Zeszłotygodniowy atak na synagogę Heaton Park w Manchesterze był niezbitym dowodem – jeśli w ogóle był potrzebny – że protest przeciwko Izrael stał się koniem trojańskim antysemityzmu w Wielkiej Brytanii. Okrucieństwo, w wyniku którego zginęło dwóch Żydów, miało miejsce w pięknym domu modlitwy, przez dziesięciolecia ściśle związanym z moją rodziną. To była synagoga mojego dzieciństwa, miejsce, w którym wyszłam za mąż i gdzie mój zmarły dziadek – który przybył do tego kraju, aby uniknąć prześladowań wobec Żydów na przełomie wieków – był dyrygentem. Sprawca okrucieństwa w Heaton Park nie brał udziału w politycznym proteście przeciwko stanowi Izrael. (Północny Manchester leży tysiące mil od Gazy). Jego działania były raczej symptomatyczne dla antysemityzmu, który szerzy się w całym kraju od 7 października.
Jednak tym, co podsyciło nienawiść do Żydów w Wielkiej Brytanii i poza nią, jest lekkomyślna i błędna taktyka oskarżania Izrael ludobójstwa w Gazie. Jest propagowany przez najbardziej jadowite elementy ruchu propalestyńskiego, oferując przy tym ideologiczną osłonę tym, którzy pod przykrywką aktywizmu niosą strach, zastraszanie i zniszczenie na ulice Wielkiej Brytanii. Słyszymy to nie tylko od maszerujących z kastetami, skandujących „Wolna Palestyna” (ale nigdy „Wolna Palestyna od Hamasu”) na linii frontu. A także spływające do samopromujących się celebrytów i początkujących podcasterów, których performansowe oburzenie często opiera się na oczywistej ignorancji na temat Bliskiego Wschodu, ale których zasięg jest ogromny.
Powtarzając bezpodstawną narrację o „ludobójstwie”, głosy te nie tylko zniekształciły rzeczywistość – ale także podsyciły uzbrojony antysemityzm. Zatem gdy pojawi się perspektywa kruchego porozumienia pokojowego, które, jeśli zostaną spełnione warunki, mogłoby w końcu pozwolić Gazańczykom na rozkwit wolny od kultu śmierci Hamasu, który od dawna ich dławił, czy fałszywe krzyki o „ludobójstwie” w końcu ustaną?
Czy sam fakt, że Izrael czy dążenie do takiego porozumienia jest wystarczającym dowodem na to, że państwo żydowskie nie chce wymazać Gazańczyków z ziemi? Że pragnie jedynie powrotu swoich zakładników – uważa się, że około dwudziestu nadal żyje – i prawa do życia w pokoju w bezpiecznych granicach? Tak musi być.
To powiedziawszy, użycie ludobójstwa jako sposobu zdefiniowania Izraeldefensywna akcja militarna w Gazie zawsze była najgorszą ironią i błędem.
W końcu okrucieństwa z 7 października zostały dokonane przez ludobójczą organizację terrorystyczną, która zaaranżowała największe jednodniowe zabójstwo Żydów od czasów Holokaustu.
Rzeczywiście, nowoczesne państwo żydowskie powstało w komorach gazowych tego ludobójstwa, po zamordowaniu przez nazistów sześciu milionów Żydów.
Jeśli Izraelodpowiedź byłaby rzeczywiście ludobójcza, Gaza zostałaby zrównana z ziemią 8 października. Zamiast, Izrael wielokrotnie ostrzegał mieszkańców Gazy, aby ewakuowali się przed poważnymi operacjami. I chociaż na ziemi udaremniono jej wysiłki, wysłała ciężarówki z pomocą – czego Wielka Brytania nigdy nie zrobiła zbombardowanym miastom wroga Rzeszy podczas wojny z nazistami.
Oczywiście niewinni ludzie giną na wojnie. Każda z nich to straszna i niepotrzebna tragedia. Ale „liczby ofiar”, tak swobodnie cytowane przez krytyków Izrael pochodzą z Ministerstwa Zdrowia Gazy – co więcej, jak na ironię – kontrolowanego przez terrorystów Hamasu.
Statystyki obejmujące tysiące zabitych bojowników Hamasu, a także ogromną liczbę mieszkańców Gazy, którzy zginęli tragicznie w wyniku wystrzelenia rakiet Izrael niewypał i wylądować w pasie.
Krzyk „ludobójstwo” powinien ucichnąć – przynajmniej zagłuszony dowodem na to Izrael jest skłonny zgodzić się na propozycję Trumpa.
Jeśli tak się nie stanie, ujawnimy, gdzie kryje się prawdziwy apetyt na nienawiść: u tych, których działania doprowadziły do przelania żydowskiej krwi w naszym drogim kraju.


















