Wjazd na most graniczny Atanasio Girardot z Wenezuelą pokazano w Cucuta w Kolumbii 3 stycznia 2026 r., po tym, jak siły amerykańskie schwytały prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro. AFP

„>



Wjazd na most graniczny Atanasio Girardot z Wenezuelą pokazano w Cucuta w Kolumbii 3 stycznia 2026 r., po tym, jak siły amerykańskie schwytały prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro. AFP

W sobotę nad stolicą Wenezueli, Caracas, unosił się utrzymujący się zapach materiałów wybuchowych, gdy zszokowani mieszkańcy podsumowywali poranny strajk USA, w wyniku którego obalony został siłacz Nicolas Maduro.

Podczas gdy kilkuset zwolenników Maduro zebrało się, by domagać się jego wolności, poza tym ulice były niesamowicie ciche.

„Poczułam, jak eksplozje podnoszą mnie z łóżka. W tej chwili pomyślałam: «Mój Boże, nadszedł ten dzień» i rozpłakałam się” – powiedziała AFP Maria Eugenia Escobar, 58-letnia mieszkanka sześciomilionowego miasta.

Strajki rozpoczęły się około godziny 2:00 czasu lokalnego i nastąpiły dziesiątki detonacji, które niektórzy początkowo wzięli za fajerwerki.

Szyby zatrzęsły się od fal uderzeniowych, a mieszkańcy wybiegli na tarasy i balkony, gdy nad głowami przeleciały samoloty wojskowe.

„To było okropne, czuliśmy, jak samoloty przelatują nad naszym domem” – powiedział mieszkaniec dzielnicy Coche, niedaleko największego kompleksu wojskowego w mieście, który był celem nalotu.

Mieszkańcy zobaczyli kolumny dymu unoszące się z kilku części miasta, które wkrótce pokryło się mgłą.

Świadkowie opowiadali o zamachach bombowych w La Guaira, na lotnisku i porcie w Caracas, w Maracay na zachodzie i w Higuerote na wschodzie.

– Absurd! –

W następstwie tego Wenezuelczycy wkrótce dowiedzieli się, że ich długo rządzący przywódca Maduro odpadł.

Amerykańskie siły specjalne pojmały Maduro i postawiły go przed sądem w Nowym Jorku.

Kilkuset zwolenników zebrało się w Caracas, aby zażądać wiadomości o losie swojego przywódcy.

„Niech żyje Nicolas Maduro” – rozległ się okrzyk bojowy z naprędce wzniesionej sceny, z głośników grzmiących rewolucyjną muzykę.

„Niech żyje!” odpowiedział tłum.

Katia Briceno, 54-letnia profesor uniwersytetu, wyszła, aby zaprotestować przeciwko temu, co określiła jako amerykańskie „barbarzyństwo”.

„Jak to się dzieje, że obcy rząd wkracza do kraju i odwołuje prezydenta? To absurd!” powiedziała AFP.

Oprócz protestujących na zewnątrz było niewielu Wenezuelczyków, a na zwykle tętniących życiem ulicach znajdowały się tylko sporadyczne samochody.

Ci, którzy się odważyli, robili to pod czujnym okiem ubranych na czarno agentów patrolujących centrum z długą bronią.

Po ataku zamknięto wiele sklepów, w innych utworzyły się kolejki, wpuszczając po kilka na raz.

Uszkodzenia spowodowane eksplozjami ograniczyły się głównie do obiektów wojskowych, gdzie pojazdy stały podziurawione kulami, inne tliły się i zwęglone.

Minister obrony generał Władimir Padrino Lopez oskarżył siły amerykańskie o atakowanie obszarów cywilnych rakietami i rakietami wystrzeliwanymi z helikopterów bojowych.

Prezydent Donald Trump powiedział, że w sobotnich strajkach nie zginął żaden żołnierz amerykański, ale liczba ofiar po stronie wenezuelskiej pozostaje nieznana.

Dla mieszkańców Caracas przyszłość jest niepewna.

Trump zapewnił, że „nie boi się stąpania po ziemi” i rozważał możliwość zorganizowania „znacznie większej” drugiej fali strajków, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Powiedział także, że Stany Zjednoczone będą „rządzić” Wenezuelą do czasu przemian politycznych.

Liderka opozycji Maria Corina Machado nalega, aby Edmundo Gonzalez Urrutia, który według opozycji wygrał wybory w lipcu 2024 r., w których Maduro ogłosił zwycięstwo, „musi natychmiast objąć swój konstytucyjny mandat” jako prezydent.

Wyglądało na to, że Trump porzucił wszelkie oczekiwania, że ​​sama Machado może zostać nowym przywódcą Wenezueli. Nie ma tam „wsparcia ani szacunku” – powiedział.

Trump wskazał, że zamiast tego mógłby współpracować z zastępcą Maduro, Delcy Rodriguez, mówiąc, że „w zasadzie jest ona gotowa zrobić to, co naszym zdaniem jest konieczne, aby Wenezuela znów była wielka”.

Sąsiednia Kolumbia wzmacniała swoją granicę z Wenezuelą, używając czołgów i uzbrojonych żołnierzy, którzy zwykle walczą z partyzantami, aby zabezpieczyć granicę.

Kolumbijskie siły bezpieczeństwa rozmieszczone na głównych przejściach granicznych na rozkaz lewicowego prezydenta Gustavo Petro, który starł się z Trumpem w związku z jego wielomiesięcznym gromadzeniem sił zbrojnych w regionie.

Rząd Petro ostrzegł przed potencjalnym kryzysem humanitarnym związanym z napływem migrantów z Wenezueli przez granicę.

Jednak na moście Simona Bolivara w Villa del Rosaria, głównym przejściu granicznym, liczba osób przechodzących w sobotę była znacznie poniżej normy.

Source link