W miarę wzrostu napięcia w związku z utrzymującą się przemocą w izraelskim pożarze zginęło co najmniej trzech Palestyńczyków w dwóch oddzielnych incydentach na terenie enklawy.
Medycy powiedzieli, że jeden Palestyńczyk zginął w dzielnicy Tuffah w mieście Gaza, na obszarze pod kontrolą Palestyny, podczas gdy dwóch innych zginęło w mieście Bani Suhaila na wschód od Khan Younis, obszarze, który Izrael nadal zajmuje.
Izraelskie wojsko nie skomentowało tych dwóch incydentów.
Walki w dużej mierze osłabły, odkąd Izrael i palestyńska grupa Hamas zgodziły się na zawieszenie broni w październiku, dwa lata po rozpoczęciu wojny, ale nie ustały całkowicie. Izrael i Hamas przerzuciły się na siebie winą za naruszenie porozumienia.
Urzędnik Hamasu powiedział wczoraj agencji Reuters, że grupa wezwała mediatorów do interwencji w celu zaprzestania „codziennych izraelskich zabójstw, które mają na celu wykolejenie porozumienia o zawieszeniu broni”.
Od czasu rozejmu zginęło ponad 440 Palestyńczyków, w większości cywilów, według urzędników ds. zdrowia w Strefie Gazy, a także trzech izraelskich żołnierzy.
Tymczasem w szpitalu w Gazie oddziały są wypełnione pacjentami, którzy obawiają się, że zostaną pozostawieni bez opieki, jeśli Organizacja Lekarze bez Granic (MSF) zostanie wymuszona na mocy izraelskiego zakazu, który ma wejść w życie w marcu.
W zeszłym miesiącu Izrael ogłosił, że od 1 marca uniemożliwi 37 organizacjom pomocowym, w tym MSF, prowadzenie działalności w Gazie z powodu nieprzedstawienia szczegółowych informacji na temat ich palestyńskiego personelu.


















