Powtarzanie przez Donalda Trumpa tematów rozmów Rosji w jej wojnie z Ukrainą od dawna jest powodem do niepokoju i konsternacji na Zachodzie.

Teraz jeszcze bardziej niepokojący kremlowski precedens z czasów zimnej wojny został wywołany fiksacją amerykańskiego prezydenta na punkcie przejęcia władzy Grenlandia – przeprowadzania ataków na sojuszników wojskowych.

Związek Radziecki dwukrotnie najechał swoich sojuszniczych partnerów komunistycznych, wdając się w długi ideologiczny i militarny konflikt z kapitalistycznym Zachodem, i otwarcie zapewnił sobie prawo do ingerencji w sprawy innych sojuszników, jeśli odstąpią oni od polityki dyktowanej przez Moskwę.

Powtarzające się zapewnienia Trumpa, że ​​Stany Zjednoczone „potrzebują” Grenlandii ze względów bezpieczeństwa narodowego, oraz jego odmowa wykluczenia przejęcia jej siłą militarną postawiły Waszyngton na kursie kolizyjnym z Daniasojusznika NATO sprawującego suwerenność nad autonomicznym, samorządnym terytorium. Trump powiedział, że „może to być wybór” między przejęciem kontroli nad Grenlandią a utrzymaniem NATO w stanie nienaruszonym.

Gdyby Trump napierał, kroczyłby – być może nieświadomie – podobną ścieżką do tej, którą podążał Związek Radziecki, który najechał rządzone przez komunistów europejskie kraje sojusznicze Układu Warszawskiego, zimnowojennego odpowiednika zdominowanego przez Moskwę bloku wschodniego NATO.

Wojska radzieckie wkroczyły na Węgry w 1956 roku stłumienie powstania ludowego, które groziło obaleniem reżimu komunistycznego w Budapeszcie, a w krwawych walkach ulicznych zginęło nawet 3000 osób.

W 1968 r. wystawiła się w Moskwie inwazja – tym razem z udziałem sił z innych krajów Układu Warszawskiego – na Czechosłowację stłumić liberalizującą Praską Wiosnę, której przewodził komunistyczny przywódca kraju Aleksander Dubczek, który zapoczątkował nowe wolności mające na celu stworzenie „socjalizmu z ludzką twarzą”.

W przeciwieństwie do omawianego przez Trumpa najazdu na Grenlandię, działania sowieckie nie miały na celu bezmyślnego lekceważenia ich wpływu na Układ Warszawski, ale miały na celu jego uratowanie. Węgierski przywódca Imre Nagy, który później został stracony za rolę w buncie w 1956 r., podczas powstania próbował wycofać kraj z sojuszu.

„Użycie siły przez Związek Radziecki[…]było zupełnie inną sytuacją, ponieważ nie był zaangażowany w podbój terytorialny, ale próbował chronić integralność sojuszu, zapobiegając powstaniu reżimów, które mogłyby ustąpić” – powiedział Charles Kupchan, członek Rady ds. Stosunków Zagranicznych i były dyrektor ds. europejskich Białego Domu za czasów Baracka Obamy i Billa Clintona.

„W przypadku NATO mamy do czynienia z sojuszem, który jest zjednoczony i cieszy się niezwykłą solidarnością od początku zimnej wojny. Zatem pomysł, że Stany Zjednoczone mogłyby znaleźć się w stanie wojny z sojusznikiem NATO, naprawdę przeczy wyobraźni.”

Mette Frederiksen ostrzegła, że ​​amerykańskie próby zajęcia Grenlandii siłą zniszczą NATO. Zdjęcie: Tschaen Eric/ABACA/Shutterstock

Aby zapobiec urzeczywistnieniu się tej wizji, Dania mogłaby powołać się na Artykuł 4 NATO, prosząc o konsultacje w ramach sojuszu, powołując się na bezpośrednie zagrożenie. Jeżeli Stany Zjednoczone następnie zaatakują, a Dania spróbuje powołać się na Artykuł 5, który przewiduje, że pozostali członkowie sojuszu przybędą do jego zbiorowej obrony, może to postawić Waszyngton na militarnym kursie kolizyjnym z resztą sojuszu.

Kupchan bagatelizował perspektywy takiego scenariusza „z innego świata” i argumentował, że poprzednie wewnętrzne spory w NATO – takie jak groźby USA wobec Wielkiej Brytanii i Francji w czasie wojny Kryzys sueski w 1956 roraz zaciekły francusko-niemiecki sprzeciw wobec inwazji na Irak w 2003 r. – nie doprowadziły do ​​konfliktu zbrojnego.

„To Biały Dom postrzega siebie jak z reality show” – powiedział. „Nie żyjemy jeszcze w świecie, w którym Stany Zjednoczone przygotowują się do ataku na sojusznika”.

Jednak nawet jeśli obecne napięcia ustaną, długoterminowy wpływ sowieckiego zachowania wobec Układu Warszawskiego – który rozpadł się w 1989 r., gdy jeden wschodnioeuropejski reżim komunistyczny za drugim tracił władzę – może być lekcją dla NATO.

„To był tak naprawdę początek upadku Związku Radzieckiego, ponieważ znalazł się on w sytuacji, w której nie mógł ufać własnym sojusznikom, a w dużej mierze było to spowodowane jego własnym zachowaniem” – powiedział John Lewis Gaddis, profesor historii na Uniwersytecie Yale i biograf George’a Kennanaamerykańskiego dyplomaty, który był pionierem zachodniej antykomunistycznej strategii powstrzymywania.

„Jest tu kilka lekcji na temat celu sojuszu. Nie chodzi tylko o odstraszanie przeciwników, ale także o odzwierciedlenie interesów pozostałych członków, czasem mniejszych członków sojuszu. Sojusz jest o wiele silniejszy, jeśli chcą oni w nim być, niż gdyby był zmuszany przez największą w nim siłę. „

Wnioski można łatwo zastosować do interesów Stanów Zjednoczonych na Grenlandii, gdzie Stany Zjednoczone posiadają bazy wojskowe od 1941 r., po ich założeniu za czasów Franklina D. Roosevelta, gdy ten przygotowywał się do przystąpienia do drugiej wojny światowej po stronie Wielkiej Brytanii przeciwko Hitlerowi.

„Z pewnością można argumentować, że Grenlandia zajmuje strategiczną pozycję i niewykluczone, że za kilka lat będzie bezbronna wobec Chińczyków lub odradzającego się Rosja– powiedział Gaddis.

„Ale Amerykanie mają już bazy na Grenlandii. I wydaje mi się, że dużo łatwiej byłoby je utrzymać, a w razie potrzeby rozbudować, przy współpracy rządu duńskiego, a nie przy tego rodzaju jednostronnych prowokacjach. Trump po prostu stwarza sobie niepotrzebne tarcia.”

Source link