Jest nas całe pokolenie – a właściwie może nawet dwa – które będą się uśmiechać, słysząc całe zamieszanie i kłopoty wywołane zeszłotygodniowym chłodem. Bo dla tych z nas, którzy są na tyle starzy, że pamiętają ostre zimy lat 50., 60. i 70., to było wszystko – trzask mrozu. Całkiem sporo śniegu dla Szkocji – na którym kiedyś można było polegać (jak na wcześniej gwarantowanych stokach narciarskich w Szkocji), a dla reszty z nas trochę. Ziewać. Nie ma tu nic do zobaczenia.
Jednak dla dobrej połowy populacji – młodszej połowy – ostatnie kilka dni przypominało początek nowej epoki lodowcowej. Po prostu nie są do tego przyzwyczajeni. Nie wiedzą, jak sobie poradzić. Było to szczególnie – i niebezpiecznie – widoczne dla mnie i mojego męża w ostatni weekend, który spędziliśmy w zaśnieżonym Cotswolds podczas przerwy sylwestrowej.
Boczne drogi wiejskie były zamarznięte jak każde lodowisko. Znośnie, ale z zachowaniem szczególnej ostrożności. Mój urodzony w Manchesterze ojciec całe życie temu nauczył mnie jeździć po oblodzonych drogach: „Śmiertelnie wolno i używaj silnika i skrzyni biegów, aby zwolnić. Staraj się nie dotykać hamulców, jeśli możesz temu zapobiec”.
Tata Richarda powiedział mu to samo pół wieku temu, kiedy długie, mroźne i śnieżne zimy były normą. Więc oboje byliśmy niewzruszeni śliską nawierzchnią.
Trzymaj się prędkości 10 mil na godzinę i zachowaj odległość od samochodu poprzedzającego. Proste. Ale młodsi kierowcy! Większość z nich pędziła, jakby był letni dzień! Minęliśmy co najmniej trzy samochody, które skręciły i wjechały do rowu lub żywopłotu, a ich młodzi właściciele ze zdziwieniem przyglądali się pogiętej i zniszczonej karoserii.
Ale naprawdę nie można ich winić. Po prostu nie doświadczyli zim, które kiedyś uznawaliśmy za normę, i nadal doświadczają ich w krajach takich jak USA. Nigdy nie zapomnę, jak kładłem się spać w pokoju hotelowym w Bostonie.
Podczas gdy na zewnątrz szalała zamieć i ulica poniżej, moje okno było całkowicie zasłonięte czterema stopami nieprzerwanego śniegu. Zakładałem, że będę tam uwięziony przez kilka dni.
Obudziłem się następnego ranka i stwierdziłem, że droga jest czysta i odśnieżona, a małe chodniki sprawnie wcinają się w zaspy śniegu na chodniku. Tutaj bylibyśmy zasypani śniegiem aż do wiosny.


















