Jedyny mięsień, który potrafię z całą pewnością zidentyfikować, to ten podany w białym winie, szalotce i sosie czosnkowym, a właściwie jest to małż, więc jestem równie zaskoczony, jak każdy, gdy dowiedziałem się, że zapisałem się na siłownię. W przeszłości moje członkostwo w siłowni polegało na wycieczce, konieczności zabrania ręcznika i niepodpisywaniu się na przerywanej linii. Tym razem jest inaczej, bo nie kazano mi zabrać ze sobą ręcznika. Biorę ze sobą ręcznik, chociaż nie jestem pewien, gdzie są przebieralnie. Wygląda na to, że tym razem pójście na siłownię zaczęło się od leku wejściowego, czyli sesji fizjoterapii w moim szpitalu onkologicznym.

Chodziłam do nich raz w miesiącu na godzinę i dostawałam ćwiczenia z tymi grubymi, rozciągliwymi taśmami, z którymi nie wiesz, co zrobić, dopóki ci nie powiedzą, co z nimi zrobić. A potem pewnego dnia fizjoterapeuta półszeptem do mnie szepnął, że prowadzi zajęcia na siłowni dla pacjentów chorych na raka, aby pomóc im poprawić kondycję, i pomyślał, że mogę na nich skorzystać.

W przeszłości unikałam siłowni, bo nie chciałam znajdować się w sytuacji, w której było wielu umięśnionych mężczyzn, a ja wyglądałam jak pudding.

Ale pomysł pójścia na siłownię sprawdza się w moim przypadku, ponieważ sesja jest przeznaczona dla sześciu pacjentów chorych na raka z dwoma fizjoterapeutami pod ręką, którzy opracowują programy ćwiczeń, pokazują, jak korzystać z maszyn i upewniają się, że nie robię niczego, co mogłoby pogorszyć moją przepuklinę.

Jedyne, co mi nie pasuje, to to, że jest to środa. To mój zwykły dzień chemioterapii, a kiedy tak się nie dzieje, radzę sobie ze skutkami ubocznymi chemioterapii.

Program składa się z sześciu sesji dla jednego pacjenta, z możliwością dopłaty za dodatkowe. I jak dotąd udało mi się uczestniczyć w 50% moich sesji.

Przez pierwszy tydzień zmagałem się z efektami ubocznymi, których nie chciałbyś doświadczyć podczas wyciskania na nogi, więc nie udało mi się. Udało mi się w drugim tygodniu, hurra. W trzecim tygodniu poprosiłem, aby sesje chemioterapii odbywały się tylko popołudniami, podczas gdy realizuję program ćwiczeń, ale moją porę leczenia przesunięto z rozpoczęcia o 11:00 (co dałoby mi wystarczająco dużo czasu na dotarcie z siłowni do szpitala) na 9:30.

W przyszłym tygodniu chemioterapia ma się rozpocząć o 8:30, więc trzymam kciuki, żeby można było to zmienić.

Nie robię tego w ramach postanowienia noworocznego, ale dlatego, że straciłem dużo siły i wytrzymałości mięśni od czasu rozpoczęcia leczenia raka latem 2023 roku.

Pielęgniarka powiedziała mi kiedyś, że nigdy nie odzyskam sprawności, którą osiągałam przed chemioterapią i immunoterapią co dwa tygodnie. To może być prawda i leki spowodowały u mnie stany nie do pozazdroszczenia, takie jak osteoporoza, ale chcę spróbować być tak aktywna, jak tylko mogę.

Jedynym moim problemem, poza poważnym problemem nieuleczalnego raka jelita grubego, jest to, że chodzenie na siłownię jest nudne. To naprawdę, naprawdę nudne.

Jest bardziej nudna niż rozmowa, którą prowadzili niektórzy znajomi, zanim zacząłem biegać, po maratonie w Cardiff, podczas którego omawiali, jakie mają buty do biegania. Może to być nawet bardziej nudne niż dzień, w którym dziecko zabiera rodziców na zakupy w celu zakupu nowej sofy.

Teraz rozumiem, dlaczego tak długo zajęło mi zapisanie się na siłownię i dlaczego wolałem biegać na świeżym powietrzu, a hantle w domu, kiedy byłem zdrowy.

Wtedy trenowałem do półmaratonu, brałem udział w wyścigu w kraju Europy Wschodniej, brałem prysznic, a potem spędzałem miły weekendowy urlop.

Teraz rozumiem, dlaczego ludzie już rozważają porzucenie noworocznego postanowienia „więcej chodź na siłownię”. Ale na razie będę wytrwała, ponieważ dzięki temu czuję się lepiej, a wszystko, co przynosi taki efekt, jest z pewnością dobrą rzeczą.

Ćwiczenia fizyczne zdecydowanie mają pozytywny wpływ na nastrój, chyba że przegrają 11:0 w meczu piłki nożnej Ligi Niedzielnej, więc mogą być czymś, co specjaliści od nowotworów zalecają swoim pacjentom.

W Daily Express przez ostatni rok prowadziliśmy kampanię Cancer Care, aby zapewnić wszystkim pacjentom chorym na raka dostęp do wsparcia w zakresie zdrowia psychicznego zarówno w trakcie leczenia, jak i po jego zakończeniu.

Jak dotąd jedyną barierą jest to, że specjaliści onkolodzy nie doceniają faktu, że wsparcie to nie musi mieć formy usług psychologicznych na wysokim poziomie, jeśli nie jest to wymagane.

Mam nadzieję, że w tym roku zobowiążą się do zapewnienia swoim pacjentom potrzebnego wsparcia i zdadzą sobie sprawę, że częścią tego mogą być np. program ćwiczeń na siłowni.

Source link