Odważni protestujący w Iran udało im się ominąć śmiertelną przerwę w dostępie do Internetu wprowadzoną przez ich rząd, aby pokazać światu okropności, jakie na nich spadają, gdy walczą o wolność i życie.
Antyrządowe protesty na ulicach Iranu trwają pomimo nasilających się represji ze strony władz wobec rosnącego ruchu.
Jak podała amerykańska agencja informacyjna działaczy na rzecz praw człowieka, ponad 570 protestów odbyło się we wszystkich 31 prowincjach Iranu.
Istnieje obawa, że w ten weekend setki demonstrantów zostało zabitych przez siły bezpieczeństwa w Iranie, podczas gdy dyktatura religijna reżimu brutalnie walczy o przetrwanie.
Narzucone w czwartek przez władze zamknięcie Internetu odcięło Irańczyków od reszty świata, ale materiał filmowy, który przedostał się z kraju, pokazuje tysiące ludzi protestujących na ulicach Teheranu.
Drżące filmy nagrane telefonami komórkowymi pokazują, jak skandują „Śmierć Chameneiemu” w nawiązaniu do najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego oraz: „Niech żyje szach”.
Inny klip, który wyciekł, pokazuje Irańczyka uciekającego z miejsca protestu po napadzie uzbrojonych sił bezpieczeństwa.
„Posłuchaj tego dźwięku” – mówi mężczyzna, gdy słychać głośne huki – „masakrują ludzi”.
Jak wynika z nagrania wideo zweryfikowanego przez AFP, w sobotni wieczór doszło do kolejnych protestów, podczas których ludzie gromadzili się w północnej dzielnicy Teheranu.
Wielu uczestników miało portrety Rezy Pahlaviego, wygnanego syna ostatniego szacha Iranu, który nakazał im „nie opuszczać ulic”, ponieważ „wkrótce będzie u ich boku”.
Protestujący w północno-wschodnim Iranie był świadkiem filmowania pożarów podczas protestu, podczas gdy w całym kraju rozbrzmiewały skandy demonstrantów
Na nagraniu, które wyciekło z kraju podczas narzuconej przez rząd przerwy w dostępie do Internetu, widać duży tłum wychodzący na ulice irańskiej prowincji Ilam
Drżące filmy nagrane telefonami komórkowymi pokazują, jak skandują „Śmierć Chameneiemu” w nawiązaniu do najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego oraz: „Niech żyje szach”.
Pokazano na nim fajerwerki odpalane nad placem Punak, gdy demonstranci uderzali w garnki i wykrzykiwali hasła popierające władców Pahlavi obalonych po rewolucji islamskiej w 1979 r.
Tłumy maszerowały także ulicami Meszhedu, wokół płonęły ogniska – wyraz buntu w rodzinnym mieście ajatollaha po tym, jak potępił ich jako „wandali”.
W innych miejscach podpalono meczety i inne budynki w Teheranie, a Irańczycy zdarli flagę narodową w proteście przeciwko trudnościom gospodarczym, podczas gdy dalsze protesty rozpoczęły się w kilku innych miastach, w tym w Rasht na północy, Tabriz na północnym zachodzie oraz w Sziraz i Kerman na południu.
Zdjęcia ukazały także ogromny pożar, który trawił budynek rządowy w Karaj niedaleko Teheranu. Jednak pomimo przerwy w dostępie do Internetu przez reżim, przybywa dowodów na to, że irańskie służby bezpieczeństwa, których budził strach, rozpoczynają krwawe represje.
Trzy szpitale twierdzą, że są przytłoczone martwymi i rannymi pacjentami. Jeden z pracowników powiedział BBC, że było tak wielu rannych, że nie było wystarczająco dużo czasu na wykonanie resuscytacji krążeniowo-oddechowej.
Masih Alinejad, irański działacz i dziennikarz, powiedział, że siły bezpieczeństwa zabiły „setki demonstrantów”.
Lekarz w Teheranie powiedział magazynowi Time, że zaledwie w sześciu stołecznych szpitalach odnotowano co najmniej 217 zgonów protestujących, „w większości od ostrej amunicji”.
Wczoraj wieczorem pracownicy trzech szpitali powiedzieli BBC, że ich placówki są przepełnione martwymi lub rannymi pacjentami. Jeden z lekarzy ze szpitala w Teheranie powiedział, że „młodzi ludzie otrzymali bezpośrednie strzały w głowy, a także w ich serca”. Zabicie demonstrantów stwarza ryzyko interwencji wojskowej USA.
Rząd Wielkiej Brytanii powiedział wczoraj wieczorem: „Jesteśmy głęboko zaniepokojeni doniesieniami o przemocy wobec protestujących w Iranie, którzy korzystają ze swojego uzasadnionego prawa do pokojowego protestu, i uważnie monitorujemy sytuację”.
Krążyły pogłoski, że najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, planuje wyjazd, a inni mułłowie uciekli.
Prezydent USA Donald Trump powiedział, że jest „gotowy pomóc” protestującym stojącym w obliczu represji ze strony reżimu ajatollaha.
W odpowiedzi Iran ostrzegł, że jakikolwiek atak doprowadzi do kontrataku Teheranu z regionalnymi bazami wojskowymi USA.
Marszałek parlamentu Mohammad Baqer Qalibaf wydał ostrzeżenie w przemówieniu przed parlamentem w stolicy Iranu.
Izrael jest w stanie najwyższej gotowości ze względu na możliwość interwencji USA mającej na celu wsparcie ogólnokrajowego ruchu protestacyjnego w Iranie.
Kalibaf groził, gdy prawodawcy w irańskim parlamencie krzyczeli: „Śmierć Ameryce”.
W zeszłym tygodniu Trump ostrzegł, że Iran „zostanie bardzo mocno uderzony”, jeśli powtórzy masowe morderstwa z poprzednich powstań.
Wczoraj wieczorem w poście w swoim serwisie Truth Social prezydent Trump napisał: „Iran patrzy na WOLNOŚĆ, być może jak nigdy dotąd. USA są gotowe do pomocy!!!”
Wczoraj wieczorem doniesiono, że Biały Dom przeprowadził „wstępne dyskusje” na temat planów potencjalnego uderzenia na Iran.
Powołując się na anonimowe źródła, według doniesień „Wall Street Journal” jedną z rozważanych opcji jest przeprowadzenie „ataku powietrznego na dużą skalę” przeciwko irańskim celom wojskowym.
W innych miejscach podpalono meczety i inne budynki w Teheranie, a Irańczycy zdarli swoją flagę narodową w proteście przeciwko trudnościom gospodarczym, podczas gdy dalsze protesty rozpoczęły się w kilku innych miastach, w tym w Rasht na północy, Tabriz na północnym zachodzie oraz w Sziraz i Kerman na południu
Wielu uczestników trzymało portrety Rezy Pahlaviego, wygnanego syna ostatniego szacha Iranu, który nakazał im „nie opuszczać ulic”, ponieważ „wkrótce będzie u ich boku”
Reza Pahlavi, syn ostatniego szacha Iranu na wygnaniu, powiedział protestującym, aby „nie opuszczali ulic”, ponieważ „wkrótce będzie u ich boku”
Narzucone w czwartek przez władze zamknięcie Internetu odcięło Irańczyków od reszty świata, ale materiał filmowy, który przedostał się z kraju, pokazuje tysiące ludzi protestujących na ulicach Teheranu
Irańczycy zbierają się podczas blokowania ulicy podczas protestu w Teheranie, Iran, 9 stycznia 2026 r.
Według doniesień administracja omawiała zakrojony na szeroką skalę atak powietrzny na wiele celów wojskowych.
Chociaż wymieniono kilka opcji, urzędnicy ostrzegli, że stanowią one część normalnego planowania wojskowego.
Irańska telewizja państwowa transmitowała na żywo posiedzenie parlamentu.
Qalibaf, twardogłowy, który w przeszłości kandydował na prezydenta, wygłosił przemówienie, w którym pochwalił policję i irańską paramilitarną Gwardię Rewolucyjną za „niezmienne trwanie” podczas protestów.
„Naród Iranu powinien wiedzieć, że postąpimy z nim najsurowiej i ukarzemy aresztowanych” – powiedział Qalibaf.
Następnie groził bezpośrednio Izraelowi, który nazwał „terytorium okupowanym”, a także armii amerykańskiej, przeprowadzając atak wyprzedzający.
Powiedział: „W przypadku ataku na Iran zarówno terytorium okupowane, jak i wszystkie amerykańskie centra wojskowe, bazy i statki w regionie będą naszymi uzasadnionymi celami”.
„Nie uważamy się za ograniczonych do reagowania po akcji i będziemy działać w oparciu o obiektywne oznaki zagrożenia”.
Jakakolwiek decyzja w sprawie wojny z USA i ich sojusznikami będzie należeć do 86-letniego najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chamenei.
Nie jest jasne, jak poważnie Iran podchodzi do rozpoczęcia ataku, zwłaszcza po zniszczeniu większości jego systemów obrony powietrznej podczas 12-dniowej wojny z Izraelem w czerwcu.
Armia amerykańska stwierdziła, że „jest wyposażona w siły o pełnym zakresie zdolności bojowych, aby bronić naszych sił, naszych partnerów i sojuszników oraz interesów USA”.
Dalsze protesty rozpoczęły się w kilku innych miastach, w tym w Rasht na północy, Tabriz na północnym zachodzie oraz w Shiraz i Kerman na południu
Inny klip, który wyciekł, pokazuje Irańczyka uciekającego z miejsca protestu po napadzie uzbrojonych sił bezpieczeństwa. „Posłuchajcie tego dźwięku” – mówi mężczyzna, gdy słychać głośne huki – „masakrują ludzi”
Jak poinformował urzędnik, izraelski premier Benjamin Netanjahu rozmawiał w nocy z sekretarzem stanu USA Marco Rubio na takie tematy, jak Iran.
Protesty wybuchły po raz pierwszy 28 grudnia w odpowiedzi na gwałtownie rosnącą inflację, ale szybko przybrały charakter polityczny, a protestujący domagali się położenia kresu rządom duchownych.
Burmistrz Teheranu twierdził, że zaatakowano 25 meczetów, 26 banków i siedzibę Basidż, budzącej strach gałęzi irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji.
Przywódcy Iranu odłączyli połączenia internetowe i linie telefoniczne tuż po godzinie 20:00 w czwartek, odłączając 85 milionów ludzi od reszty świata.
Wczoraj wieczorem reżim wyłączył nawet oświetlenie publiczne, pogrążając w ciemności ogromne tłumy protestujących. Mówi się, że demonstranci używali telefonów komórkowych do zapewnienia światła.


















