DWedług nich onald Trump podczas swojej pierwszej kadencji złożył 30 573 „fałszywych lub wprowadzających w błąd” twierdzeń obliczenia opublikowane w 2021 r. przez „Washington Post”. To około 21 fibsów dziennie. Za drugim razem nadal jest w tym twardy, codziennie okłamując Amerykanów i świat. Lekceważenie przez Trumpa prawdy i uczciwości w życiu publicznym – ponownie widoczne w jego nikczemnej odpowiedzi na śmiertelna strzelanina w Minneapolis – jest niebezpiecznie niemoralne.
Atut ogłoszono w zeszłym tygodniu że jedynym ograniczeniem jego władzy jest „moja własna moralność, mój własny umysł”. To wiele wyjaśnia. Jego pojęcie dobra i zła jest całkowicie subiektywne. Jest swoim własnym doradcą etycznym i prawnym, swoim własnym kapłanem i spowiednikiem. On jest kościołem jednego. Trump okłamuje siebie i wszystkich innych. A wynikające z tego szkody są zgubne. Kosztuje to życie, szkodzi demokracji i niszczy zaufanie między narodami.
Podobnie jak wyborcy w USA, zagraniczni przywódcy przyzwyczaili się do chronicznych kłamstw prezydenta. Jednak cena za pobłażanie temu, nie nagłaśnianie tego i niezajmowanie stanowiska rośnie wykładniczo, w miarę jak jego zachowanie staje się coraz bardziej dyktatorskie i nieobliczalne. Kłamstwa i oszustwa Trumpa są częstym czynnikiem obciążającym w trzech trudnych do rozwiązania współczesnych kryzysach międzynarodowych.
On fałszywie twierdzina przykład, że chińskie i rosyjskie okręty wojenne są „wszędzie” na Grenlandii, co powoduje konieczność przejęcia przez USA. Ahoj tam! Jakie statki? – pyta minister spraw zagranicznych Danii Lars Løkke Rasmussen, który w przeciwieństwie do budowniczego imperium Waszyngtonu wiedza z pierwszej ręki samorządnej wyspy. Grenlandczycy uznają komentarze Trumpa za nonsens.
Dania wskazuje, że wydaje miliardy na Grenlandii i że rzekomy jest zalew chińskich inwestycji kolejny wariat Białego Domu. Sondaże wskazują na Grenlandczyków sprzeciwiać się aneksji lub sprzedaż Trumpowi. Wolą niepodległość, którą można oczekiwać, że zrozumieją Stany Zjednoczone obchodzące 250. rocznicę rustykacji króla Jerzego III. Trump mówi, że chce zabezpieczyć Grenlandię. Prawdę mówiąc, chce zabezpieczyć jej bogactwa mineralne i ponownie powiększyć Amerykę.
Prawdziwy potok kłamstw poprzedził zamach stanu w Wenezueli, który miał miejsce w ostatni weekend. Trump twierdził bez dowodów, że przywódca kraju Nicolás Maduro był „narkotykowy terrorysta” szef kartelu. Jego administracja zabiła ponad 100 osób na łodziach na Morzu Karaibskim i Pacyfiku w związku z bezpodstawnym podejrzeniem przemytu narkotyków. Fałszywie ogłosił, że USA są w stanie wojnybezprawnie uzurpując sobie konstytucyjną władzę Kongresu.
Prawda jest taka, że Trump od czasu swojej prezydentury przeprowadził osobistą zemstę na Maduro Plan zmiany reżimu nie powiódł się w 2018 r. Prawda jest taka, jak przyznaje teraz Trump, że głównym celem zamachu stanu nie jest przywrócenie demokracji – choć z opóźnieniem zgodził się spotkać liderka opozycji María Corina Machado. Nie ma na celu „ratowania” narodu Wenezueli ani ochrony bezpieczeństwa USA. Celem jest olej. Trump bezwstydnie i bezwzględnie plądruje kraj, grożąc jednocześnie Meksykowi, Kubie i Kolumbii.
Trump twierdzi, że ma „plan” rządzić Wenezuelą w sposób nieokreślony. To kolejny pasztet wieprzowy. Z nienaruszonymi siłami zbrojnymi i milicją, z represyjnym reżimem Maduro nadal na miejscua wraz z ośmieloną opozycją demokratyczną zdecydowaną zdobyć władzę, kraj zmierza do ostatecznej rozgrywki. Tylko głębsza, przedłużająca się interwencja wojskowa USA – którą Trump igra – może powstrzymać pogrążanie się w chaosie. Ryzykuje bałkańskie bagno u progu Waszyngtonu w Ameryce Łacińskiej.
Skoro mowa o bagnach, pomyśl o tym dla Ukrainy – trzecia strefa konfliktu, w której niezdolność Trumpa do odróżnienia dobra od zła i odróżnienia prawdy od kłamstwa wyrządza ogromne szkody. Trump kłamał, twierdząc, że z łatwością może zakończyć wojnę z Rosją w ciągu 24 godzin. Udaremniany, wielokrotnie obiecywał, że będzie ostrożny z Władimirem Putinem. Raz po raz ten uśmiechnięty złoczyńca – kolejny zagorzały kłamca – zręcznie poprawiał mu humor, po czym wznawiał bombardowanie. Trump raz po raz słabo się wycofuje, zwykle obwiniając niewinnego przywódcę Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
Dwulicowość Trumpa podważa wysiłki sojuszników na rzecz podtrzymania walki Kijowa. Pewnego dnia z satysfakcją przyjmuje obrzydliwe pochwały przywódców NATO; jego sekretarz generalny Mark Rutte nazywa go „TatuśNastępny, on kpi z sojuszu i twierdzi, że Europie grozi „cywilizacyjne wymazanie”. W zeszłym tygodniu zażądał NATO nie pomoże USA w sytuacji awaryjnej. Kolejne kłamstwo. Dokładnie to samo zrobiła po atakach terrorystycznych z 11 września i podczas 20 lat błędów w Afganistanie.
Dzisiejsze równoległe kryzysy – Grenlandia, Wenezuela i Ukraina – mają inne wspólne czynniki, pomijając nieuczciwość Trumpa. We wszystkich trzech przypadkach słabość i podziały Przywódcy europejscyi UE jako instytucji zostały w alarmujący sposób zdemaskowane. Z pewnością teraz Europa musi w końcu zaakceptować, że nie może ufać temu prezydentowi ani na nim polegać. W tym zniechęcającym kontekście geopolitycznym Brexit nie wygląda już jak głupi błąd. Wygląda to prawie samobójczo.
Brak szacunku dla prawa międzynarodowego, lekceważenie suwerennych praw i niezależności terytorialnej oraz ciągłe zastępowanie porządku opartego na zasadach wspieranego przez ONZ neoimperialnymi strefami wpływów są widoczne we wszystkich trzech kryzysach. Oznacza to także niepowodzenie w obronie demokratycznych praw zwykłych ludzi. Stany Zjednoczone arogancko i nielegalnie wykluczyły wybory w Wenezueli. Rosja próbuje zabić demokrację na Ukrainie. Grenlandczycy mówią, że sami muszą zdecydować o swojej przyszłości. Ale kto ich słucha?
Wiele z tych szerszych trendów było już dobrze ugruntowanych. Jednak destabilizująca, pozbawiona zasad, bezprawna, chaotyczna i zasadniczo niemoralna działalność Trumpa w 2025 r. niewątpliwie zadziałała jako katalizator i środek przyspieszający. Ze wszystkich tych chorób jego moralna niegodziwość jest największa. To psuje, nęka, zaciemnia i zatruwa ludzkość świata. Jest toksyczny dla wszystkiego, czego dotknie. Trumpizm to choroba żrąca. Jego ostatnie ofiary są w Minneapolis i Portland. Prawdę mówiąc, są wszędzie.
Aby zmanipulować Marka Twaina: „Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, przeklęte kłamstwa i… Donalda Trumpa.” Amerykanie i ich zbyt nieśmiali przyjaciele w Wielkiej Brytanii i Europie muszą ze większą stanowczością mówić władzy prawdę – zanim Trump, podobnie jak powszechnie znienawidzony Jerzy III, zrobi coś naprawdę szalonego.


















