Przez większość nocy w zeszłym roku Darlene Hamilton spała cztery godziny i budziła się około 4:30. Chciała spać, ale nie mogła.
Zamiast tego 66-latka rozpoczęła dzień w wynajmowanym domu w Altadenie w poranną ciemność od znanej rutyny, przeszukując strony internetowe lokalnych stowarzyszeń humanitarnych i zagubionych grup zwierząt w poszukiwaniu dwóch znajomych małych twarzy. Przez rok jej dni często zaczynały się i kończyły tym rytuałem.
Kiedy pewnego wietrznego wieczoru w styczniu 2025 r. wokół społeczności Hamiltona wybuchł pożar, pogrążył on życie niezliczonej liczby osób w chaosie. Strata ocalałych jest odczuwana na większą i mniejszą skalę, począwszy od cennego 80-letniego sklepu z narzędziami, którego już nie ma, po rodzinne zdjęcia lub spaloną suknię ślubną babci.
Hamilton straciła zielony dom w Altadenie, który dzieliła z mężem, smocze owoce i cenne ozdoby świąteczne, które zbierała przez całe życie. A najbardziej boleśnie straciła swoje dwa ukochane koty – Merlyna i Kiki.
Miała je przez 12 lat, przez pierwsze dni małżeństwa, śmierć matki, a także przez całą karierę grafika i dyrektora artystycznego. Podczas gdy Hamilton pracował w domu, Merlyn, 17-kilogramowy Maine Coon, zawsze siedział u jej boku, a Kiki, drobna, nieśmiała Calico, nigdy nie była daleko.
Ogień pojawił się na jej posesji w środku nocy, rozprzestrzeniając się z niemożliwą szybkością i pomimo najlepszych wysiłków Hamiltona, była zmuszona uciekać bez kotów. Zostawiła drzwi otwarte, zostawiając im drogę ucieczki.
Po tej strasznej nocy Hamilton nie tracił nadziei, że przeżyją. Szukała więc dalej, rozwieszając plakaty po zdewastowanym terenie.
Cicho obiecała Merlynowi i Kiki, że będzie ich szukać przez rok i jeden dzień.
„Muszę jeszcze poszukać. A jeśli oni tam są?”
„Byłem tam każdego dnia”
Styczeń 2025 r. miał przynieść na południu burzę, którą National Weather Service określiła jako „zagrażającą życiu”. Kalifornia.
Pożar był znanym zagrożeniem w Altadenie, mieście liczącym 43 000 mieszkańców, w którym Hamilton mieszkała z mężem, który pracuje w Laboratorium Napędów Odrzutowych NASA od 2012 roku. Ich dom stał na zboczu z przestronnym podwórkiem z przodu i z tyłu oraz kolekcją róż, którą jej mąż starannie pielęgnował. Sąsiad wyhodował grube kępy bambusa.
Merlyn, który według Hamiltona miał przyjazną i wyluzowaną osobowość surfera, oraz płochliwa i słodka Kiki, codziennie otrzymywały nadzorowane wizyty na podwórku, ale poza tym pozostawały w domu.
Hamilton mieszkał Los Angeles przez dziesięciolecia, zawsze w towarzystwie kocich towarzyszy. Pochodząca z Massachusetts, bardzo chciała uciec od mroźnych zim i zakochała się w południowej Kalifornii ze słońcem i Disneylandzie. Po drodze zaczęła interesować się angielskim tańcem country, takim jak w „Dumie i uprzedzeniu”, została instruktorką i założyła tętniącą życiem społeczność tańca historycznego.
Na początku stycznia Hamilton był skupiony na planowanym spotkaniu przy herbacie Jane Austen i odkładaniu ozdób bożonarodzeniowych. Niewiele widziała na temat pogody.
Jednak wieczorem 7 stycznia 2025 r. wiatrów nie dało się zignorować. Pożar zmusił już tysiące ludzi do ewakuacji Pacific Palisades, a w pobliskich górach San Gabriel wybuchł kolejny pożar, pożar w Eaton.
Myśleli, że ich dom w centrum miasta będzie bezpieczny, jak zawsze.
Przypomniała sobie, że mąż Hamilton zabezpieczał podwórko, wiązał parasole i rozglądał się po okolicy co 45 minut. Kiki spojrzała na nią nerwowo, po czym uciekła, aby się ukryć, podczas gdy przerażony Merlyn pozostał obok niej.
Późnym wieczorem zasnęła na krótko, siedząc prosto, po czym obudziła się, aby monitorować postęp płomienia. Ich dom znajdował się tuż poza strefą ewakuacji.
Wciąż siedziała na kanapie, gdy usłyszała trzask przypominający trzask kominka, ale znacznie głośniejszy, a potem coś w rodzaju petardy. Podeszła do drzwi i zobaczyła złote światło – bambus stał w płomieniach. Na jej podjeździe pojawiło się dwóch mężczyzn z wężami.
Hamilton szybko umieścił Merlyn w swoim nosidełku i poszedł szukać Kiki, ale gdy się odwróciła, wybiegł i uciekł. W domu włączył się alarm. Dym wypełnił pomieszczenie. Jej mąż walczył z ogniem na zewnątrz, a dwaj mężczyźni, nawet teraz dla niej obcy, weszli do środka, aby pomóc jej w ewakuacji. Nie mogła znaleźć kotów, a dym stawał się coraz gęstszy.
„Miałam Merlyna w klatce i gdybym go po prostu złapała i zaniosła tę klatkę do samochodu” – powiedziała, nie dokończywszy. „Nigdy bym nie pomyślał, że uda mu się tak wyrwać”.
Szukała wśród chaosu. A potem zostawiła otwarte drzwi i uciekła. Później czasami myślała sobie: „Powinienem po prostu zostać i szukać dalej”.
Gdy powoli odjeżdżała, płomienie pochłonęły Altadenę, tworząc scenę, która jej zdaniem przypominała strefę działań wojennych.
Para wróciła następnego dnia, przygotowana na zobaczenie szkód w posiadłości. Zamiast tego ich dom zniknął całkowicie i nie było śladu kotów.
Przygotowali żywność i wodę. Powrót na posesję w nadchodzących tygodniach stanie się niemożliwy, gdyż teren będzie zamknięty na mocy ścisłych nakazów ewakuacji. Hamilton zadzwoniła do wszystkich ośrodków ratowniczych, jakie mogła, lokalnego stowarzyszenia humanitarnego i innych jednostek położonych dalej, gdy dowiedziała się, że niektóre zwierzęta uratowane ze strefy pożaru zostały przetransportowane poza obszar – dodała. Oficjalna lista zmarłych zwierząt znalezionych w okolicy praktycznie nie zawierała opisów. Instalowała kamery i wieszała plakaty.
W końcu przybyła grupa wolontariuszy, aby pomóc parze w sortowaniu gruzów. Nawet w przypadku wysoce niszczycielskich pożarów często można odzyskać szczątki zwierząt, a nawet kremy. Ale nigdy nic nie znaleźli.
Niezliczona liczba innych osób również straciła swoje zwierzęta, a społeczność była chętna do pomocy.
„Ludzie, którzy przejeżdżali po okolicy, niektórzy nawet wrzucali ulotki do samochodów” – wspomina. „Byłam tam każdego dnia. Nie jestem w stanie zliczyć, ile osób opowiadało mi historie o tym, jak ktoś odzyskał kota sześć miesięcy później. „
Jeździła do schronisk w całym regionie, zapraszała przyjaciół w całym stanie, aby obejrzeli lokalne schroniska, i podjęła pracę detektywistyczną. Któregoś razu, gdy już nabrała potencjalnego tropu, pojechała do doliny, aby dojrzeć kota, który jej zdaniem mógł być Merlynem.
Altadena rok później
Rok po pożarze Hamilton i jej mąż wrócili do Altadeny. Mieszkają w wynajętym domu w okolicy nietkniętej przez płomienie. Unikała półek z karmą dla zwierząt i przypominają sobie swoje koty, gdy widzi ludzi przytulonych do własnych zwierząt podczas rozmów na Zoomie.
Ponieważ termin, do którego zobowiązała się prywatnie, minął i minął, Hamilton przygotowuje się do wycofania się z poszukiwań.
„Obiecałam to moim dzieciom” – powiedziała. „Wyobrażam sobie, że nadal będę w pewnym sensie patrzeć”.
Kiedy nadeszły święta, para rozwiesiała plakaty wokół Christmas Tree Lane w Altadenie, gdzie co roku gromadzą się tysiące ludzi, aby obejrzeć iluminację kilometra drzew cedrowych, zgodnie z lokalną tradycją trwającą od ponad stulecia.
Gdy 6 grudnia ulicą przeszły gęste tłumy, wielu przeszło obok Merlyna i Kiki, a ich twarze zatrzymały się w czasie na zaginionych plakatach rozsianych po słupach telefonicznych. Kiki była mądra, a jednocześnie nieśmiała, ale Merlyn był przyjacielski – zwłaszcza on mógł z kimś skończyć, pomyślał Hamilton.
„W tym momencie, nawet gdyby ktoś powiedział: «No cóż, teraz jest ukochanym członkiem rodziny», wolę wiedzieć, że żyje i pozwolić mu wieść szczęśliwe życie” – powiedziała.
Jak dodała, upływ czasu złagodził ból. Nie może jednak przestać myśleć o tym, co mogli przeżyć. „Jedna z rzeczy jest taka: te biedne koty przeszły przez tę traumę. Jeśli udało im się uciec, to wracają i pytają: «Gdzie jest mój dom? Gdzie są moi ludzie?»” – powiedziała.
Chciałaby, żeby teraz mogli zobaczyć jej nowe życie. W zeszłym miesiącu mąż Hamilton zawiesił lampki bożonarodzeniowe przed spaloną posiadłością. Róże tam przetrwały. Ich nowy dom jest tymczasowy, ale piękny – powiedziała.
„Wiele razy przychodzę do mojego nowego domu i myślę: «Och, bardzo by im się spodobało». Szkoda, że tu nie byli.”


















