szukający swojej drogi Odunze. A może najlepsze ze wszystkich znalezisk – debiutant Colston Loveland, który wygląda, jakby w końcu miał szansę stać się czynnikiem kształtującym ligę w trudnych sytuacjach.
Wszyscy ci gracze złożyli swoje odciski palców w sobotni wieczór. I wszyscy pozostawili ten ślad z arogancją, która ma posmak tego, jak Packersi zachowywali się w tej rywalizacji. Coś w rodzaju zarozumiałości Aarona Rodgersa, która sugeruje własność. Należało to już wcześniej do Green Bay, ale w sobotni wieczór wydawało się, że równowaga sił ulegnie zmianie.
Zapytany, jakie przesłanie chciałby przekazać w sobotni wieczór, Williams odpowiedział z całkowitą jasnością.
Reklama
„Jesteśmy tutaj” – powiedział. „I zostanę tu przez jakiś czas, taki jest mój plan. Będę tutaj z trenerem, wygram kilka meczów, będę w tych momentach i wyjdę zwycięsko. Taki jest sposób myślenia na teraz, w tym roku. Taki jest także sposób myślenia na przyszłość. „
Jeśli istnieje przestrzeń, w której rywalizacja i arogancja odnajdują równowagę, to właśnie tak to wygląda. A Chicago Bears nie boją się o tym mówić i grać.


















