Weteran muzyki rockowej Bob Weir, gitarzysta rytmiczny Grateful Dead, który pomógł legendarnemu jam bandowi przez dziesięciolecia zmian i sukcesów, zmarł w wieku 78 lat – wynika z oświadczenia opublikowanego w piątek na jego zweryfikowanym koncie na Instagramie.
W oświadczeniu stwierdzono, że w lipcu zdiagnozowano u niego raka i „uległ podstawowym schorzeniom płuc” w otoczeniu bliskich. Nie podano, kiedy i gdzie zmarł.
Wraz ze swoim zmarłym kolegą, współzałożycielem i gitarzystą prowadzącym Grateful Dead, Jerrym Garcią, który stanowił centrum uniwersum Deadhead, Weir był jednym z dwóch frontmanów i głównych wokalistów grupy przez większą część historii zespołu.
To Weir zaśpiewał zwrotki charakterystycznego hymnu boogie zespołu, Truckin’, i napisał takie kluczowe piosenki, jak Sugar Magnolia, Playing in the Band i Jack Straw.
Młody „Bobby” z kucykiem wyrósł na eklektycznego autora tekstów, którego przystojny wygląd i różnorodne muzyczne wpływy pomogły zwiększyć atrakcyjność zespołu. Brytyjska gazeta The Independent nazwała Weira „prawdopodobnie największym, choć najbardziej ekscentrycznym gitarzystą rytmicznym rocka”.
Po śmierci Garcii w 1995 roku w wieku 53 lat Weir rozpoczął interesującą, choć nieco zaniedbaną karierę solową – głównie ze swoim zespołem RatDog – i brał udział w zjazdach ocalałych członków Dead w różnych konfiguracjach.


















