Dawny BBC korespondentka królewska Jennie Bond powiedziała, że dzieje się tak dlatego, że nadal jest synem króla, nadal znajduje się w linii sukcesji i służył w Afganistanie.
W rozmowie z „The Mirror” Bond powiedział: „Myślę, że byłaby to słuszna decyzja o przywróceniu mu bezpieczeństwa. Jak konsekwentnie przekonuje, nic się nie zmieniło w kwestii poziomu zagrożenia, przed którym stoi.
„Nadal jest synem króla, nadal piątym w kolejce do tronu i, co najważniejsze, nadal byłym oficerem armii, który służył i zabijał w Afganistanie. On i jego rodzina są oczywistymi celami”.
Uważa się, że jeśli w ciągu najbliższych kilku tygodni zapadnie decyzja w sprawie uprawnień Harry’ego do bezpieczeństwa w Wielkiej Brytanii, będzie to miało wpływ nie tylko na księcia, ale także na jego dzieci.
Dzieje się tak dlatego, że 41-letni książę konsekwentnie to podkreśla uważa, że Wielka Brytania jest zbyt niebezpieczna przyprowadzić żonę Meghan Markle i ich dzieci, sześcioletni książę Archie i czteroletnia księżniczka Lilibet.
Uważa się jednak, że jeśli odzyska ochronę policyjną, Harry może nie wystawiać już samodzielnych wizyt w Wielkiej Brytanii, a zamiast tego mogłaby dołączyć do niego rodzina, którzy zwykle pozostają w swojej rezydencji w Montecito.
Bez wątpienia zostanie to przyjęte z radością przez króla Karola, który podobno jest zdenerwowany brakiem kontaktu i więzi, jakie utrzymuje ze swoimi wnukami w Ameryce.


















