Ponieważ w Wielkiej Brytanii wciąż panuje zima, trudno sobie wyobrazić, że nowonarodzone jagnięta będą wkrótce skakać z radości na łąkach wokół mojego gospodarstwa w North Yorkshire.
Ich zaraźliwa przyjemność z samego bycia żywym nie potrwa długo.
Za kilka miesięcy rolnik, który wyhodował te delikatne stworzenia, zabierze je na tył ciężarówki i wyśle na targ w Northallerton, gdzie wiele z nich zostanie sprzedanych na rzeź religijną, co będzie barbarzyństwem przekraczającym wyobraźnię tych, którzy błędnie wierzą, że ten kraj jest światowym liderem w zakresie dobrostanu zwierząt.
Te jagnięta zostaną zakute w kajdany i przeciągnięte za tylne nogi na przenośnik taśmowy, a podczas beczenia zostaną im podcięte gardła. Wykrwawią się na śmierć, zachowując pełną świadomość przez maksymalnie minutę w przerażeniu i bólu.
Prawo brytyjskie wymaga, aby zwierzęta przed ubojem były ogłuszane, ale wyjątek dotyczy zarówno metod „schechita” (żydowska), jak i niektórych metod „halal” (muzułmańskich).
Ten ostatni stanowi zdecydowanie większy rynek dla tych produktów i obsługuje czteromilionową populację muzułmanów w Wielkiej Brytanii, która wzrosła prawie dwukrotnie w porównaniu z dekadą temu – a tendencja ta wynika głównie ze wzrostu legalnej i nielegalnej imigracji. Dla porównania, populacja Żydów liczy ponad 277 000 osób.
Tak więc chociaż RSPCA twierdzi, że tylko 12 procent mięsa halal nie jest wstępnie ogłuszane (i żadne zwierzęta rasy schechita nie są wstępnie ogłuszane), to nadal oznacza to, co szacuje Agencja ds. Standardów Żywności, jako około 30 milionów kurczaków, owiec, kóz i bydła zabitych w stanie pełnej przytomności w 2024 r.
Inne organizacje opieki społecznej podają tę liczbę wyższą, prawdopodobnie nawet do 100 milionów.
Co równie niepokojące, według National Secular Society, zwierzęta te są obecnie w coraz większej liczbie karmione naszymi szpitalami, supermarketami, więzieniami, sklepami z kebabami i innymi punktami sprzedaży w łańcuchu pokarmowym, bez wiedzy kogokolwiek z nas.
Nieogłuszone produkty są podawane przez 17 samorządów lokalnych w szkołach – z których większość nie jest szkołami wyznania islamskiego – bez wiedzy rodziców i dzieci. Dlaczego? Ponieważ jest to tańsze i w branży wartej 2 miliardy funtów rocznie, nadprodukcja jest komercyjnym imperatywem dla dużych rzeźni, które chcą obniżyć koszty i utrzymać pracę przenośników taśmowych.
Selina Scott, działaczka na rzecz dobrostanu zwierząt i była prezenterka telewizyjna, pisze, że nigdzie w nowej gazecie Partii Pracy zawierającej 12 500 słów na temat dobrostanu zwierząt nie ma ani jednej wzmianki o barbarzyńskim uboju halal
Projekt ustawy ma na celu zakazanie gotowania homarów we wrzącej wodzie, co według niego „nie jest akceptowalną metodą zabijania”
Projekt ustawy nie ma na celu położenia kresu muzułmańskiemu ubojowi halal – metodzie, w ramach której zwierzęta gospodarskie podcina się gardła, gdy są przytomne
Dla działacza na rzecz dobrostanu zwierząt, takiego jak ja, to okrucieństwo na skalę przemysłową jest skandalem, który pogłębia brak woli politycznej, aby się z nim uporać. W zeszłym miesiącu Partia Pracy ogłosiła swoją strategię w zakresie dobrostanu zwierząt, która trafiła na pierwsze strony gazet w związku z proponowanymi zakazami gotowania żywych homarów i polowań na szlakach.
Jednak w całym artykule liczącym 12 500 słów nie ma ani jednej wzmianki o uboju rytualnym. Zobowiązuje się do wprowadzenia przepisów dotyczących „humanitarnego uboju ryb hodowlanych” i do stopniowego wycofywania gazowania świń CO2 (doświadczenie bolesne i niepokojące), ale nie komentuje brutalnego sposobu zabijania milionów zwierząt gospodarskich.
Nie zaleca także zmuszania sprzedawców detalicznych do umieszczania na opakowaniach informacji o sposobie śmierci, aby konsumenci mogli zobaczyć, co kupują.
Partia Pracy jest w pełni świadoma, jak emocjonująca jest ta kwestia. Publiczna petycja wzywająca do ogłuszania wszystkich zwierząt przed ubojem zebrała 100 000 podpisów i była przedmiotem debaty w parlamencie zeszłego lata, ale sprawa nie nabrała tempa po sprzeciwie partykularnych interesów.
Dwie kolejne petycje zyskują obecnie na popularności, obie domagają się wyraźnie oznaczonej metody uśmiercania całego sprzedawanego mięsa.
Pouczające jest to, że ani RSPCA, ani Compassion in World Farming nie dodały swojego znaczącego wpływu do tych przyczyn. Obie organizacje charytatywne twierdzą, że zamiast tego priorytetowo traktują wysokie standardy dobrostanu w gospodarstwach rolnych.
Istnieje poważne podejrzenie, że uciekają ze strachu, że publiczne poparcie dla bardziej humanitarnego sposobu zabijania zwierząt zantagonizuje i rozwścieczy mniejszości religijne.
Nie okazuję braku szacunku religiom, ale zbyt często urzędnicy uginają kolana przed lewantyńskimi zwyczajami w naszych rzeźniach, bojąc się, że zostaną nazwani rasistami i – w przypadku polityków – utratą głosów. Ale współudział w tym ma przemysł spożywczy, który niechętnie zapewnia klientom jasność co do sposobu uśmiercania ich mięsa.
Skontaktowałem się z Jake’em Pickeringiem, starszym menedżerem ds. rolnictwa w firmie Waitrose, która szczyci się tym, że jest „pierwsza w dziedzinie dobrostanu zwierząt”, i który powiedział mi, że mięso ich własnej marki jest zabijane w sposób humanitarny.
Dodał, że kupujący powinni szukać informacji na temat zawartości witryny internetowej. Tak też zrobiłem i po przebrnięciu przez 68-stronicowy dokument w końcu znalazłem obietnicę. Dlaczego więc nie uczynić z tego przechwałki w punkcie sprzedaży, aby wykazać swoje referencje?
Ponieważ w Wielkiej Brytanii wciąż panuje zima, trudno sobie wyobrazić, że nowonarodzone jagnięta wkrótce będą skakać z radości na łąkach wokół mojego gospodarstwa w North Yorkshire, pisze SELINA SCOTT
Jest oczywiście najwyższą ironią losu, że muzułmanie i Żydzi, poprzez swój własny łańcuch pokarmowy składający się z wyspecjalizowanych rzeźników i sklepów spożywczych, upierają się przy poznaniu metody śmierci.
Każdy, kto wątpi w grozę zabijania bez ogłuszenia, powinien posłuchać Jima Paice’a, rolnika i byłego ministra rolnictwa, który podczas wizyty w religijnej rzeźni opisał, jak musiał patrzeć „przez sześć przerażających minut, jak wół wykrwawił się na śmierć i zawył z bólu”.
Inny były minister rolnictwa, George Eustice, powtórzył jego przerażenie, mówiąc podczas debaty na ten temat w Izbie Gmin w 2019 r.: „Największym niepokojem jest zawsze wpływ na bydło, ponieważ jego fizjologię komplikuje fakt, że ma ono trzecią tętnicę biegnącą z tyłu głowy, która nadal dostarcza krew nawet po przecięciu”.
Następnie z bardziej makabrycznymi szczegółami wyjaśnił, dlaczego bydło potrzebuje „od jednej minuty do 20 sekund do dwóch minut… aby stracić przytomność” bez ogłuszenia.
Wśród tych, którzy wypowiadali się przeciwko zabijaniu rytualnemu, są parlamentarzyści i byli parlamentarzyści Craig MacKinlay, Steve Double i Roger Gale.
Ci, którzy całe życie pracowali ze zwierzętami, również są jednoznaczni. Rupert Lowe, rolnik i poseł z okręgu Great Yarmouth, powiedział w zeszłym roku w parlamencie: „Wolność przekonań nie oznacza wolności zadawania okrutnego i brutalnego bólu…
„Tak dużo mówimy w tym miejscu o byciu narodem miłośników zwierząt. Czas to udowodnić.
Weterani, którzy pracują na pierwszej linii frontu i mają za zadanie nadzorować brutalność w rzeźniach, wyrazili swój odrazę. John Blackwell, były prezes Brytyjskiego Stowarzyszenia Weterynaryjnego, nalegał, aby Żydzi i muzułmanie pozwolili wszystkim zwierzętom na utratę przytomności przed poderżnięciem gardła. Opisał ubój „schechita” jako „pięć lub sześć sekund bólu dla zwierzęcia, ale okres cierpienia może być znacznie dłuższy”.
To haniebnie znaczące, że brytyjscy przywódcy milczeli w tej kwestii, podczas gdy po drugiej stronie kanału La Manche Europejski Trybunał Praw Człowieka zakazał niedawno uboju bez ogłuszania w niektórych regionach Belgii, co utorowało drogę do wprowadzenia zakazu kontynentalnego obejmującego Norwegię, Szwecję, Słowenię, Islandię, Szwajcarię i Danię.
Australia i Nowa Zelandia również zakazały stosowania metody innej niż ogłuszenie. Jeśli oni mogą to zrobić, dlaczego my nie możemy?
Jak Jeremy Bentham, filozof i reformator społeczny, napisał o dobrostanie zwierząt w 1789 roku: „Pytanie nie brzmi, czy potrafią rozumować? Nie mogą też rozmawiać? Ale czy mogą cierpieć?
To było ponad 200 lat temu. W naszym rzekomo oświeconym wieku, kiedy miliony czujących stworzeń są zmuszane do śmierci w pełni świadomej, moralnym błędem jest to, że nadal przymykamy oczy na tę kwestię.
Selina Scott jest działaczką na rzecz dobrostanu zwierząt i byłą prezenterką telewizyjną.


















